• facebook
  • rss
  • Przyjaciel naszej diecezji

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 28/2017

    dodane 13.07.2017 00:00

    Odszedł do wieczności wybitny kardynał, zakochany w krzeszowskim Domu Łaski.

    Rano 5 lipca do Legnicy dotarła smutna wiadomość, że w wieku 83 lat zmarł kard. Joachim Meisner. My, mieszkańcy diecezji legnickiej, możemy mówić, że umarł nasz przyjaciel. – Był on wielkim przyjacielem Polaków, Kościoła w naszej ojczyźnie, w tym wielkim przyjacielem diecezji legnickiej, zakochanym w sanktuarium Matki Bożej Łaskawej – mówi ks. dr Józef Lisowski, kanclerz Legnickiej Kurii Biskupiej.

    Hierarcha przyjaźnił się z biskupami metropolii wrocławskiej, w tym od początku lat 80. XX w. z bp. Tadeuszem Rybakiem. Po powstaniu diecezji legnickiej wspierał ją w tworzeniu struktur, m.in. pomagał w zdobywaniu pieniędzy na remont byłego opactwa cysterskiego, a od 1992 r., głównego sanktuarium diecezji legnickiej – Domu Łaski Maryi w Krzeszowie. Tam 3 lata temu przyjechał, by dziękować Bogu za ponad 80 lat życia oraz 25 lat posługi jako ordynariusz archidiecezji kolońskiej. To nie przypadek, że właśnie w tym miejscu postanowił odprawić tę dziękczynną Eucharystię. Urodził się bowiem w Leśnicy, dzisiejszej dzielnicy Wrocławia. Wspominał wielokrotnie, jak to jechał z rodzicami do Krzeszowa na wieczorne nieszpory w uroczystość Bożego Ciała. – W naszym rodzinnym modlitewniku zawsze znajdował się obrazek z kościołem w Krzeszowie. Po raz pierwszy przyjechałem tu jako 6-latek i zachwyciłem się jego pięknem. Kiedy zobaczyłem wtedy ołtarz i organy, to tak sobie wyobrażałem niebo. Właściwie dzisiaj czuję, jakbym powrócił do raju mojego dzieciństwa – wspominał wówczas hierarcha. Przy tej samej okazji w bardzo wzruszających słowach mówił o odczuciu, jakoby właśnie wtedy razem z nim w Domu Łaski Maryi modlili się też członkowie jego rodziny. Kard. Joachim Meisner opowiadał też, że Legnicę, stolicę diecezji, pamięta m.in. z wizyty Jana Pawła II w 1997 r., kiedy był jednym z koncelebransów uroczystej Mszy św., w czasie której papież koronował cudowny obraz z sanktuarium krzeszowskiego. W wywiadzie, który ukazał się w „Gościu Legnickim” w 2009 r., hierarcha śmiał się, że „wypada [mu] bywać na Dolnym Śląsku, ponieważ ma honorowe obywatelstwo Trzebnicy”. Bywał więc tu przynajmniej raz w roku. Opowiadał wówczas o misji, jaką czuje, bywając na Dolnym Śląsku: „Księża (z archidiecezji kolońskiej – przyp. red.) zaproponowali mi, w ramach prezentu, żebym wybrał, gdzie chcę jechać, ale pod warunkiem, że ich zabiorę ze sobą” – mówił wówczas. Przybył na Dolny Śląsk. „Były ku temu dwa powody. Pierwszy, bardzo prozaiczny, że chciałem zobaczyć moje ziemie ojczyste, bo przecież jestem Ślązakiem. Z drugiej strony, wielu Niemców, zwłaszcza tych z zachodu, uważa, że za Odrą zaczyna się już Azja. Dopiero jak przyjeżdżają tutaj i widzą to bogactwo kultury, mówią, że muszą zweryfikować swoje poglądy. Zabrałem więc wszystkich współpracowników, aby im pokazać, że Dolny Śląsk, a także i cała Polska, jest wielkim skarbem Europy. Odwiedziliśmy np. sanktuarium w Trzebnicy i Legnickim Polu, a także krzeszowską fundację. Przeszliśmy w pewien sposób tzw. szlak jadwiżański. Główną jego postacią jest św. Jadwiga Śląska. Chciałem tu przyjechać, ponieważ moja mama nosiła to imię i jestem związany z tą świętą. Zresztą w Leśnicy, gdzie zostałem ochrzczony, jest kościół pod tym wezwaniem, a do sanktuarium w Trzebnicy często udawaliśmy się z rodziną na pielgrzymkę. Chciałem również pokazać moim księżom, jaką wielką postacią jest ta święta. Uważam, że była ona postacią na wskroś europejską. Dzisiaj potrzeba Europie takich wzorców. I jestem dumny, że ona jest świętą śląską” – mówił kard. Joachim Meisner. Pełna treść archiwalnego wywiadu i inne teksty o zmarłym kardynale na: legnica.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół