• facebook
  • rss
  • Żebracy i pielęgniarze

    Roman Tomczak Roman Tomczak

    dodane 12.06.2017 10:00

    Kiedy Czyngis-han podbijał Chanat Kara Kitajów, do Ziemi Świętej dotarła V wyprawa krzyżowa a na świat przyszedł właśnie ostatni król utworzonego przez krzyżowców Cesarstwa Łacińskiego, niewielki gród nad Bobrem otrzymywał właśnie prawa miejskie.

    Książę Henryk Brodaty, mąż św. Jadwigi Śląskiej i ojciec Henryka II Pobożnego, nadał Lwówkowi Śląskiemu prawa miejskie. Tym samym lokowane w 1217 roku, stawało się jednym z najstarszych miast Polski i Europy. W Polsce starsze są tylko Złotoryja (1211) i Wleń (1214).

    Kiedy na lwóweckim rynku urzędowali już wójt i miejscy ławnicy, a wychodzące stąd dokumenty sygnowane były miejskimi pieczęciami, Wrocław nadal był tylko sporą osadą strzegącą brodu na Odrze, a Kraków lokalną grodem strzegącym przed czeskimi najazdami.

    To stare, szlachetne pochodzenie Lwówka Śląskiego było i jest powodem do dumy jego mieszkańców. Nic dziwnego, że miasto od kilku lat przygotowywało się do jubileuszu 800-lecia nadania mu praw miejskich.

    Zaangażował się w tę misje nie tylko samorząd, ale także m. in. stowarzyszenia i organizacje regionalne, organizacje kultury, szkoły, wreszcie – Kościół.

    Wspólnota wiernych tworzyła bowiem to miasto od samego początku i w takim samym stopniu jak murarze, kupcy czy książęcy urzędnicy. Tyle tylko, że spuścizna Kościoła katolickiego jest tu znacznie mniej uszczerbiona przez czas, niż architektoniczne zabytki czy dokumenty z książęcej kancelarii.

    Franciszkanie przybyli do Lwówka Śląskiego już 10 lat po lokacji miasta. Lwówecki konwent miał założyć nie kto inny, jak książę Henryk II Pobożny. Niestety, w roku 1543 zakonnicy opuścili klasztor, by powrócić do niego po z górą 50 latach.

    W 2000 r., erygowano tu parafię franciszkańską. Jak wyjaśnia o. Piotr Reizner, franciszkanie przybyli do Lwówka najprawdopodobniej z niemieckiej prowincji saskiej.

    - W średniowieczu to był zakon bardzo modny, powiedziałbym „na topie” - śmieje się gwardian. - Lokalni władcy bardzo chętnie sprowadzali franciszkanów do swoich miast. Tak też było w Lwówku - zapewnia. Bracia mniejsi zajmowali się w mieście głównie ewangelizacją i... zbieraniem datków.

    - Jesteśmy zakonem żebraczym, więc wtedy widok proszącego o jałmużnę na rynku średniowiecznego miasta był czymś normalnym - mówi o. Reizner. Warto dodać, że franciszkański zakon w Lwówku Śląskim jest drugim najstarszym w dzisiejszych granicach Polski. Starszy jest tylko krakowski.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół