• facebook
  • rss
  • A w nagrodę – zaufanie

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 23/2017

    dodane 08.06.2017 00:00

    – Rodzina zastępcza to nie tylko, jak sądzą niektórzy, łatwe pieniądze. To misja, w której najważniejsze jest dziecko. Dla niego nieraz trzeba poświęcić własne ambicje – mówią rodzice zastępczy.

    Powiatowe spotkanie rodzin zastępczych, które odbyło się w Sobinie k. Polkowic, rozpoczęła modlitwa w miejscowym kościele parafialnym. Była to także okazja, aby ks. Łukasz Świerniak, neoprezbiter z Polkowic, nałożył dłonie na głowy rodziców zastępczych i ich podopiecznych w papieskim błogosławieństwie.

    – Jest taki przywilej w Kościele, że błogosławieństwo nowo wyświęconych księży traktuje się tak samo, jakby zrobił to papież – wyjaśnia ks. dr Mariusz Szymański, proboszcz w Sobinie. Spotkanie w kościele zainaugurowało Powiatowy Dzień Rodzicielstwa Zastępczego, którego obchody w pewnym momencie stanęły pod znakiem zapytania ze względu na gwałtowną nawałnicę, jaka tego dnia przeszła nad całym regionem. Oficjalne uroczystości odbyły się jednak zgodnie z planem. Za tę decyzję organizatorów wdzięczni byli rodzice zastępczy. – To dla nas okazja do integracji, do porozmawiania w większym gronie o naszych problemach i nadziejach, o planach – mówili. Arkadiusz Wróblewski sprawuje wraz z żoną opiekę nad dziewięciorgiem dzieci. Wspólnie przeszli drogę od rodziny zastępczej niespokrewnionej do rodziny zastępczej zawodowej. Po drodze były konieczne staż i nabycie kwalifikacji. Teraz ich marzeniem jest stworzenie rodzinnego domu dziecka. – Jesteśmy na dobrej drodze do zrealizowania tego pomysłu. Ostatnio przybyło nam dwoje dzieci, a pozostałe już dorastają, zaczynają się usamodzielniać. My nadal uczymy je tego, co może być potrzebne w dorosłym życiu. Zobaczymy, jak nam to wyjdzie, bo od tego w dużej mierze zależy, czy ten nasz wymarzony dom powstanie. Jeżeli poradzimy sobie z dziećmi, które mamy teraz, to w przyszłości będzie można pomagać kolejnym – mówi. Rodzina zastępcza to, po adopcji, jedno z ważniejszych ogniw systemu opieki nad dzieckiem i rodziną w Polsce. Pozwala dzieciom ze skutkami tzw. sieroctwa społecznego nawiązywać nowe, czasem jedyne więzi emocjonalne, a tym samym zapobiegać negatywnym dla ich rozwoju skutkom braku bliskości biologicznych rodziców. Tak właśnie jest u rodzin zastępczych z terenu powiatu polkowickiego. – Widzimy, jak codziennie nasze dzieciaki wychodzą z różnych traum. I mimo że każde dziecko jest inne, wszystkie z biegiem czasu potrafią się otworzyć na emocje, pokazują nam, że jesteśmy dla nich ważni i że czują się u nas bezpiecznie. To jest największa nagroda, jaką od nich mamy – mówią. Na terenie obszaru polkowickiego jest obecnie ponad 90 rodzin zastępczych, które opiekują się ok. 130 dziećmi w różnym wieku. To dzieci z powiatu polkowickiego, ale także z powiatów ościennych. Taka sytuacja ma miejsce, kiedy sąd decyduje oddać dzieci pod opiekę członków rodziny. – Głównym zadaniem rodzicielstwa zastępczego jest pomoc dzieciom. To dzieci są głównym, jeśli nie jedynym podmiotem tego przedsięwzięcia – zaznacza Elżbieta Sworacka-Dul, szefowa Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Ale, jak podkreśla, rodzina zastępcza nigdy nie będzie tym samym co rodzina biologiczna. – Nie ma w niej matki i ojca, jest np. ciocia czy wujek. Ale dzięki tym ciociom i wujkom dziecko ma szansę wychowywać się w środowisku bardzo podobnym do warunków domowych. Chodzi o to, żeby dzieci nie były umieszczane w tzw. pieczy instytucjonalnej, czyli placówkach opiekuńczo-wychowawczych, potocznie zwanych domami dziecka. Tam trafiają dzieci powyżej 10. roku życia, chyba że mamy do czynienia z rodzeństwem, którego nie rozdzielamy. Natomiast do rodzin zastępczych trafiają nawet noworodki, czasami prosto ze szpitala. Czy Polska to przyjazny kraj dla rodzin zastępczych? To zależy gdzie – odpowiadają rodzice zastępczy. – Ja mam doświadczenie współpracy z dwoma powiatami. W każdym było inaczej. Dziękuję Bogu, że teraz mieszkamy w powiecie polkowickim – mówi jedna z matek zastępczych. – Patrzymy na dobro dziecka. Rada powiatu zwiększyła stawkę przysługującą rodzinom zastępczym zawodowym, prowadzącym rodzinne domy dziecka. Dodatkowo rodzice zastępczy mogą u nas liczyć na dopłaty do wypoczynku letniego, jednorazową pomoc socjalną, okolicznościowe paczki dla dzieci. Dzień Rodzicielstwa Zastępczego jest też przykładem większej niż gdzie indziej dbałości o rodziny zastępcze. Dla nas rodzina zastępcza to nie obowiązek, to misja – zapewnia E. Sworacka-Dul. Dzień Rodzicielstwa Zastępczego w Sobinie przygotowały wspólnie parafia rzymskokatolicka, PCPR, Wiejski Ośrodek Kultury oraz samorząd. Ogromną pracę włożyli społecznie zaangażowani parafianie. – To niezwykłe, z jakim oddaniem pracowali, żeby doszło do tego spotkania. Wielu wzięło urlopy – zdradza ks. dr Mariusz Szymański. Sobin i jego mieszkańcy słyną z bezinteresownej życzliwości. Wieś leży bowiem na szlaku pątniczym do Częstochowy i Santiago de Compostela.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół