• facebook
  • rss
  • Przeżyłbym to jeszcze raz...

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 22/2017

    dodane 01.06.2017 00:00

    – Gdy wraz ze zmianami ustrojowymi w Polsce pojawiła się możliwość otwarcia szkół, podjęliśmy się tego zadania. To był nasz powrót do charyzmatu – mówi ks. Mariusz Jeżewicz SDB.

    26maja biskup pomocniczy diecezji legnickiej Marek Mendyk, przewodniczący Komisji ds. Wychowania Katolickiego przy Episkopacie Polski, odwiedził Lubin, by tam poprzez sprawowanie Eucharystii, a także udział w uroczystej akademii świętować 25-lecie Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego im. św. Jana Bosko. To była ważna chwila nie tylko dla księży salezjanów prowadzących tę instytucję, ale także dla jej licznych absolwentów. W ciągu ćwierćwiecza ponad 1400 osób zdało egzamin dojrzałości w murach tej placówki.

    Dzisiaj są to dorośli ludzie, matki i ojcowie, księża i siostry zakonne. 25 lat temu, dzięki pomysłowości i uporowi ks. Piotra Dziubczyńskiego SDB, liceum zostało powołane do istnienia. Mieczysława Paluszkiewicz, wicedyrektorka i nauczycielka biologii, mówiła, że zapotrzebowanie na taką placówkę było duże. Obecny dyrektor, ks. Mariusz Jeżewicz SDB, mówi, że powstanie placówki było wielkim powrotem salezjanów do ich charyzmatu. – W czasach PRL-u mieliśmy, jako księża salezjanie, bardzo ograniczone możliwości pracy z młodzieżą, dlatego siłą rzeczy, by być blisko niej, podjęliśmy się prowadzenia parafii. Stąd nasza liczna obecność w Lubinie i miejscowościach z nim sąsiadujących – opowiada. – Gdy wraz ze zmianami ustrojowymi w Polsce pojawiła się możliwość otwarcia szkół, podjęliśmy się tego zadania. W Lubinie był nowo wybudowany budynek, w którym miała być prowadzona katecheza pozaszkolna. Skoro jednak katecheza wróciła do szkół, budynek był do zagospodarowania. Obecnie w szkole uczy się ok. 190 uczniów. Przed kilkoma laty, przy wyżu demograficznym, było ich ponad 300. Było to wówczas jedno z największych katolickich liceów w Polsce, a także pierwsza taka placówka w salezjańskiej prowincji zakonnej (obecnie salezjanie mają jeszcze licea w Poznaniu, Tarnowskich Górach i Wrocławiu), jak również szczycąca się jednymi z najlepszych wyników uczniów na egzaminie maturalnym. Zdawalność to zazwyczaj 100 proc. (średnia dla Lubina to 77,4 proc.). Duży wpływ na wyniki mają kameralna atmosfera, zaangażowanie w wolontariat, liczne koła zainteresowań, np. teatralne, zespół muzyczny, a także funkcjonujące tuż obok oratorium. Mogą one także pomóc uczniom ukształtować ich przyszłość. Tak było między innymi w przypadku Krystiana Kukułki, aktora młodego pokolenia, którego rzesze Polaków oglądają dziś w serialu „Barwy szczęścia”. Wspomina on m.in. koło teatralne prowadzone przez Bożenę Król, w którym udział zmotywował go do startowania w konkursach teatralnych. Gdy okazało się, że ma talent, poprzez telewizję regionalną (zaczął pracę jako prezenter już w I klasie licealnej!) trafił do szkoły aktorskiej. We wspomnieniach o minionym czasie pojawia się też postać nauczycielki Elżbiety Michalak, która uczyła młodzież wrażliwości poprzez organizowanie pomocy dla dzieci niepełnosprawnych z przytuliska Brata Alberta. – Uważam, że przygoda ze szkołą była najlepszą rzeczą, jaka mnie w życiu spotkała. Tam na mojej drodze stanęli profesorowie z prawdziwego zdarzenia – mówi absolwent „salezjana”. Podczas piątkowej uroczystości odsłonięto tablicę ku pamięci nauczyciela Piotra Stefaniaka. – Zaszczepiał on w nas prawdziwe wartości. Był jak ojciec. Pewny jestem, że każdy z mojej klasy powtórzy moje słowa – mówi Krystian Kukułka. – Wcześniej byłem w gimnazjum salezjańskim i tam był niesamowicie wysoki poziom. Bardzo chciałem pozostać w salezjańskiej atmosferze, dlatego poszedłem do tego liceum. Dzisiaj wspominam to z radością, bo to był czas, do którego bym chętnie wrócił...

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół