• facebook
  • rss
  • Bez Wielkiego Piątku nie ma Wielkiej Niedzieli

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 14/2017

    dodane 06.04.2017 00:00

    Obrzędowość wielkanocną na te tereny przyniosły kolejne transporty powojennych ekspatriantów. To dlatego niemal wokół każdego większego miasta diecezji Wielkanoc nieco inaczej wygląda, smakuje i pachnie.

    Wdawnej Polsce Niedziela Palmowa nazywana była też kwietną, bo zwykle przypada w okresie, kiedy pojawiają się pierwsze pąki. W czasach króla Zygmunta III Rzeczpospolitą Obojga Narodów przemierzały grupy aktorów amatorów przebranych za Chrystusa, Kajfasza, Piłata i Judasza. Wędrując od miasta do miasta, odtwarzali misterium Męki Pańskiej.

    Jak przypomina Agata Bojanowska, kustosz w Muzeum Ceramiki w Bolesławcu, święcenie palm to najważniejsza uroczystość Niedzieli Palmowej. – Zwyczaj ten został wprowadzony do liturgii Kościoła katolickiego w XI wieku. Palmy mogą być zarówno kilkudziesięciocentymetrowe, jak i kilku-, a nawet kilkunastometrowe. Te największe niesiono do kościołów całymi rodzinami na piechotę – opowiada A. Bojanowska. Ta tradycja jest nadzwyczaj żywa w okolicach Czarnego Boru, Borówna i Grzęd k. Krzeszowa. Np. u rodziny Janików, przygotowujących od wielu lat efektowne kilkumetrowe palmy, które później wiozą rowerami do kościoła. To właśnie oni kilkanaście lat temu zainicjowali parafialny konkurs na wielkanocne palmy. Te najwyższe robią Myśliwcowie – mają nawet kilkanaście metrów! Tradycyjne palmy wielkanocne przygotowywano na ogół z gałązek wierzby, która w symbolice kościoła jest znakiem zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy. Używano także gałązek malin i porzeczek, ścinanych w Środę Popielcową. W palmę wplatano również bukszpan, barwinek, borówkę, cis i widłak. W Czarnym Borze, Grzędach i Borównie do ozdabianie palm używa się także papierowych kwiatów, które w zręcznych palcach gospodyń zamieniają się w prawdziwe cudeńka. – Chabry, maki, hibiskusy, bzy, goździki, powojniki, stokrotki, lilie. Wszystkie pójdą na palmę. Razem z nimi bazie, len, trzcina, tuje, kolorowe wstążki – wymienia Irena Rusnarczyk z Czarnego Boru. W domu Rusnarczyków o Niedzieli Palmowej myśli się już latem, siejąc w ogrodzie zioła, a później używając ich do budowy palmy. Autorem projektów jest mąż pani Ireny, Mieczysław. – Projekt noszę w głowie, później tylko precyzyjnie realizuję – wyjaśnia. Palmy państwa Rusnarczyków, Myśliwców, Janików i innych najczęściej trafiają do kościoła parafialnego albo na... konkursy. Ale nie wszystkie palmy robione są u nas z takim pietyzmem. Tradycja nakazuje, abyśmy tymi zwykłymi, które każdy z nas poniesie do kościoła, uderzali lekko domowników, by zapewnić im szczęście przez cały rok. – Połknięcie jednej poświęconej bazi ma zapewnić zdrowie i bogactwo, a zatknięte za obraz lub włożone do wazonów palemki chronią mieszkanie przed nieszczęściami i złośliwością sąsiadów – mówi Agata Bojanowska. Obok palm wielkanocnych ważnym elementem świąt Wielkanocy są w obrzędowości ludowej pisanki. Jak przypomina dr Izolda Topp-Wójtowicz, kulturoznawca na Uniwersytecie Wrocławskim, jajka maluje cały chrześcijański świat. – Tradycje lokalne stają się globalnymi. Czasami już nawet nie malujemy jaj na Wielkanoc, my je kupujemy gotowe w marketach. A to jest już coś zupełnie innego niż dawna tradycja modlitewna – uważa. Badacze kultury są zgodni, że obyczaje wielkanocne przyniesione na teren dzisiejszej diecezji legnickiej po wojnie różnią się od tych, które kultywowane były przez Polaków na Kresach czy terenie byłej Jugosławii. – Nasze babcie i prababki z Lwowa, Wilna czy Czarnogóry miałyby nam za złe, że zaniedbaliśmy praktyki pokutne związane z potrzebą oczyszczenia i Wielkim Postem – mówi dr Topp-Wójtowicz. – A bez Wielkiego Piątku nie ma Wielkiej Niedzieli. Radosne ucztowanie, którego nie poprzedza uczestnictwo w Drodze Krzyżowej, byłoby dla naszych przodków pozbawione uzasadnienia – uważa. – Nie sądzę natomiast, żeby mieli nam coś do zarzucenia, jeśli chodzi o zachowywanie tradycyjnych zwyczajów. Ważną bowiem i wciąż wywołującą pytania w świecie chrześcijańskim kwestią jest to, czy i jak pokazywać mękę, jaki jest sens ofiary i cierpienia w naszym doświadczeniu. Świętować jest przecież o wiele łatwiej niż stanąć w obliczu misterium śmierci i zmartwychwstania.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół