• facebook
  • rss
  • Budował naszą tożsamość

    dodane 23.03.2017 00:00

    Ks. dr. Andrzej Jarosiewicz, sekretarz bp. Tadeusza Rybaka, o kryzysie i nadziei, najstarszym obrazie maryjnym w Polsce i obiadach z biskupem.

    Jędrzej Rams: Jak z perspektywy księdza wyglądały pierwsze dni diecezji?

    Ks. Andrzej Jarosiewicz: Z biskupem zjeździłem diecezję wszerz i wzdłuż. I wszędzie dało się czuć ogromny entuzjazm z powstania diecezji legnickiej. To było nieco paradoksalne, bo proszę sobie przypomnieć, że to był bardzo trudny okres dla wielu rodzin – czas ogromnego kryzysu gospodarczego, padających zakładów pracy, masowych zwolnień. Ludzie z dnia na dzień dowiadywali się, że nie są już zatrudnieni. Atmosfera społeczna była bardzo trudna. Podczas peregrynacji wizerunków MB Częstochowskiej i MB Krzeszowskiej oraz podczas wizytacji biskup spotykał się z ludźmi. Wówczas docierały do niego te bolesne sygnały. Wiedział o wszystkim. Często sobie myślę, że właśnie jakoś to Pan Bóg tak poukładał, że mimo tego społecznego pesymizmu, rozgoryczenia i trudnych, bolesnych doświadczeń, ta cząstka ludu Bożego, która stała się diecezją legnicką, dostała pewne zadanie, które nieco pomogło zapomnieć o trudach dnia codziennego.

    Dodatkowo zmieniały się sama Legnica i cała nowa diecezja, która odzyskała bardzo ważne obiekty dla prospołecznej działalności...

    Od 1991 r. rozpoczęło się wycofywanie wojsk Armii Radzieckiej. W ten historyczny moment weszło powstanie diecezji. Niewykorzystanie tej krótkotrwałej szansy dla pozyskania obiektów po Armii Radzieckiej groziło tym, że diecezja później musiałaby z o wiele większym wysiłkiem kupować czy budować miejsca ewangelizacji. Dlatego, moim zdaniem, biskup Tadeusz, chociaż trudno mi za niego odpowiadać, spieszył się z powoływaniem struktur diecezji i pozyskiwaniem obiektów na ich działalność, żeby dobrze wykorzystać też tę historyczną, krótką chwilę. Niezrozumienie wizji biskupa sprawiało, że Kościół został oskarżony o zabieranie mienia, a przecież te obiekty stanowiły jedynie 1 proc. ogółu mienia zagrabionego przez komunistów Kościołowi na tych ziemiach po wojnie!

    Obserwował Ksiądz codzienną pracę biskupa Tadeusza. Co po latach przewija się w Księdza wspomnieniach jako priorytet?

    Muszę powiedzieć, że dla biskupa Tadeusza, i to było jego znamiennym rysem, od samego początku najważniejsze było budowanie tożsamości diecezji. Od samego początku wychowywał i kapłanów, i kandydatów do kapłaństwa w głęboko rozumianej eklezjologii eucharystycznej. Wiedział, że jako pierwszy spośród tego lokalnego Kościoła musi budować tożsamość i sam dawać przykład tej diecezjalnej tożsamości.

    Czy mając wizję na lata do przodu, przywiązywał dużą wagę do szczegółów?

    Biskup Tadeusz Rybak bardzo metodycznie przystępował do budowania tych zagadnień. Przykładowo – zanim złożył zaproszenie Janowi Pawłowi II do przyjazdu i koronacji krzeszowskiego obrazu, postanowił przeprowadzić bardzo dokładne badania tego wyjątkowego dzieła sztuki. Została więc powołana komisja pod przewodnictwem czeskiego specjalisty profesora Ivo Kořána, wybitnego ikonoznawcy, szczególnie ikon średniowiecznych. Komisja badała styl, deskę, farby, kreskę, kompozycję tego obrazu. To potwierdziło, że został on namalowany w szkole turyńsko-sakońskiej i to na długo przed rokiem 1242. Profesor Kořán po analizie i badaniach, m.in. prześwietleniu ikony, stwierdził, że jest to najstarszy obraz maryjny w obecnej Polsce! Wyniki badań pomogły zaprosić papieża Polaka, bo ta informacja niezwykle go zaciekawiła.

    Koronację poprzedziła bardzo długa peregrynacja kopii obrazu Matki Bożej Łaskawej...

    Sam proces przygotowania był niezwykle skomplikowany. Dzisiaj czasami patrzy się na ideę peregrynacji jak na rodzaj kościelnego folkloru. Tymczasem to wydarzenie stało się okazją do ciągłego budowania tożsamości diecezjalnej. Główne sanktuarium nowej diecezji było totalnie zapomnianym ośrodkiem w archidiecezji wrocławskiej. Było jednym z kilku punktów maryjnego kultu na Dolnym Śląsku, obok Wambierzyc, Barda. Informacje od profesora Ivo Kořána pozwoliły mocno wypromować ikonę i sam Krzeszów. Przyczyniła się do tego też wielomiesięczna peregrynacja, no i oczywiście sama koronacja. To wszystko spowodowało, że w Polsce poznano wizerunek Matki Bożej Łaskawej z Krzeszowa, ale i w sama diecezja dzięki temu bardzo się podbudowała. Każda parafia przygotowywała się bowiem przez specjalne misje, które miały głęboko eklezjologiczny rys. Sam biskup dał wskazówki misjonarzom, prosząc o wykorzystanie misji do budowy tożsamości, by Kościół lokalny zaczął się czuć Kościołem lokalnym.

    Co zdaniem Księdza wyróżniało pierwszego biskupa legnickiego?

    Biskup Tadeusz od pierwszych chwil swojego pasterzowania w Kościele legnickim starał się słuchać księży. Często zdarzało się, niemal codziennie, że wracając z kurii w porze obiadowej, zatrzymywał się przy napotykanych kapłanach, chwilę rozmawiał, a później zapraszał do siebie na posiłek, aby przy stole rozmawiać o tym, czym żyją duszpasterze. Siostry w domu biskupim wiedziały, że niemal każdego dnia w porze obiadowej z biskupem ktoś przyjdzie na posiłek. Te obiady były bardzo ważnymi spotkaniami z duszpasterzami, którzy dzielili się swoimi troskami, szukali nieraz podpowiedzi biskupa, a z drugiej strony – pomagali biskupowi odczytywać znaki czasu.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół