• facebook
  • rss
  • Ofiary Sowietów na ołtarze

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 08/2017

    dodane 23.02.2017 00:00

    – Mamy pokój w sercu, bo otrzymaliśmy z Watykanu informację, że to, co zrobiliśmy, zrobiliśmy dobrze – mówi s. Miriam Zając CSSE.

    Luty 1945 r. w historii Dolnego Śląska to krwawy miesiąc. Kilka tygodni wcześniej, w połowie stycznia, ruszyła znad Wisły ogromna operacja wojenna Armii Czerwonej. W ciągu kilkunastu dni pierwsi Sowieci dotarli do dawnej granicy Polski i III Rzeszy. To był punkt, od którego mieli ciche przyzwolenie władz wojskowych – na zadawanie gwałtu mieszkającym tam Niemcom. Szacuje się, ze zgwałcono wówczas ponad 2 miliony kobiet. Około 10 tys. z nich zginęło, często śmiercią samobójczą.

    Sowieci nie oszczędzili nawet sióstr zakonnych. Wśród ich ofiar znalazły się m.in. te ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety, najliczniejszego na Śląsku. Trzy z nich są związane z naszą diecezją. W Nowogrodźcu, Lubaniu i Godzieszowie doszło do zbrodni, która niedługo może doprowadzić do wyniesienia na ołtarze zamordowanych tam sióstr.

    Złożona w leju po bombie

    Do Godzieszowa Rosjanie dotarli już 20 lutego. Mieszkała tam s. Adela Klara Schramm, która nie chciała pozostawiać na pastwę Sowietów mieszkających tam starszych osób. Pięć dni później czerwonoarmiści przyszli do domu państwa Baumów, żądając wydania kobiet. Była tam też s. Adela. Kiedy nie zgodziła się z nimi pójść, zabili nie tylko ją, ale wszystkich mieszkańców domu. Inną ze sług Bożych jest s. M. Rosaria Schilling, pochowana na cmentarzu w Nowogrodźcu, zabita 23 lutego 1945 r. po brutalnych, całonocnych gwałtach. Kolejną elżbietanką jest s. M. Sabina Anna Thienel, którą zabił radziecki żołnierz w Lubaniu 1 marca 1945 roku. To najlepiej udokumentowane przypadki morderstw na elżbietankach dokonane przez Sowietów. Siostra Miriam Zając, postulatorka w procesie beatyfikacyjnym, przygotowując się do niego, zebrała informacje o ponad 100 podobnych mordach – w Głubczycach, Wrocławiu, Korfantowie, Polskiej Wsi... 26 września 2015 r. w archikatedrze wrocławskiej pw. św. Jana Chrzciciela uroczyście zakończono na poziomie diecezjalnym proces beatyfikacyjny sług Bożych s. Paschalis i 9 towarzyszek. Trwał on cztery lata. W tym czasie siostry elżbietanki weryfikowały opowieści o poszczególnych przypadkach śmierci wspomnianych sióstr. Docierały do dokumentów, świadków, miejsc. Najwięcej trudności stwarzało odnalezienie dokumentów, które z uwagi na zniszczenia archiwów często były niekompletne. Jak twierdzą siostry, Opatrzność tak nimi pokierowała, że udało się zgromadzić wystarczającą liczbę materiałów do otwarcia procesu. Odnalezione zostały także miejsca pochówku sióstr, kandydatek do chwały ołtarzy. W Nowogrodźcu s. Rosaria Schilling została pochowana w osobnym grobie. Najtrudniej jest w Godzieszowie, ponieważ według relacji świadków ciała s. M. Adeli Schramm i małżeństwa Baumów spoczęły w leju po bombie. Gdzie on się znajdował, wiadomo tylko orientacyjnie. Odnaleziono jedynie fragmenty materiału, który mógł być habitem siostry męczennicy.

    65 lat po wojnie...

    Dokumenty, odpowiednio zabezpieczone, trafiły do Watykanu do kongregacji ds. kanonizacji. Teraz pozostaje czekać. – Mamy spokój w sercu, bo otrzymaliśmy informację, że to, co zrobiliśmy, zostało zatwierdzone, czyli było dobrze zrobione. Czekamy cierpliwie. Jesteśmy świadomi, że tam trwa całe mnóstwo innych, wcześniejszych i nieraz o wiele bardziej skoligowanych procesów. Niektórzy już czekają latami – mówi s. Miriam Zając CSSE. W procesie beatyfikacyjnym ważne jest też udowodnienie, że postacie, o których wyniesienie na ołtarze proces się toczy, są znane w środowisku, które ubiega się o beatyfikację. Proces beatyfikacyjny rozpoczął dopiero 65 lat po wojnie. Tak naprawdę dopiero od tego czasu zaczęto głośno mówić o ofiarach Sowietów. W miejscu znalezienia fragmentu habitu obecni właściciele, państwo Superson, postawili mały pomnik. Na cmentarzu w Nowogrodźcu znajduje się zadbany grób s. Rosarii, a miejscowy budynek Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Nowogrodźcu otrzymał imię sługi Bożej siostry M. Rosarii Schilling. Tutaj pracowała przed swoją śmiercią.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół