• facebook
  • rss
  • Barok refundowany

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 02/2017

    dodane 12.01.2017 00:00

    Do kościoła pw. św. Barbary w Wojcieszycach wróciły obrazy św. Katarzyny i św. Antoniego. Dwa przepiękne płótna z doby baroku w takiej malutkiej wiosce? Ba! Jest ich tam więcej.

    Dwa kolejne, także odświeżone, wiszą na chórze. W bliskości innych dwóch, które dopiero czekają na wyjazd do pracowni konserwatorskiej, robią wręcz piorunujące wrażenie. – Moi poprzednicy dużo remontowali. Mnie zostawili tylko pomalowanie drzwiczek do tabernakulum i renowacje obrazów – mówi z uśmiechem ks. Tomasz Baran, proboszcz z Wojcieszyc. Jednak restauracja każdego obrazu to niebagatelny koszt – kilkanaście bądź kilkadziesiąt tysięcy złotych.

    Na szczęście renowacje wspierają samorządowcy z gminy i województwa. Także parafianie sięgają głęboko do swoich kieszeni. W zeszłym roku wojcieszyczanie zebrali na te cele kilkadziesiąt tysięcy złotych. Barokowy wystrój (lub jego elementy) ma przeważająca większość kościołów naszej diecezji. Doba baroku na Dolnym Śląsku to czas przeogromnego bogactwa i rywalizacji między katolikami a protestantami. Ci pierwsi przeżywali kontrreformację, wielkie ożywienie Kościoła spowodowane pojawianiem się Kościołów reformowanych, a bardzo często drogą do oddania pełni chwały Bogu, a zarazem olśnienia wiernych, było budowanie, malowanie, rzeźbienie... U nas najpiękniejszą formę baroku możemy oglądać w Krzeszowie, w byłym kompleksie opactwa cystersów. Najbardziej rzuca się w oczy i oszałamia potęga zabudowań. Nie mniej zwracają uwagę wnętrza świątyni, często ozdobione przez dolnośląskich malarzy. To dotyczy nie tylko bazyliki mniejszej, ale i kościoła pw. św. Józefa. Wśród artystów największą sławę zdobył „śląski Apelles” czy też „śląski Rafael”, jak zwano Michaela Willmanna. Dzięki Kościołowi jego dzieła nadal można oglądać. Przykładem jest właśnie krzeszowski kościół pw. św. Józefa, prawie w zupełności już odrestaurowany, któremu dzięki ostatnim zabiegom udało się przywrócić kolory i pierwotną świeżość. Za szkołą malarstwa Willmanna poszły dziesiątki innych śląskich malarzy. Jego pracownia przyciągała wielu chętnych do nauki. Było to po części wymuszone techniką stosowaną do tworzenia dzieł. Wymagała ona od kilku do kilkunastu rąk do pracy. Sam mistrz nie byłby w stanie w tak krótkim czasie dokończyć wszystkiego. Stąd często jest mowa o obrazach „z pracowni mistrza Willmanna”. Wśród kształcących się tam wielkich tej epoki warto wymienić Johannesa Neunhertza czy Petera Brandla. Willmanna kopiowano, naśladowano, odwzorowywano jego dzieła. Taki obraz zdobi przepiękny ołtarz kościoła pw. św. Barbary w Wojcieszycach. Czy jest on pędzla samego mistrza, Petera Brandla czy Bernharda Krausego – nie wiadomo. Grzegorz Zajączkowski, znawca malarstwa barokowego, skłania się ku Krausemu, profesor Andrzej Kozieł, inny specjalista, przypisuje dzieło Brandlowi. Faktem za to jest, że jego renowacja pochłonęła pieniądze, za które wybudować by można nowy dom jednorodzinny. Warto było, bo świątynia dzisiaj przyciąga swoim pięknem wiele młodych par, które właśnie tutaj pragną się pobrać. Przed parafianami jeszcze kilka dzieł do renowacji. Wśród nich niezwykle rzadkie barokowe freski za ołtarzem, które zostały odkryte podczas remontów. – Ludzie rozumieją, jakie mamy skarby, dlatego kościół nam pięknieje. Niestety metr kwadratowy odkrywania powierzchni fresków kosztuje około 4 tys. zł. To ogromny koszt. Ale tak jest ze skarbami... – mówi ks. Tomasz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół