• facebook
  • rss
  • Rozświetlone Boże Narodzenie

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 52/2016

    dodane 22.12.2016 00:00

    Kilka dni wcześniej, zanim w Betlejem narodziło się Światło dla świata i zanim blask gwiazdy betlejemskiej wskazał drogę Mędrcom ze Wschodu, jasny promień padł na posadzkę krzeszowskiej zakrystii.

    Cztery osoby w habitach cystersów w skupieniu weszły do kaplicy Loretańskiej. Na chwilę przystanęły przed ołtarzem. Zwykle spuszczony wzrok podniosły na obraz. Wizerunek Matki Bożej Łaskawej, który królował w kaplicy, roznosząc rozproszone, kojące światło w jej wnętrzu, stał na ołtarzu. Kapłan kończył właśnie modlitwę, okadzając ikonę. Ucichły modlitwy wypełniających kaplicę ludzi. Mnisi podeszli do obrazu. Troskliwie wzięli go na ramiona i ponieśli ciemnymi wtedy wnętrzami bazyliki, modląc się głośno.

    Święto Światła w krzeszowskiej bazylice to jedno z najważniejszych wydarzeń w roku liturgicznym. Od lat, każdego 18 grudnia, przypominane jest tu wydarzenie sprzed 590 lat. W roku 1426 na cysterskie wówczas założenie – klasztor i kościół – napadły wojska husyckie i doszczętnie splądrowali świątynię. Jednak skarbu największego, ikony Matki Bożej Łaskawej, nie dostali. Przezorni mnisi ukryli go pod posadzką zakrystii. Ten akt desperackiego bohaterstwa przypłaciło życiem 70 zakonników. Dlatego po odejściu husytów nikt już nie pamiętał, gdzie podział się obraz. Wielu uważało go za bezpowrotnie zaginiony. Jesienią 1622 r. opat cysterski zaordynował remont zakrystii. Prace przebiegały sprawnie i wszystko wskazywało na to, że w Wigilię Bożego Narodzenia uroczysta procesja przed ołtarz wyjdzie z odnowionej zakrystii. Wtedy przez okno remontowanego pomieszczenia wpadł promień światła. Blask z ponurego, grudniowego nieba był wystarczającym powodem, aby uznać go za coś niezwykłego. Promień wskazywał na miejsce w posadzce. Zakonnicy zaczęli kopać. Wkrótce ze zmurszałej skrzyni wyjęli nienaruszony obraz Matki Bożej Łaskawej. Boże Narodzenie tego roku miało być naprawdę niezwykłe. Od tej pory kolejne pokolenia przypominają o cudownym promieniu w zakrystii i jego błogosławionych skutkach. Jak możemy przeczytać na w oficjalnej historii opactwa spisanej przez Krystiana Michalika: „Od 18 grudnia 1622 r. w Krzeszowie obchodzone jest Festum Lucis, Święto Światła, właśnie na pamiątkę niezwykłego odnalezienia wizerunku Bogarodzicy po prawie dwóch wiekach. Tego grudniowego dnia we wnętrzu świątyni mnogie świece migotają przed cudowną ikoną, gdyż ogień świecy jest symbolem wzniesienia duszy do Boga”. W tym roku uroczystej wieczornej Mszy św. przewodniczył ks. Dariusz Dąbrowski ze Świętej Góry k. Gostynia, który tą Eucharystią kończył trzydniowe rekolekcje. – Ta ikona, kiedy się pojawia, przynosi światło. Bo Ona jest pełna łaski. Taką Ją też zobaczyły dzieci, kiedy pojawiła się w Fatimie w 1917 roku. Jaśniała światłem jeszcze jaśniejszym niż promienie słoneczne, które świecą przez kryształowe naczynie z wodą. Byliśmy tak blisko, że znajdowaliśmy się w obrębie światła, które Ją otaczało, którym Ona promieniała, mniej więcej w odległości półtora metra. My teraz też jesteśmy bardzo blisko Niej. Blisko Chrystusa, którym Ona promienieje, Któremu pozwoliła zamieszkać w Niej samej, wypowiadając słowo „fiat” – mówił w kazaniu ks. Dariusz Dąbrowski. Na zakończenie Festum Lucis ikona Matki Bożej Łaskawej, jak co roku, wróciła do ołtarza głównego krzeszowskiej świątyni, aby towarzyszyć wiernym w radości przeżywania Bożego Narodzenia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół