Nowy numer 17/2018 Archiwum

Powrót osadnictwa?

Dzisiejszy Lubin stworzyli ludzie przybyli tutaj z całej Polski. Czy drugą młodość dadzą mu repatrianci z byłego ZSRR?

W stolicy polskiej miedzi ruszyły prace nad projektem rozwoju miasta, aby kilku tysią- com osób umożliwić przyjazd, znalezienie pracy i mieszkania. Dlaczego? Otóż bezrobocie spada w całej Polsce, a jest ono szczególnie niskie w regionach silnie uprzemysłowionych. O ile na Dolnym Śląsku bezrobocie jest szacowane na około 10,6 proc., o tyle w Lubinie waha się ono na poziomie 3,5–4 procent.

Jest to naprawdę niewiele. Istnieje zatem realna obawa, że braknie rąk do pracy. – To jest poziom bezrobocia, który na świecie mówi o regresie. Jeżeli chcemy się rozwijać i utrzymać chociażby poziom szkół, to musimy pozyskać nowych pracowników. Myślimy o osadnikach – mówi Robert Raczyński, prezydent Lubina. Przed laty Lubin rozwinął się właśnie dzięki napływowi osadników z całej Polski. Przyjeżdżali do pracy w rozwijającym się KGHM. Dzisiaj praca w mieście jest, ale wielu nie chce jej podjąć. Chodzi o pracę z zarobkami na poziomie średniej płacy w Polsce. Średnia płaca w mieście wynosi bowiem około 9 tys. złotych. Tak mocno tę średnią windują zarobki w KGHM Polska Miedź SA. Dlatego chętnych trzeba szukać poza miastem. – Dzisiaj pracy nie mają nasi rodacy za granicą. Dlatego chcemy zaprosić Polaków z Kazachstanu, Ukrainy czy Białorusi. Chcemy im zaoferować kompleksowy program. Mówimy o kilkuset rodzinach, które chcemy ściągnąć na teren powiatu lubińskiego – mówi Robert Raczyński. Jednym z pomysłów jest budowa mieszkań pod wynajem. Dodatkowo rusza Strefa Aktywności Gospodarczej. Czy to się uda? Zobaczymy za rok. Warto o to walczyć, bo człowiek jest dochodowy dla każdego samorządu. Będzie płacił podatki i wychowywał na miejscu swoje dzieci. A to czysty zysk dla społeczności.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma