• facebook
  • rss
  • Wtajemniczenie w czterech odsłonach

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 41/2016

    dodane 06.10.2016 00:00

    – Na początku pomyślałem: „O Jezu, znowu czegoś chcą”. Na końcu spotkań pomyślałem jednak, że warto było chodzić – mówi Sebastian, który brał udział w wydłużonym przygotowaniu do chrztu św. swojego dziecka.

    Coś jest nie tak ze śpiącym olbrzymem, jak nazywa się kilkudziesięciomilionową populację katolików, z której zaangażowanych w realne życie Kościoła jest zaledwie kilka procent. Potrzeba katechizacji dorosłych.

    I tak już ono jest

    Większość katolików w Polsce kończy swój kontakt z regularną katechezą wraz z zakończeniem nauki w szkole. Przekłada się to później, niestety, na życie religijne. W szkole na zajęcia z religii uczęszcza około 90 proc. uczniów, ale do kościoła na niedzielną Eucharystię w diecezji legnickiej chodzi tylko około 25 procent z nas. Co zrobić? Pomysłów jest sporo. Mówił o tym podczas spotkania rejonowego pod koniec sierpnia bp Damian Bryl z archidiecezji poznańskiej. Jego zdaniem katechizacja osób dorosłych jest o tyle istotna, że zgodnie z diagnozą postawioną w jednej z książek bp. Zbigniewa Kiernikowskiego ludzie wierzący muszą odnaleźć się w świecie, który jest zdechrystianizowany, zsekularyzowany, w którym chrześcijaństwo ulega ideologizacji, a rodziny w swojej słabości nie potrafią przekazywać wiary dzieciom. Odpowiedzią na to może być właśnie katechizacja osób dorosłych. – W naszej archidiecezji siłą rzeczy skupiliśmy się na katechezie dzieci i młodzieży, ale trochę nam brakuje pracy z dorosłymi. Od paru lat widzimy potrzebę takiej katechezy, bo świat, w którym żyjemy, coraz więcej wymaga od wierzących. O ile może się wydawać, że w pewnych gestach jest chrześcijański, o tyle w swojej mentalności już nie – mówił bp Bryl. – Dorośli w swoich środowiskach pragną świadczyć o swojej wierze, ale często brakuje im argumentów. Wielu pragnie wejść w głębszą relację z Jezusem. Jak podają źródła statystyczne sprzed kilku lat, ok. 19 proc. osób deklaruje się jako mocno wierzące i pragnące pogłębienia swojej wiary. To jest bardzo duża grupa ludzi – mówił hierarcha. Biskup odwołał się do dokumentu wypracowanego przez archidiecezję poznańską, która poukładała katechizację, począwszy od formacji katechistów (tych, którzy wspierają księży w parafiach) przez kursy dla osób niewierzących, oddalonych od wiary, praktykujących, ale i tych, którzy pragną pogłębić wiarę. W Poznaniu pracuje się zwłaszcza z rodzicami i rodzicami chrzestnymi przed przyjęciem chrztu przez dziecko. – Jest to przygotowanie pogłębione i rozszerzone. Pozwala katechizować, czyli nie tylko dać poznać Jezusa, ale poprowadzić do trwałej relacji z Nim – przekonywał biskup. – To jest ciągle wprowadzane i choć pracujemy nad tym od prawie dekady, nie wszystko jeszcze się udało.

    Po synodzie

    W naszej diecezji obowiązuje m.in. instrukcja o przygotowaniu rodziców i chrzestnych do chrztu dziecka. Był to jeden z dokumentów przygotowanych podczas prac I Synodu Diecezji Legnickiej. Znajdują się tam zapisy podkreślające, że chrzest dziecka stanowi okazję dla rodziców i chrzestnych do ponownego odkrycia chrztu jako fundamentu chrześcijańskiego życia, zgodnie ze słowami apostoła: „Wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa” (Ga 3,27). Podkreślono w dokumencie, że sakrament ten powinien prowadzić rodziców i krewnych dziecka do odnowienia więzi ze wspólnotą Kościoła. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina: „Chrzest stanowi podstawę wspólnoty między wszystkimi chrześcijanami, również z tymi, którzy nie są jeszcze w pełnej komunii z Kościołem katolickim” (1271). Dotyczy to zwłaszcza tych rodziców, których udział w życiu Kościoła słabnie. Dlatego należy otoczyć ich szczególną troską. We wprowadzeniu teologiczno-pastoralnym do księgi liturgicznej „Obrzędy chrztu dzieci” czytamy: „Jest rzeczą doniosłą, aby rodzice dziecka przed chrztem przygotowali się do świadomego udziału w nim (...). Proboszcz zaś niech się stara osobiście lub przez współpracowników złożyć im wizytę, a nawet zebrać większą liczbę rodzin, by przygotować je do zbliżającego się obrzędu przez duszpasterskie pouczenie i wspólną modlitwę” (por. Chrzest, 5). Dokument zaleca, by w związku z tym wprowadzić w każdej parafii katechezy dla rodziców i chrzestnych. W ich trakcie ma być przedstawiona teologia chrztu, liturgia chrzcielna oraz obowiązki rodziców i chrzestnych w religijnym wychowaniu dziecka.

    Zbieranie po opłotkach

    Jednym z miejsc, w których realnie udało się wprowadzić zalecenia instrukcji, jest parafia Narodzenia NMP w Wielowsi (dekanat Ścinawa). Proboszczem jest tam ks. Grzegorz Ropiak. – Czułem niedosyt duszpasterski, że katecheza przedchrzcielna jest za skromna. Określa się ją słowami „na sztukę” – jedno spotkanie, kwadrans czy pół godziny, by opisać przebieg liturgii – i wpisanie kandydata do książki chrztów. Do tego sprowadzała się ta katecheza. We mnie dojrzewała myśl, by dać ludziom szansę pogłębienia refleksji o ważności tego sakramentu – mówi kapłan. – Silne wrażenie wywarła na mnie wypowiedź papieża Franciszka na początku jego pontyfikatu, gdy powiedział, że trzeba wychodzić na opłotki parafii. Model Kościoła, w którym to my czekamy, aż ktoś nas znajdzie i wówczas wyłożymy mu całą naukę, jest nieodpowiedni. A właśnie chęć przyjęcia chrztu jest świetną okazją, by poznać lepiej rodziny w parafii. Dlatego zdecydowałem się na rozbudowaną katechezę i poszedłem szukać chętnych – mówi ks. Grzegorz. Początkowo propozycja proboszcza została zakomunikowana z ambony. Ale to było mało. Za radą papieża ks. Grzegorz ruszył na opłotki. – Początki nigdy nie są łatwe. Odwiedzałem rodziców dziecka w ich domu. Rozmawiałem o nowej formie przygotowania do sakramentu. Zapraszałem do parafii. Rozpoznawałem ich sytuację religijną i rodzinną. Łowiłem tych ludzi w dwóch pierwszych cyklach katechez. Później wieść się rozeszła i teraz przychodzą już sami – opowiada ks. Grzegorz. Przed cyklem spotkań jest Wojciech Osiadacz, szczęśliwie świeżo upieczony tata. Jak podkreśla z dumą, pierwszym dzieckiem jest syn. Pan Wojciech nie jest rodzicem chrzestnym, więc nie miał okazji uczestniczyć w uroczystości chrzcielnej. – Faktycznie, edukacja chrześcijańska kończy się na szkole średniej czy podstawowej i życie, powiedzmy, religijne, jest jakby zatracane od 18. roku życia. Teraz można odnowić zaangażowanie religijne, ponieważ jakoś wymusza się na nas większą aktywność. Ja podjąłem się tego, bo lubię wyzwania – mówi mężczyzna. Odbędą się cztery spotkania. Będzie mowa o roli wychowania i wtajemniczenia w życie chrześcijańskie przez rodziców i rodziców chrzestnych, o życiu wiarą we wspólnocie Kościoła, o przekładaniu wiary na codzienne życie, o szczegółach dotyczących Eucharystii i sakramentu chrztu, o wadze wyboru imienia i patrona, a także o wartości celebrowania kolejnych rocznic chrztu. O tym wie Sebastian Stachowski, który w parafii w Wielowsi ochrzcił już dwójkę swoich dzieci. – Przyszliśmy na plebanię i chcieliśmy ochrzcić córkę. Ksiądz zaproponował nauki. Na początku oczywiście pomyślałem sobie, „O Jezu, coś znowu chcą”, ale specjalnego oporu nie mieliśmy. Na końcu spotkań pomyślałem, że jednak warto było chodzić. Niby się wie coś o Kościele, wierze czy sakramentach, ale te informacje były przekazane nam dawno, bardzo dawno temu. Nasi znajomi, którzy chrzcili w innych parafiach, dziwili się, że musimy przebrnąć przez taki cykl. Ale mówię – warto było chodzić. Oczywiście trudności specjalnych nie było. No, poza jednym, który znają wszyscy młodzi rodzice – zawsze jest problem z wygospodarowaniem wolnego czasu. Ale warto było. Inaczej się teraz chodzi na Eucharystię – mówi Sebastian

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół