• facebook
  • rss
  • Karmienie giganta

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 39/2016

    dodane 22.09.2016 00:00

    Z daleka sprawia wrażenie łańcucha górskiego. Zbiornik osadowy odpadów poflotacyjnych KGHM należy do jednych z największych na świecie. Wkrótce będzie jeszcze większy.

    Podniesienie wałów, budowa tzw. Kwatery Południowej i reaktywacja drugiego zbiornika osadowego – to prawdopodobnie najbliższe plany KGHM związane z Obiektem Unieszkodliwiania Odpadów Wydobywczych (OUOW). Realizacja tych planów dałaby w przyszłości konstrukcyjnego giganta, w którego wnętrzu już teraz mieszczą się miliony ton szlamu. Ten gigant pożarł już trzy wsie oraz kilkadziesiąt hektarów lasów i pól. Teraz ma ochotę na więcej.

    Budowę obu „osadników”, bo tak potocznie nazywane są OUOW, rozpoczęto jeszcze w latach 70. ub. wieku. Składowany jest w nich szlam pochodzący z przeróbki rudy miedzi wydobywanej w kopalniach. Zbudowano dwa osadniki: „Żelazny Most” i „Gilów”. Wysiedlono kilka wsi (Barszów, Kalinówkę i Pielgrzymów), po czym zalała je wodnista maź z rurociągów. Wkrótce zdecydowano, że „Gilów” nie będzie używany. Za to „Żelazny Most” zwiększy swoją pojemność przez podwyższanie wałów. Dziś mają 182,5 m wysokości i otaczają teren o powierzchni 14 km kw. Decyzje administracyjne pozwalają podwyższyć go do 195 m. KGHM zamierza z tego skorzystać, choć budzi to uzasadnione obawy mieszkańców okolicznych wsi. Chodzi głównie o rozszczelnienie wałów pod wpływem gigantycznego ciśnienia z wewnątrz. Przedstawiciele kombinatu uspokajają, że nie ma się czego bać. – Nigdy nie doszło do zdarzeń niebezpiecznych dla życia okolicznych mieszkańców – mówi Jolanta Piątek, rzecznik KGHM. – Rozbudowa osadnika „Żelazny Most” jest prowadzona pod stałym nadzorem, a specjalistyczne wsparcie projektantom i inspektorom budowlanym zapewniają międzynarodowi eksperci. Dodatkowo obiekt jest zabezpieczony systemem monitoringu oraz systemem ostrzegania w okolicznych miejscowościach. Działa system pomiarów piezometrycznych, inklinometrycznych i sejsmicznych – wymienia. Mimo tych zapewnień informacja o podwyższeniu wału o kolejnych kilkanaście metrów spotkała się z zastrzeżeniami okolicznych mieszkańców. Jeden z mieszkańców Tarnówka, którego gospodarstwo leży kilkaset metrów od wałów, uważa, że techniczne zabezpieczenia to jedno, a działania przyrody to drugie. – Mamy przykład katastrofy podobnego składowiska w Iwinach pod Bolesławcem z 1967 roku. Tam też zapewniano, że obiekt jest bezpieczny – mówi i dodaje, że podwyższanie wałów to także uciążliwości związane z pyleniem: na wały dostarczany jest piasek, który wiatr nanosi na okolicę. Zdaniem wielu mieszkańców Tarnówka, Pieszkowic czy Dąbrowy najlepszym rozwiązaniem byłoby zaprzestanie składowania odpadów w tym miejscu. Jednak władze KGHM nie biorą pod uwagę takiego scenariusza. – Gdyby został zatrzymany ciąg produkcyjny, nie byłoby KGHM – mówi Jolanta Piątek. Ale każdy zbiornik ma swoją pojemność. Dlatego władze miedziowej spółki myślą o reanimowaniu „Gilowa”. Pierwsze konsultacje społeczne z mieszkańcami już się odbyły. Przedstawiciele KGHM zapewniali, że budowa Kwatery Południowej i reaktywacja „Gilowa” to pieśń przyszłości i nie ma powodów do obaw. Nie uspokaja to mieszkańców Dąbrowy i Pieszkowic. Mówi się nieoficjalnie, że te dwie wsie są na planach przywracanego „Gilowa”. Wewnątrz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół