• facebook
  • rss
  • Kosmologia na talerzu

    dodane 15.09.2016 00:00

    Alfreda Walkowska o niekończącym się zachwycie nad wiedzą świętej mniszki z Bingen.

    Jędrzej Rams: Za nami liturgiczne wspomnienie św. Hildegardy. W tym roku jednak bez kongresu. Dlaczego?

    Alfreda Walkowska: To dlatego, że jadę na początku października jako przedstawicielka Polskiego Centrum św. Hildegardy do Konstancji nad Jezioro Bodeńskie. Tam co dwa lata odbywa się wielki światowy kongres poświęcony świętej. Stąd, aby się nie dublować, podjęliśmy decyzję, że w tym roku nie będziemy organizować kongresu w Polsce. Odbędzie się za rok.

    Można na tych kongresach odkryć coś nowego?

    To jest prawdziwie międzynarodowy kongres. Przyjeżdżają na niego ludzie z całego świata. Począwszy od Japończyków i Australijczyków, przez gości z Ameryki Północnej i Południowej, aż po Europejczyków, na siostrach z Bingen kończąc. Biorą w nim udział ci, którzy odkryli lub dopiero odkrywają św. Hildegardę. Reprezentowałam już kiedyś Polskę, opowiadając, co u nas robimy, ale w tym roku po raz pierwszy będę mogła wygłosić wykład. Ba, nawet dwa. Będzie tylko 14 wykładowców, a ja będę miała aż dwie okazje do wypowiedzi – więc chyba widać, dlaczego się cieszę. Tym bardziej że jedna z nich to wykład inauguracyjny. Tematem przewodnim będzie refleksja nad Europą wolną od stresu, napięć. Obserwujemy bacznie, jak żyje się dzisiejszemu człowiekowi, i okazuje się, że Hildegarda miała pomysł i rady także na problemy współczesności.

    Ale nie liczba wykładów cieszy Panią najbardziej...

    Dostałam bardzo poważne zadanie. W niemieckich kręgach hildegardowych brakowało mi zawsze, co może nas, Polaków, dziwić, teologii duchowości Hildegardy! Tam mówi się o zdrowiu czy przepisach na życie. Oni mają pewien – nazwijmy to może w ten sposób – problem z duchowością. Ja myślę, że oni mimo wszystko mają jej głód i odczuwają jej ogromną potrzebę. Tylko w jakiś sposób sobie nie radzą, czy może inaczej – wymagają jej zagospodarowania. Obracamy się przecież wokół świętej katolickiej i doktora Kościoła, a bywało tak, że w planie kongresów przez wiele lat nie znajdowało się czasu na Eucharystię! Dopiero poprzednim razem włączono ją w plan całego kongresu. W tym roku znalazło się więc sporo miejsca na duchowość i teologię. I to właśnie mnie przekazano to trudne zadanie.

    Są osoby, które szukały najpierw uzdrowienia ciała, a odkrywszy Hildegardę, znalazły niesamowitą duchowość?

    Zdecydowanie tak. Dobrym przykładem jest kilkunastu uczestników ostatnich rekolekcji z postem św. Hildegardy z Bingen w Szklarskiej Porębie, którzy napisali mi swoje świadectwa odkrywania Boga przez szukanie zdrowia. Dzięki wchodzeniu w przesłanie Hildegardy spotkali się po latach z Panem Bogiem bądź zobaczyli drogę powrotu do Kościoła. Tak samo bywa w Tyńcu u benedyktynów, gdzie organizujemy kilka razy do roku spotkania i rekolekcje.

    Rozmawiamy o kongresie. Ale to jest święto. A co z Hildegardą na co dzień, dla każdego z nas?

    Ona jest bardzo, ale to bardzo „na co dzień”. Jest oczywiście od święta, i dlatego świętujemy w tym roku w Niemczech, ale jest i od dnia codziennego. To mniszka, która ma swoją wielką teologię wyjaśniania niepojętego Boga, ma wiele do powiedzenia o całej kosmologii, interpretacji świata, ale pojawia się także w codziennym życiu, pokazując, co robić, czego nie robić, co jeść, czego nie jeść, by być zdrowym. Nie mam wątpliwości, że jej rady działają, bo zajmuję się tym od 25 lat. Trochę symbolicznie wizerunek Hildegardy pojawił się też na talerzach, z czego bardzo się cieszę. Tutaj, do Centrum Spotkań im. św. Jana Pawła II w Legnicy, od niedawna można przychodzić i zamawiać obiady. Są one przygotowane według porad świętej. Dzięki temu ci, którzy tutaj będą jadać, mam taką nadzieję i wierzę w to, oprócz zdrowia otrzymają coś jeszcze – rozjaśnią się od środka. Już teraz widzimy, że ludzie przychodzą sprawdzić jakość potraw i wracają tutaj ze znajomymi.

    To są konkretne przepisy czy rady do stosowania również w naszych kuchniach domowych?

    Hildegarda przekazała nam informacje, co jest dobre, a czego unikać. Na pierwszym miejscu jest orkisz, ale jest i porządek w używaniu tłuszczów czy owoców. Pewne uporządkowanie tego, jak się powinno jadać. Wszystkie potrawy są przygotowywane właśnie w ten sposób. Całe menu jest zgodne z przekazem Hildegardy. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół