• facebook
  • rss
  • Byliśmy tu, jesteśmy i będziemy

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 36/2016

    dodane 01.09.2016 00:00

    W Zgorzelcu Grecy chcą przywrócenia ich języka w tutejszych szkołach. Liczą na sukces i pomoc samorządu. Są obecni w tym mieście od 100 lat.

    Pomysł narodził się „w pakiecie” z innymi działaniami, które od kilkudziesięciu lat realizuje w Zgorzelcu Nikos Rusketos, potomek Greków, którzy osiedlili się po wojnie w mieście nad Nysą Łużycką. Nikos jest także właścicielem greckiej tawerny, radnym miejskim i najbardziej żarliwym krzewicielem helleńskiej kultury w Polsce. Teraz wymyślił powrót greki do lokalnych szkół. Uważa, że to naturalne w mieście, do którego w 1916 r. przybyli Grecy i od tamtej pory go nie opuścili.

    – Mówię o powrocie, a nie o wprowadzeniu tego języka do szkół, bo po wojnie zajęcia takie już się odbywały. Od lat 50. do 80. ub.w. prowadzili je co bardziej wykształceni greccy emigranci dla młodych Greków, ale i dla polskiej ludności – tłumaczy N. Rusketos. Sam uważa, że grecki nie tylko byłby znakomitym nośnikiem promowania helleńskiej kultury i historii, ale pomógłby także wielu Polakom. – Jesteśmy w mieście, w którym w 1916 r. zamieszkało 6,5 tys. Greków. Potem, po II wojnie światowej, dołączyło do nich 14 tys. kolejnych! Wpisali się na trwałe w kulturę i historię tego miasta. Byliśmy tu, jesteśmy i będziemy, dlatego trzeba młodym zgorzelczanom bez przerwy tłumaczyć, skąd się tu wzięliśmy i co robimy – twierdzi.

    – Przez te lata ludność mieszała się, zawierano małżeństwa, rodziły się dzieci, a język grecki dzięki m.in. tamtym lekcjom był ciągle żywy. Polskie matki same wysyłały swoje dzieci do klas, gdzie uczono greckiego. Potem to się przydało, kiedy te dzieci przed stanem wojennym emigrowały za lepszym życiem na Zachód Europy, albo w latach 90. wyjeżdżały do pracy do Grecji. Przydały się nasze młodzieńcze miłości, wspólne przedszkola, szkoły. To my potem pomogliśmy Polakom w Grecji, tak jak oni pomogli nam po wojnie w Zgorzelcu – opowiada Nikos Rusketos.

    Mówi, że gdyby jego pomysł się powiódł, byłby to symbol przypominający o stuletniej obecności Greków w Zgorzelcu. I podaje przykład Szczecina, gdzie podobny projekt wprowadzono w życie, zatrudniając nauczycieli sprowadzonych z Grecji. – Tam uczy się wyłącznie dzieci. Nie wiem, jaka koncepcja zwyciężyłaby w Zgorzelcu. Myślę, że z nauki języka mogliby korzystać tu wszyscy: dzieci, młodzież, dorośli oraz ludzie starsi – uważa.

    Pieniądze na ten projekt, zdaniem Nikos Rusketosa, powinny pochodzić z różnych źródeł. O swoim pomyśle poinformował już burmistrza Zgorzelca, liczy także na pomoc greckiego rządu oraz na pieniądze od greckich rodzin mających swoich krewnych w powiecie zgorzeleckim. – Zrobiłem analizę, z której wynika, że codziennie z lotnisk dolnośląskich, czeskich i niemieckich odlatują samoloty do Grecji. Na ich pokładzie są mieszkańcy naszego powiatu, osoby w różny sposób powiązane z Grecją i Grekami. Mają przyjaciół Greków, greckie żony, greckich mężów. Z powrotem do nas płyną pieniądze z Grecji – zwraca uwagę.

    Jego pomysł znajduje zrozumienie w ratuszu. – Nauki języków nigdy dość – mówi Renata Burdosz, rzeczniczka burmistrza. Dodaje, że wyróżniłoby to ich na tle innych samorządów. – Jednak jeśli nauka greckiego miałaby być wprowadzona do programu nauczania w szkołach, to wymaga to akceptacji kuratorium lub ministerstwa oświaty. Samorząd ma tu niewiele do powiedzenia – tłumaczy.

    Osoby pochodzenia greckiego stanowią w Zgorzelcu bardzo silną, rozpoznawalną i energiczną diasporę. Od 20 lat organizują tu dni kultury greckiej, dbają o greckie cmentarze po polskiej i niemieckiej stronie miasta. Udało im się dotrzeć z grecką kulturą do świadomości mieszkańców Dolnego Śląska i utrwalić ją pomnikami, wystawami i okolicznościowymi wydawnictwami. Dzięki ich zaangażowaniu powstał tu m.in. Bulwar Grecki, a jednej z ulic nadano imię Jerzego Iwanowa-Szajnowicza, polskiego harcerza, sportowca, w czasie II wojny światowej agenta brytyjskich oraz polskich służb specjalnych i bohatera greckiego ruchu oporu.

    Nauka greckiego w szkołach byłaby, zdaniem pomysłodawców tego projektu, kolejnym krokiem ku zaznaczeniu obecności Greków na tym terenie. W jego realizacji na pewno może pomóc współpraca z partnerem Zgorzelca – greckim miastem Nausa. Przed tygodniem delegacja tego miasta gościła w ratuszu, ale nie wiadomo, czy poruszano temat nauki greckiego. Jak informuje Nikos Rusketos, trwają za to intensywne prace legislacyjne mające doprowadzić do przyznania Grekom w Polsce statusu mniejszości narodowej. Oznaczałoby to ogromne ułatwienia w realizacji podobnych projektów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • gość
      13.05.2017 09:10
      Despina D. z Grecji - moja szkolna miłość w Legnicy / wspomnienia u uchodźcach z Grecji w Polsce /.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół