Nie ma jak Zabłoto

Jędrzej Rams Jędrzej Rams

dodane 03.08.2016 08:00

Tutaj pokutny charakter pielgrzymi nabiera nowego wymiaru.

Pobudka w Ujeździe Górnym odbyła się o godz. 4.30. Wcześniej o piętnaście minut wstały grupy nr 1 i 6 śpiące w Ujeździe Dolnym, ponieważ one musiały dojść najpierw do Ujazdu Górnego by tutaj sformować kolumnę marszową z pozostałymi grupami.

- Pierwszy poranek na pielgrzymce jest najlepszy. Jest się najmniej zmęczonym. Później jest już gorzej. Dobrze że nie pada deszcz, bo wówczas byłoby trudno wszystko poskładać – mówi siostra pielgrzymkowa Kinga z Krzeszowa z grupy nr 2/4.

Do pierwszego postoju pątnicy doszli około godzin 7.30 po prawie 9 km marszu. To dosyć długi dystans jak na początek dnia. Miejscem odpoczynku była miejscowość Zabłoto. Tutaj od lat mieszkańcy podejmują legnickich pielgrzymów czym tylko mogą – organizują miejsca do siedzenia, stawiają namioty ogrodowe, gotują zupy, herbaty, kawę. Są słodycze, ciasta. Czasami powtarza się pół żartem, pół serio, że tutaj pokutny charakter pielgrzymi wiąże się z obowiązkiem zjedzenia tego, czym podejmują nas miejscowi a że jest tego bardzo dużo, to zjedzenie wszystkiego wydaje się być formą pokuty. Oczywiście są to żarty pielgrzymkowe, ale faktem jest prawdziwie królewskie podjęcie naszych pątników.

- Mieszkam tutaj dopiero drugi rok. Ale chętnie się włączam w przygotowanie. Dlaczego? No pielgrzym to nie jest zwykły turysta. Ja jestem człowiek wierzący, to wierzę, że oni idą z Bogiem nie tylko na ustach ale i w sercu – mówi Adam, który ze skromności nie chce podać swojego nazwiska.

Dzisiaj pątnicy idą jeszcze do Samsonowic, Sośnicy i Strzeganowic. Nocleg będzie w Tyńcu Małym.

 

«« | « | 1 | » | »»
oceń artykuł
Komentowanie dostępne jest tylko dla .
przewiń w dół