• facebook
  • rss
  • Tak długo, aż wyproszę

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 32/2016

    dodane 11.08.2016 00:00

    Wchodzący głównym wejściem do bazyliki mniejszej pw. Wniebowzięcia NMP w Krzeszowie widzą nad swoimi głowami napis: „Domus Gratiae Sanctae Mariae”. Dom Łaski Świętej Maryi. O jakich łaskach mowa?

    Ubiegły rok zamknął się liczbą 120 tys. pielgrzymów i turystów, którzy dotarli do krzeszowskiego sanktuarium. To dobry wynik, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę jego położenie – z dala głównych szlaków komunikacyjnych – i to, że wciąż nie jest ono w kraju zbyt popularne. Ale dziś, po latach przywracania mu świetności, trwa jego promocja – od mediów katolickich, przez świeckie różne instytucje i organizacje, po reklamę szeptaną. A o czym szepczą pielgrzymi? Przede wszystkim o łaskach, jakie można tam wymodlić. W Krzeszowie jest kilka ram, w których umieszczono podziękowania za uzdrowienia oczu czy nóg. Niestety, są też puste ramy. Przyczyną tego nie jest jednak brak łask, lecz raczej grabież złota i srebra dokonana przez Prusaków po sekularyzacji tutejszego opactwa w 1810 roku. Zatem dawniej można było tu wyprosić wiele łask. Czy i teraz tak jest?

    Tam była stodoła

    Dużo na ten temat wie kustosz tego miejsca, ks. Marian Kopko. W czerwcu minęło 8 lat, odkąd decyzją bp. Stefana Cichego przeszedł on z parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski w Polkowicach do sanktuarium w Krzeszowie. Trafił tam już jako doświadczony kapłan z 30-letnim stażem, który miał za sobą pracę w kilku parafiach, budowę kościoła i parafii w Polkowicach, a także organizację wielu pieszych pielgrzymek z Legnicy na Jasną Górę i przewodzenie im. – Tych 8 lat było czasem niezwykłej łaski i miłosierdzia. Nawet sobie nie wyobrażałem, jak Matka Boża Łaskawa, królująca u nas od XIII w., przymnaża łaski tym, którzy Ją o to proszą. Od tych 8 lat obserwuję to miejsce i bardzo wszystko przeżywam. Z ludźmi i z pielgrzymami – mówi kapłan. – Pierwszy raz – to było 55 lat temu, miałem wtedy 10 lat – przywiózł nas tutaj były proboszcz krzeszowski, a później proboszcz parafii pw. św. Mikołaja w Nowe Rudzie, ks. pułkownik Marian Mościński. Gdy został moim proboszczem, zaczął organizować pielgrzymki. Jedną z nich była pielgrzymka pociągiem z Wałbrzycha do Boguszowa-Gorców. Z Gorców już pieszo do Krzeszowa. Tu, gdzie dzisiaj w Krzeszowie jest piękna restauracja i obsługa pielgrzyma, była stodoła. Na dole, pamiętam, stała młocarnia. Po drabinie wchodziło się na stryszek, gdzie składowano siano. Tam spaliśmy. Zapamiętałem to spanie, bo to była nie lada atrakcja dla mnie, mieszczucha z Nowej Rudy, i zapamiętałem główny ołtarz Matki Bożej. I niekoronowany wówczas wizerunek Łaskawej Pani. Dzisiaj, po latach, widzę, a przecież Pan Bóg ma swoje plany wobec każdego z nas, że Maryja wybrała sobie takiego małego Marianka, by sobie tu przyszedł dla Niej pracować – wspomina kustosz.

    Dziękuję, że ksiądz nas zaprosił

    Od dwóch lat wokół ołtarza głównego z umieszczonym tam wizerunkiem Matki Bożej Łaskawej odbywa się procesja pokutna. – Zapraszam ludzi – tych, którzy mogą, to na kolanach, a innych na stojąco – i sam po Mszach św. staję i błogosławię ludzi. Pewnego razu podszedł do mnie jeden pan, dobrze po siedemdziesiątce. Z trudem przyszło mu pochylić głowę do błogosławieństwa. Ale go pobłogosławiłem. A on ze łzami w oczach wtedy powiedział: „Proszę księdza, ja jestem Polakiem. 40 lat mieszkam w Niemczech. Skończyłem studia wyższe. Jestem doktorem energetyki. Zachłysnąłem się niemiecką kulturą życia, ich niewiarą. Dzisiaj widzę, że to wszystko marność. Dziękuję, że ksiądz nas tutaj zaprosił i pobłogosławił”. Nie wiem, co on Matce Bożej po cichu jeszcze powiedział. Ale takich przykładów widzę bardzo wiele, kiedy błogosławię ludzi, którzy idą dookoła ołtarza ze swoimi prośbami i dziękczynieniami, radościami i zmartwieniami, smutkiem i wdzięcznością... – opowiada ks. Marian Kopko. Wspomina dzień, gdy siedział kiedyś w kancelarii parafialnej. Przyszła do niego młoda kobieta. Zapytała, czy może złożyć ofiarę na sanktuarium. „Proszę, niech pani siada. A z jakiej okazji?” – chciał wiedzieć kapłan. I ona zaczęła mówić: „Proszę księdza. Jestem z zawodu lekarzem. Pracuję w Wałbrzychu. I koledzy, i koleżanki lekarze mówili mi cały czas: »Ty nigdy w ciążę nie zajdziesz. Nie będziesz miała swoich dzieci«. A ja sobie powiedziałam: »Nie! Tak długo będę jeździła do Krzeszowa, aż wyproszę u Maryi potomstwo!«. I, proszę księdza, urodziłam synka. I chciałabym go ochrzcić właśnie tutaj, w Krzeszowie”.

    Robi z nim różańce

    – Kto mnie zna, wie, że jestem kapłanem maryjnym, różańcowym. Biskup Stefan uczynił mnie nawet diecezjalnym duszpasterzem Żywego Różańca. Dwa razy w roku, tj. od 7 do 13 maja i od 7 do 13 października, odbywają się Jerycha Różańcowe. Zakochałem się w tej modlitwie. Dzień i noc czuwamy przed Najświętszym Sakramentem. I proszę sobie wyobrazić, że przyjeżdżają do nas ludzie z całej Polski, a także z Niemiec – mówi kustosz. – Dla mnie najpiękniejszą godziną modlitwy podczas Jerycha jest 3.00. Wówczas to modlimy się, idąc dookoła świątyni na kolanach. Czcimy pięć ran Pana Jezusa. Odmawiamy Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Z Jerychem wiąże się ostatnia opowieść. Jej bohaterem jest Andrzej. Był kiedyś wykształcony, bogaty. Przegrał jednak z diabłem wszystko. Pracę, dom, rodzinę. W końcu zrozpaczony wyjechał z Polski. Przeszedł na piechotę pół Ameryki Środkowej. Tam od śmierci głodowej i innych nieszczęść uratowali go polscy misjonarze. – On nie wiedział, że ta jego podróż stanie się dla niego pielgrzymką. On się tam nawrócił. Wrócił do Polski. Poszedł do banków i powiedział, że chce zacząć spłacać swoje długi. Na nowo wyrabiał PESEL i wszystkie dokumenty. Pojechał do Niemiec. Opiekuje się tam byłym żołnierzem Wehrmachtu. Niemiec jest protestantem. Andrzej go nawraca – robi z nim różańce, wozi do katolickiego kościoła. I ten właśnie Andrzej przyjeżdża do nas dwa razy w roku na wspomniane przeze mnie Jerycho. Poprosił o Eucharystię, ponieważ siostra miała raka na wątrobie. Odprawiłem Mszę za przyczyną Matki Bożej Łaskawej. Pół roku później Andrzej napisał e-maila – stał się cud. Po Mszy św. siostra poszła kolejny raz do lekarza, zrobiła wyniki i okazało się, że wątroba jest czysta. Lekarze zrobili operację, by sprawdzić, czy badania nie kłamią. Wątroba była czysta! Kobieta po kilku miesiącach przyjechała podziękować Matce Bożej i Bogu za cud uzdrowienia. Na moją prośbę przywiozła całą dokumentację swojej choroby. Od początku do niewytłumaczalnego zakończenia. Odwiedza do dzisiaj Krzeszów. A Andrzej? Pokutuje w Niemczech. Ma jeszcze dwa lata spłacać długi. Chce pojednać się z żoną i dwojgiem dzieci. Żona mu jeszcze nie wierzy, chociaż powoli zaczyna z nim rozmawiać. Ona go zapamiętała jako tego, który podpisał pakt z diabłem – opowiada ks. Marian Kopko.

    Odpust u Matki

    Przed nami wielki diecezjalny odpust krzeszowski. Przypada on w uroczystość Wniebowzięcia NMP, to jest 15 sierpnia. To największy maryjny odpust na Dolnym Śląsku. Każdego roku przyjeżdża tutaj kilka tysięcy osób. W tym roku świętowanie potrwa wyjątkowo długo. Dzień odpustu wypada w poniedziałek, stąd gdy ktoś przyjedzie tam w piątek, będzie mógł świętować przez cztery dni. Jeżeli jednak ktoś ma czas już w czwartek 13 sierpnia, to przewodnik pieszej pielgrzymki z Legnicy do Krzeszowa zaprasza do wyruszenia z nim do tronu Królowej Sudetów. Początek zaplanowana rano 13 sierpnia przed legnicką katedrą. Dotarcie na miejsce wyznaczono przez południem 15 sierpnia.

    Wielki Odpust Krzeszowski

    Piątek 12 sierpnia 10.00 – procesja z rozważaniami pasyjnymi po kalwarii 16.00 – Msza św. na Górze św. Anny Sobota 13 sierpnia Msze św. w bazylice o 7.00, 12.00 i 18.00 15.00 – Koronka do Bożego Miłosierdzia 21.00 – Apel Jasnogórski Niedziela 14 sierpnia Msze św. w bazylice o 7.30, 10.00, 12.00 i 17.00 od 13.30 – festyn krzeszowski 20.00 – koncert papieski „Świętość dla każdego” w wykonaniu Julii i Grzegorza Kopałów z Poznania; prowadzenie: Paweł Chustak 21.00 – Apel Jasnogórski i procesja maryjna po kalwarii 00.00 – Pasterka maryjna Poniedziałek 15 sierpnia Uroczystość Wniebowzięcia NMP Msze św. w bazylice o 7.30, 10.00, 12.00 i 17.00 12.00 – główna Suma odpustowa z procesją maryjną po placu klasztornym od 14.00 – festyn odpustowy

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół