• facebook
  • rss
  • Wyjechali stąd bogatsi

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicka 28/2016

    dodane 07.07.2016 00:00

    Nie są to z założenia rekolekcje powołaniowe. Ale i tak rodzą się tu powołania.

    Przez kilka dni Wyższe Seminarium Duchowne roiło się od kilkunastoletnich chłopaków. W ten sposób od paru lat nasz Dom Ziarna rozpoczyna wakacje – zapraszając do siebie chętnych na przeżycie obozu i rekolekcji w jednym. Do budynku WSD wprowadziło się pod koniec czerwca 35 ochotników, np. ze Zgorzelca, Jeleniej Góry i Chojnowa.

    Młodzi brali udział m.in. w wyjeździe do kopalni Nowa Ruda „Piast” czy w Góry Stołowe, spotkaniach w grupach, liturgiach, rozmowach. Hasłem rekolekcji były słowa: „Oto świat poszedł za Nim”. Dawid Milewski ze Zgorzelca skończy w grudniu 15 lat, ale do seminarium przyjechał nie po raz pierwszy. – Wydaje mi się, że to dobry sposób na spędzenie wakacji. Potem jadę na obóz harcerski zawiszaków – mówi. – Na przyjazd do Wyższego Seminarium Duchownego namówił mnie kolega. Byłem na rekolekcjach podczas ferii zimowych. Już wtedy było super, więc przyjechałem i teraz. Czas jest tu bardzo dobrze zorganizowany. Nie ma kiedy się nudzić – mówił Dawid. Obok młodych w wieku gimnazjalnym do Legnicy przyjechali też uczniowie szkół średnich. To dla nich jedna z możliwości wsłuchania się w siebie i zastanowienia się, czy przypadkiem Jezus nie woła ich do zostania Jego kapłanami. – W zeszłym roku sam byłem uczestnikiem takiego obozu. Pamiętam, że bardzo mocno go przeżyłem. Raz z tego względu, że jestem związany z Ruchem Światło–Życie, a w obozie było wiele elementów zaczerpniętych z oazy. Dwa, że już miałem podjętą decyzję o wstąpieniu do seminarium. Poznałem wówczas wielu kleryków, z którymi przyszło mi teraz żyć i studiować. Mam więc świadomość, że wśród uczestników mogą być ci, którzy nie tylko chcą pogłębić wiedzę o liturgii, ale myślą o wstąpieniu do seminarium. Wyciszenie, skupienie, modlitwa i czas na rozmowy podczas takiego obozu są nieraz bezcenne przy podejmowaniu decyzji – mówi Krzysztof Borysiewicz, kleryk II roku. Uczestnik Marek Kosianowski przyjechał, bo wystarczyło, że ksiądz wspominał o obozie na jednej ze zbiórek w parafii. Młodzieńca to zaintrygowało. – Kleryk to normalny człowiek, który powinien dążyć do jak najbliższej relacji z Panem Bogiem. Miałem już wcześniej kontakt z klerykami z seminarium w Łodzi. Nie wahałem się więc przed przyjazdem do Legnicy – mówi Marek. Dla Wiktora Ziembowicza z parafii pw. Świętych Piotra i Pawła z Chojnowa, którego zachęcił ksiądz wikariusz, wizyta w seminarium była okazją do podpatrzenia kleryków. – Jestem lektorem, tak realizuję próbę bycia bliżej Jezusa. Tak samo było z przyjazdem do seminarium. Z obserwowania kleryków wyciąg- nąłem wiele wniosków. Planuję to zastosować w naszym kościele – obiecuje chłopak. Dla Adama Swatka z Biskupina z parafii Rokitki ważnym elementem obozu była możliwość poznania nowych kolegów. – Trochę żal stąd wyjeżdżać. Wszyscy jesteśmy jedną wielką wspólnotą, chociaż może nie poznaliśmy się do końca. Przyjechaliśmy z całej diecezji. Jest między nami wiele różnic, one nas jednak ubogacają, bo pozwalają spojrzeć na Kościół z innej perspektywy. Wyjeżdżamy więc stąd bogatsi o doświadczenie i modlitwę – mówi Adam.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół