• facebook
  • rss
  • Krucjata prosto z Belgii

    dodane 16.06.2016 00:00

    Modlitwa. – Myślę, że Pan Bóg „wykorzystał” mój lęk i obawy, i to, co ze mną się działo po pierwszych atakach w Paryżu – mówi pani Irena.

    tekst Jędrzej Rams jedrzej.rams@gosc.pl Kiedy kilka miesięcy temu pisaliśmy o sprowadzeniu relikwii naszych ojców-męczenników z Peru do legnickiej parafii pw. św. Jana Chrzciciela prowadzonej przez ojców franciszkanów, proboszcz o. Jan Janus OFM Conv rzucił nieco między wierszami, że pewni świeccy modlą się za przyczyną tych błogosławionych o ustanie terroryzmu. Okazuje się, że ta grupa w ciągu kilku miesięcy stała się na tyle liczna, że zyskała duchową opiekę ze strony krakowskiej prowincji franciszkanów i otrzymała nazwę „krucjaty o pokój i ustanie terroryzmu we wszelkich formach za przyczyną błogosławionych ojców Michała i Zbigniewa”. W ostatnią niedzielę przyłączyła się do niej legnicka parafia pw. św. Jana Chrzciciela, z którą obaj byli bardzo związani.

    Wola błogosławionych

    Może trudno w to uwierzyć, ale tę lawinę modlitwy spowodowało jedno, małe pytanie z... Brukseli. W grudniu 2015 r. do br. Jana Hruszowca, który w krakowskiej prowincji franciszkanów zajmuje się rozdysponowywaniem relikwii męczenników, trafił list z Belgii z prośbą o relikwie błogosławionych. Jego autorką była pani Irena. Mieszka ona w Belgii od lat. Jej słowa odczytano w Krakowie jako świadectwo działania ojców. – Myślę, że Pan Bóg „wykorzystał” mój lęk i obawy, i to, co ze mną się działo po pierwszych atakach w Paryżu na gazetę „Charlie Hebdo” w styczniu 2015. Tak, na pewno to miało związek z zamachami – opowiada pani Irena. – Pewnego dnia we wrześniu w pracy przyszła mi do głowy myśl, żeby modlić się Różańcem (na którym było mi bardzo, bardzo ciężko się modlić) za konkretnych ludzi – tych, którzy zabijają w imię religii, i za ich przywódców. Doświadczyłam w życiu dwa razy siły modlitwy za konkretnego człowieka i pomyślałam, że nie chcę się modlić tak jakoś ogólnie za pokój czy ustanie zagrożenia terroryzmem islamskim. Miała to być modlitwa za konkretne osoby – wyjaśnia. Pani Irena z koleżanką Krystyną Adamczyk, która od ponad 20 lat mieszka w Brukseli, zaczęły zbierać Polaków z Belgii do włączenia się do modlitwy. – U mnie wszystko zaczęło się od adoracji Najświętszego Sakramentu w brukselskiej bazylice. Od tego czasu zaczęły się dziać małe, piękne i błogosławione rzeczy. Dostrzegłam znaczenie adoracji. Podejmując się jej, musiałam wyznaczyć jedną godzinę, podczas której będę w bazylice. Wybrałam czas od 23.00 do północy. Wówczas też zaczęłam się modlić Różańcem za ustanie terroryzmu. Myślę, że to jest wielkie dzieło i Belgowie widzą je jako świadectwo wiary. Belgowie zatracili swoje tradycje, ale może nie tyle, co praktyki religijne – mówi kobieta.

    To nie przypadek

    Tworzenie róż szło więc sprawnie. Dzisiaj w samej tylko Belgii jest 80 osób skupionych w czterech różach. – Będąc w Polsce na święta wielkanocne, zachęciłam moją koleżankę nauczycielkę do przyłączenia się do modlitwy, ona namówiła swoje koleżanki z pracy, a nawet panią dyrektor – mówi Krystyna Adamczyk. Tymczasem w listopadzie 2015 r. doszło do kolejnych zamachów w Paryżu, podczas których zginęło 136 osób, a ponad 300 zostało rannych. – Dla mnie to był tragiczny dzień. Miałam wrażenie, że dotknęło mnie to osobiście – mówi pani Irena. – W grudniu mieliśmy spotkanie naszej, ciągle nieoficjalnej grupy, gdzie mieliśmy obrać sobie patronów. I nie wiem, jak to się stało, ale w czwartek przed beatyfikacją ojców trafiłam na informację, że w sobotę 5 grudnia jest transmisja Mszy św. w telewizji i nagle odczułam pragnienie poznania ich historii. Zaczęłam czytać wszystko, co znalazłam. I przeczytałam, że zginęli z rąk terrorystów. Napisałam do koleżanki, że to ich obieramy za patronów! Szereg następujących po sobie zdarzeń upewnił panią Irenę w tym, że nie był to przypadek. Oto nagle znalazła w domowych szpargałach kalendarz kupiony przed kilkoma miesiącami w Kalwarii Pacławskiej, z wizerunkiem ówczesnych jeszcze kandydatów na ołtarze, oo. Michała i Zbigniewa. – Było też kilka snów pod rząd, w których bohaterami byli błogosławieni. A pierwszy z nich miałam jeszcze w dniu beatyfikacji... – wspomina pani Irena. – Zaraz po zamachach do kościoła, w którym się modliłam, weszła Belgijka. Przyznała, że jest niewierząca. Ale chciała się pomodlić. Sama stwierdziła, że jak tylko pojawią się kolejne ataki, Belgowie sami znajdą drogę do kościoła. Jest, co prawda, niewielu praktykujących Belgów, ale znają oni wiele pięknych form modlitwy. W bazylice pw. Najświętszego Serca jest wieczysta adoracja, a w centrum Brukseli codziennie o 10.00 i 14.00 można przejść przez Bramę Miłosierdzia. Otwierają się też powoli np. na Polonię, co jest m.in. wynikiem naszego zaangażowania i świadectwa modlitwy. To nie pozostawi ich obojętnymi – mówi Krystyna Adamczyk.

    Chwyć za różaniec

    Jednym z kilku formalnych wymogów przy badaniu świętości przez Kościół, obok np. badania zgodności głoszonych treści z nauką Kościoła czy motywu zabójstwa w przypadku męczenników, jest przypatrywanie się, czy dani kandydaci na ołtarze są wzorem dla obecnie żyjących wiernych. Tak też było w przypadku trzech męczenników z Peru – ojców Zbigniewa Strzałkowskiego, o. Michała Tomaszka oraz o. Alessandro Dordiego. – Członkowie komunistycznej partyzantki w Peru, byli gotowi poświęcić dużo życia ludzkiego, ale nie swojego. Nasi męczennicy nie narażali, ani nie ofiarowali cudzego życia. Oddali swoje – mówi o. Szymon Chapiński OFM Conv. Terroryści nie osiągnęli swojego celu. Fala mordów sprawiła, że miejscowi zaczęli spotykać się w kościołach na modlitwie i sprzeciwiać się partyzantce. Franciszkanie z krakowskiej prowincji, pociągnięci świadectwem z Belgii, w 5. miesięcznicę beatyfikacji zgromadzili się w sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej k. Przemyśla, gdzie przed ołtarzem Matki Bożej Kalwaryjskiej uroczyście rozpoczęli krucjatę różańcową w obronie przed terroryzmem. Franciszkanie w Legnicy podjęli się tej modlitwy od niedzieli 12 czerwca. – Ma ona formę modlitwy odmawianej po komunii na każdej wieczornej Eucharystii w intencji pokoju i ustania terroryzmu w każdej z form. Modlitwy są zanoszone przed Boga za przyczyną męczenników z Pariacoto – mówi o. Jan Janus OFM Conv. Podstawową formą uczestnictwa w krucjacie jest modlitwa różańcowa i dołączanie do różnych intencji prośby o pokój i obronę osób zagrożonych terroryzmem za wstawiennictwem błogosławionych misjonarzy męczenników. W sklepiku parafialnym franciszkańskiej parafii w Legnicy można znaleźć już specjalne, unikatowe różańce z relikwiami drugiego stopnia obu męczenników. Inne dobrowolne środki (wynikające z Ewangelii i tradycji Kościoła) to ofiarowanie postu lub uczynków miłosierdzia w intencjach pokoju i ochrony przed terroryzmem, nawiedzanie bazyliki św. Franciszka w Krakowie lub innych miejsc kultu bł. Zbigniewa i bł. Michała. W diecezji legnickiej są to: kościół pw. św. Jana Chrzciciela w Legnicy, kościół pw. św. Franciszka z Asyżu w Pieńsku, kościół pw. św. Franciszka z Asyżu w Lwówku Śląskim, kościół pw. Imienia NMP w Kowarach oraz kościół pw. Bożego Ciała w Szklarskiej Porębie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół