• facebook
  • rss
  • „Pewnie zapomniałem” zabrać

    dodane 02.06.2016 11:03

    Bp Marek Mendyk o tym, dlaczego warto przyjąć pielgrzymów ŚDM.

    Jędrzej Rams: Dlaczego organizatorzy Dni w Diecezjach zaplanowali pobyt pielgrzymów w domach polskich rodzin?

    Bp Marek Mendyk: Jest dobrym zwyczajem, że gości podejmuje się w domach; na czas odwiedzin nie tylko przygotowuje się kuchnię, smakowite posiłki, ale oddaje się do dyspozycji to, co najpiękniejsze, aby goście mogli czuć się dobrze. To jest też jakoś wpisane w polską gościnność. Owszem, może się zdarzyć, że tych gościnnych domów po prostu zabraknie. Dlatego – na wszelki wypadek – są przygotowane internaty, szkoły. Tak jest przyjęte podczas organizacji ŚDM.

    Czy Dni w Diecezjach są istotnym elementem ŚDM?

    To jest ważny czas przygotowania do centralnych wydarzeń i spotkania z Ojcem Świętym. To czas, by w mniejszych zespołach zobaczyć, jak ludzie żyją wiarą, czym się cieszą, jakie noszą problemy. To również okazja, by pokazać „kawałek naszej małej ojczyzny”, jej kulturę, zwyczaje, pobożność…

    Kim jest pielgrzym ŚDM? Sam Ksiądz Biskup był takim pielgrzymem?

    Zbyt wielkiego doświadczenia udziału w Światowych Dniach Młodzieży nie mam. Poza tym, które odbyło się w Polsce w 1991 r. w Częstochowie, uczestniczyłem w spotkaniu w Madrycie w 2011 r., a potem w Rio de Janeiro w 2013 roku. Dzisiaj uczestniczę w pracach Zespołu ds. Młodzieży Konferencji Episkopatu Polski, który bezpośrednio współpracuje z organizatorami w Krakowie. Pielgrzymami, dla których organizowane są te Dni, są ludzie młodzi, ale kiedy się uczestniczy w spotkaniach, łatwo zauważyć, że nie o wiek tu idzie. Coraz więcej pojawia się ludzi w średnim wieku, którzy przeżywają młodość wiary, wspominają swój udział w ŚDM sprzed lat, wspaniale włączają się we wspólne przeżywanie tych świątecznych dni. Miłym wspomnieniem są spotkania z miejscowymi ludźmi. Dobrze wspominam zwłaszcza spotkania z pobożnymi mieszkańcami São Paulo w Brazylii, ale też kilka dni wcześniej w Argentynie, ponieważ w drodze do Rio chcieliśmy na dwa dni zatrzymać się w kraju papieża. My dziękowaliśmy im za Franciszka, a oni nam za Jana Pawła II. Niemal w każdym kościele i w domach widzieliśmy obraz św. Jana Pawła II. Oni naprawdę go kochają.

    A jak to było z tymi kluczami w Rio?

    Rzeczywiście w Rio de Janeiro, w ramach przyjmowania pielgrzymów przez miejscowe rodziny dzielnicy Ipanema, zamieszkałem w luksusowym apartamencie rodziny wojskowej. To mieszkanie zostało mi całkowicie udostępnione przez gospodarzy, którzy na ten czas wyprowadzili się do swoich bliskich. Pewną ciekawostką było to, że ten dom znajdował się w bezpośredniej bliskości z fawelami – położonym na zboczu góry osiedlem biedy. Mogłem z bliska zobaczyć życie, jakie prowadzili tamtejsi mieszkańcy. Dzień wcześniej przed wyjazdem gospodarze urządzili kolację, przyszedł czas pożegnania. Pamiętam, że gospodyni wręczyła mi upominek, który składał się z prawdziwej brazylijskiej kawy oraz przygotowany mały kuferek wykonany specjalnie dla mnie właśnie przez mieszkańców faweli. Gospodarze starali się w ten sposób wspierać materialnie mieszkańców biedniejszych dzielnic, prosząc o wykonanie jakiejś pamiątki. Dodatkowo jeszcze otrzymałem klucz do ich mieszkania z zaproszeniem do odwiedzin, choćby z okazji zbliżających się Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej czy olimpiady. Podziękowałem za te wszystkie dary, zapakowałem do swojej walizki, ale klucz do mieszkania zostawiłem na stole. Uznałem, że jest to piękny i wiele mówiący symbol, ale samego klucza zabrać nie mogę. Nazajutrz udaliśmy się na lotnisko i w drogę do Polski. Jednak ku mojemu zaskoczeniu po kilku dniach zadzwoniły osoby, które później opuszczały Rio de Janeiro, z informacją, że gospodarze, u których byłem zakwaterowany, przekazali przez nich klucz, który „pewnie zapomniałem” zabrać. To był bardzo miły gest. Pomyślałem, że najlepiej można się za to odwdzięczyć, przyjmując kolejnych gości ŚDM. I tak chcemy otworzyć domy dla naszych gości.

    Czy my „coś z tego będziemy mieli”?

    To, co największe, to poczucie radości z podzielenia się tym, co mamy, czym sami żyjemy. Trzeba pamiętać, że przybywają młodzi ludzie nie tylko z bardzo odległych stron świata, ale też innych obszarów kulturowych. Nie tylko my ich obdarowujemy swoją otwartością, ale również sami jesteśmy obdarowywani ich wdzięcznością, serdecznym uśmiechem, otwartością, spontanicznością, wiarą.

    Jaką gwarancję dają organizatorzy, że w progach naszych domów pojawią się ludzie godni zaufania?

    Trzeba pamiętać, że Światowe Dni Młodzieży to święto ludzi młodych, cieszących się wiarą, przeżywających radość wiary. Pierwszym motywem, dla którego pokonują trud pielgrzymowania, jest wiara i pragnienie spotkania z Piotrem naszych czasów. Poza tym prawie wszyscy przybywają ze swoimi duszpasterzami, którzy ich znają, w jakimś sensie za nich poręczają. Dlatego nie ma się czego bać. Doświadczenia ŚDM pokazują, że te dni to prawdziwe święto.• Chętni, którzy chcą przyjąć pielgrzymów, powinni kontaktować się z ks. Przemysławem Supersonem, tel. 537-958-306 lub e-mail: kontakt@domusmariae.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół