• facebook
  • rss
  • Bratnia pomoc

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 10/2016

    dodane 03.03.2016 00:00

    Jak długo trwa uroczystość Objawienia Pańskiego? Wśród ERM-itów aż do... powrotu z Ukrainy.

    Kiedy w Polsce 6 stycznia zachwycamy się orszakami Trzech Króli, w diecezji legnickiej kilku- i kilkunastoletni członkowie Eucharystycznego Ruchu Młodych przynoszą swoje świąteczne dary Jezusowi leżącemu w żłóbku. Tak było w tym roku m.in. w Chojnowie i Kamiennej Górze, a także wielu innych miejscowościach naszej diecezji. Zebrane, uporządkowane i popakowane dziecięce dary w tym roku zostały zawiezione na Ukrainę.

    Stało się to pod koniec lutego, kiedy z samego rana sprzed chojnowskiego kościoła pw. św. św. Piotra i Pawła ruszył bus ku ukraińskim Mościskom. – Naszym celem w tamtej miejscowości była polska szkoła. Dojechaliśmy tam w okolicach południa. Następnego dnia spotkaliśmy się z uczniami i przekazaliśmy im nasze podarunki. Widzieliśmy bardzo duże zadowolenie i wielką radość z tego, że ktoś o nich pamięta. Obiecali modlitwę – mówi ks. Jarosław Górecki, diecezjalny opiekun ERM. Mościska są bardzo specyficzne. Mieszka tam bardzo wielu potomków Polaków. Jest więc także szkoła, w której uczą się polskie dzieci mieszkające na Ukrainie. Delegacja z diecezji legnickiej przekazała też swoje dary do rodzinnych domów dziecka znajdujących się w okolicach Mościsk, którymi opiekuje się miejscowa rzymskokatolicka parafia. Drugiego dnia Polacy ruszyli do Iwano-Frankiwska. Spotkali się tam z pracującymi w mieście siostrami urszulankami, a także przekazali dary na rzecz miejscowej parafii. Parafia w Iwano-Frankiwsku jest w pewien sposób bliska darczyńcom, ponieważ działa tam grupa Eucharystycznego Ruchu Młodych. – To był drugi wyjazd na Ukrainę. Pierwszą akcją, którą zorganizował ERM, polegała na przekazaniu darów do domów dziecka w Polsce. Później pomyśleliśmy o misyjnym charakterze 6 stycznia, kiedy to przypadają Misyjni Kolędnicy. Pierwszym celem było wsparcie dla parafii i szkół na Białorusi. Tam się okazało, że były trudności z przekroczeniem granicy. Powodowało to wiele kłopotów. O wiele łatwiej było przekazać sprawę na Ukrainę – mówi ks. Jarosław Górecki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół