• facebook
  • rss
  • Po schodkach do źródła

    Roman Tomczak

    dodane 17.12.2015 00:00

    W ogrodzie sióstr benedyktynek przypadkowo odnaleziono starą studnię. Czy jest to miejsce, o którym legenda mówi, że zostało wskazane księciu Bolkowi I przez anioła?

    Jak wyjaśnia Krystian Michalik, historyk, który w Krzeszowie zajmuje się m.in. oprowadzaniem wycieczek, nie jest to studnia wyjątkowa ze względów artystycznych. Za to dla Krzeszowa ma niebagatelną wartość historyczną. – Bo to od niej wszystko się zaczęło – uważa historyk. – Gdyby nie jej zimna woda, do Krzeszowa nie przybyliby cystersi i nie powstałyby te monumentalne świątynie. Tak przynajmniej jest w legendzie – zastrzega. W tej znanej opowieści książę Bolko I Surowy miał zgubić się w miejscowych lasach podczas polowania. Prawie zupełnie wyczerpany, szukał wody. Gdy zasnął, przyśnił mu się anioł. Ten nakazał mu rzucić książęcy pierścień w leśne ostępy. Gdy książę przebudził się, wykonał rozkaz anioła. W miejscu, gdzie odnalazł swój pierścień, tryskało źródło. Miało ono dać początek krzeszowskiej fundacji cysterskiej.

    Pod koniec XVII w. tę legendę przytacza w swoim dziele Ephraim Ignatius Naso. Wpisuje się ona w ówczesny i średniowieczny zwyczaj, aby fundacje kościelne czy klasztorne tłumaczyć ponadnaturalną ingerencją. Legendzie przyjrzeli się badacze z Krzeszowa. – Chcieliśmy zbadać, co zostało z mitycznej studni książęcej. Poszukiwania zaczęliśmy od archiwum – wyjaśnia K. Michalik. I znaleźli! W jednym z dzieł Ephraima Ignatiusa Naso jest passus mówiący, że „przy zabudowaniach jest wewnętrzny, duży ogród, gdzie tryska czysta studnia, którą zwykło się nazywać książęcą. Kiedy chce się zakosztować tejże wody, trzeba zejść w dół po kilku stopniach”. – Studnia z relacji Ignatiusa występuje na dwóch barokowych rysunkach Friedricha Bernharda Wernera z I połowy XVIII wieku. Mieliśmy więc dokładną lokalizację i pytanie: co po 250 latach dotrwało do naszych czasów? – opowiada Krystian Michalik. W listopadzie badacze postanowili przeprowadzić badanie terenowe. W opisywanym miejscu zobaczyli... kurnik. Pod nim była dziura w ziemi. Przez lata uważano, że to studzienka kanalizacyjna. Po usunięciu ziemi i siatki ukazało się łagodne zejście, które było klatką schodową do poszukiwanej studni książęcej. – Do studni prowadzi kamienna klatka schodowa. Prawdopodobnie pod płytką warstwą ziemi są piaskowcowe schody – uważają odkrywcy. Mają nadzieję, że już niedługo, po odpowiednich pracach zabezpieczających i renowacyjnych, pielgrzymi i turyści będą mogli wejść do miejsca, z którego cystersi czerpali wodę, a księciu Bolkowi I uratowało życie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół