• facebook
  • rss
  • On był zakochany w Matce Bożej

    Roman Tomczak

    dodane 17.12.2015 00:00

    Było o drodze od birbanta do pobożności, o domu, przyjaciołach, sukcesach, pracy, dniu codziennym i świętach. Ale także o nieuleczalnej chorobie żony, o poświęceniu i o umieraniu.

    Salezjański Kociołek Kultury gościł Barbarę Gruszkę-Zych, publicystkę „Gościa Niedzielnego”, poetkę i krytyka literackiego, autorkę książki „Takie piękne życie”. Barbara Gruszka-Zych opowiadała o swoich życiowych spotkaniach z Wojciechem Kilarem, dzieląc się tym, co zapamiętał ze swojej 20-letniej znajomości z twórcą m.in. muzyki symfonicznej i filmowej (kilkaset tytułów!), autorem symfonii, o których hierarchowie Kościoła mówili, że powinny być grane podczas Mszy św. – Wojciech Kilar był człowiekiem bardzo wierzącym, choć wcześniej miał w swoim życiu okres, który nazwałabym „kobiety, wino, śpiew” – mówiła Barbara Gruszka-Zych.

    – Mało o tym mówił, zwłaszcza, że całe swoje późniejsze życie poświęcił opiece nad chorą żoną Barbarą. Pamiętam, jak po jej śmierci mówił, że wstydzi się wyjść sam na spacer, bo nie ma przy nim jego piękniejszej połowy – opowiadała pisarka. Spotkanie było wielką, wzruszającą podróżą przez życie Kilara. – W swoim domu przechowywał niezliczoną ilość nagród i wyróżnień za swoją twórczość. Za najważniejsze uważał order Orła Białego, przyznany mu przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Równie wysoko cenił jeszcze tylko jeden przedmiot, błękitny, jarmarczny różaniec. Ten sam, którym kiedyś po kryjomu dotknął obrazu Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Mówił, że potrzebne mu były Jej ciepło i siła. Był zakochany w Matce Bożej – zapewnia dziennikarka. Autorka pielęgnowała swoją przyjaźń z Wojciechem Kilarem aż do jego śmierci w grudniu 2013 roku. – Umierał szczęśliwy, że „się wykonało”. Że mógł do końca opiekować się swoją chorą żoną, że teraz znowu się z nią zobaczy – opowiadała. Mówiąc o swojej książce poświęconej Kilarowi, zaznaczała, że nie jest to typowa biografia, ale odbicie Kilara w małym lusterku. – Połączyło nas to, że oboje lubiliśmy poezję. Oboje mieliśmy do siebie klucz – wyjawiała B. Gruszka-Zych. Po spotkaniu autorka podpisywała swoje książki i tomiki wierszy. Barbara Gruszka-Zych była kolejną dziennikarką GN zaproszoną na spotkanie Salezjańskiego Kociołka Kultury. Wcześniej gościli tu Marcin Jakimowicz, Franciszek Kucharczak oraz ks. Tomasz Jaklewicz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół