• facebook
  • rss
  • Kto się boi „Białej księgi”?

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 50/2015

    dodane 10.12.2015 00:00

    – Może się okazać, że na terenach objętych tzw. ochroną złoża nigdy nie powstanie żadna kopalnia odkrywkowa. To byłby makabryczny scenariusz – uważa Tomasz Waśniewski.

    I paradoksalnie prezesowi fundacji „Rozwój tak, odkrywki nie” nie chodzi o to, że jej przedstawiciele tak bardzo chcą budowy na naszym terenie kopalni. Wręcz przeciwnie. Od lat są gorącymi przeciwnikami „brudnej” – jak sami mówią – energii. Kopalnia odkrywkowa na złożu „Legnica”, projekt od dawna promowany przez poprzednie rządy, jest solą w oku lokalnych samorządowców. Jego realizacja doprowadziłaby nie tylko do znacznego uszczuplenia terenów gmin, ale także całkowitego zakazu inwestowania na tym terenie, i to już od teraz.

    Te zasady określa „Biała księga ochrony złóż i kopalin”. – To zamordowanie gmin na długie lata – mówili uczestnicy konferencji prasowej, zorganizowanej w legnickiej siedzibie Letia Business Center. Chodzi o opublikowany 3 listopada przez ministerstwo środowiska dokument, który wylicza strategiczne dla Polski złoża surowców mineralnych. W związku z tym, że mają one kluczowe znaczenie dla gospodarki państwa, „Biała księga” przewiduje, że będą objęte tzw. ochroną złóż (ograniczeniem użytkowania powierzchni ziemi). W praktyce oznacza to zakaz dalszego inwestowania na terenie występowania złóż węgla brunatnego.

    Samorządy zagrożone odkrywkami, których część zrzeszona jest w ogólnopolskiej koalicji „Rozwój tak, odkrywki nie”, nie chcą dopuścić do wejścia w życie zapisów „Białej księgi” i zwołały w tej sprawie spotkanie w Legnicy. Mają nadzieję, że ich petycja, będąca podsumowaniem spotkania, trafi do nowego ministra gospodarki. – Możemy już teraz się domyślać, że rządowa ocena zapisów „Białej księgi” będzie krytyczna i dojdzie do rezygnacji z ich realizacji – powiedział podczas spotkania Tomasz Waśniewski. – Obawiamy się jednak sytuacji, w której zapisy te weszłyby w życie, a nie powstałaby żadna kopalnia odkrywkowa. Zablokowałoby to bezpodstawnie rozwój naszych gmin na całe dziesięciolecia – dodał.

    Na temat „Białej księgi” wypowiedział się także obecny na spotkaniu Michał Wilczyński, były główny geolog kraju. Wilczyński był przed laty współautorem raportu na temat polityki surowcowej w Polsce. – „Biała księga” jest odpowiedzią mojego poprzednika na konstatację, wynikającą z tego raportu, że polska polityka surowcowa nie istnieje – uważa Michał Wilczyński. Były główny geolog kraju ocenia zawartość „Białej księgi” jako chaotyczną. Jego zdaniem dokument stworzony w dużym pośpiechu zawiera całą masę błędów i nie jest kompletny. Uspokajał samorządowców, że „Biała księga” nie ma waloru aktu prawnego. Jednak, jak podkreślił, rozumie zaniepokojenie samorządów. – Wprowadzenie w życie „Białej księgi” oznaczałoby, że nie mogłyby podejmować żadnych decyzji co do dalszego zagospodarowania przestrzennego na swoim terenie – podkreślił M. Wilczyński.

    Zapisy zawarte w „Białej księdze”, a więc m.in. lista 15 złóż węgla brunatnego mających być objętych ochroną, nie są dokumentem zobowiązującym do jakichkolwiek działań. Przypomniał o tym prezes Waśniewski. – Na tym etapie jest jeszcze możliwość wnoszenia uwag. Stąd nasze spotkanie – przypomniał.

    Przedstawiciele samorządów, którym wejście w życie zapisów „Białej księgi” utrudniłoby lub zupełnie uniemożliwiło dalsze inwestycje, liczą na korzystne stanowisko nowego ministra środowiska. – Chcieliśmy się tego dowiedzieć bezpośrednio od przedstawiciela tego resortu. Wysłaliśmy zaproszenie do Mariusza Oriona-Jędryska, ale nie potwierdził przybycia – poinformował szef fundacji „Rozwój tak, odkrywki nie”.

    Mimo to samorządowcy liczą na pozytywne dla nich załatwienie sprawy „Białej księgi”. – Zakładamy, że wypracowane dziś wspólne stanowisko w tej sprawie trafi do nowego ministra środowiska. Stanowisko to będzie raczej krytyczne w stosunku do zapisów tego dokumentu i pomysłów objęcia znacznej części naszego kraju tzw. ochroną złoża – uważa Tomasz Waśniewski.

    O antycypację polityki obecnego rządu w sprawie „Białej księgi” pokusił się także Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia „Eko-Unia” z Wrocławia. – Nie są tajemnicą deklaracje dotychczasowych gabinetów, dotyczące wzmacniania rozwoju węglowego Polski. Dlatego nie jestem aż tak spokojny w tej kwestii. Nawet jeśli ten rząd powie, że „Biała księga” jest do kitu, wszystkie zainteresowane samorządy powinny być dzisiaj tutaj, rozmawiać o tym i wyrażać swoje zdanie na ten temat – uważa R. Gawlik. – Będziemy wnioskować do nowego rządu, aby jednoznacznie wycofał się z projektu lansowanego przez poprzednią ekipę. Projektu, który zakłada, że złoża węgla brunatnego uznane są za strategiczne – zapowiedział T. Waśniewski.

    W konferencji zorganizowanej w legnickiej siedzibie Letii wzięło udział kilkudziesięciu przedstawicieli samorządów z diecezji legnickiej, Wielkopolski, województw łódzkiego, pomorskiego, kujawsko-pomorskiego i lubuskiego, a także eksperci w dziedzinie geologii, prawa oraz górnictwa.

    Złoże „Legnica”, ujęte w „Białej księdze ochrony złóż i kopalin”, zajmuje obszar kilkuset hektarów. Położone jest na terenie gmin: Legnica, Lubin, Prochowice, Ruja, Kunice, Ścinawa. Główna oś wydobycia miałaby przebiegać na linii Legnica–Lubin dokładnie w miejscu, gdzie przebiega droga ekspresowa S3, kolejny priorytetowy program poprzedniego rządu. Prace budowlane oraz leśne na tym odcinku trwają od prawie dwóch miesięcy. Przeciwnicy odkrywki zaznaczają jednak, że to nie oznacza ostatecznego krachu projektu budowy odkrywki. Wskazują, że złoże „Legnica” to obszar o wiele rozleglejszy i prace górnicze mogą być prowadzone na terenie innych gmin.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół