• facebook
  • rss
  • On nie może patrzeć na nasz upadek

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 32/2015

    dodane 06.08.2015 00:00

    O drzwiach miłosierdzia w diecezji, rodzeniu się do bycia apostołem oraz 9 wyjątkowych świątyniach z ks. dr. Bogusławem Wolańskim, dyrektorem Wydziału Duszpasterskiego Legnickiej Kurii Biskupiej, rozmawia Jędrzej Rams.

    Jędrzej Rams: W całym Kościele szykuje się Rok Miłosierdzia. Jak możemy więcej się o nim dowiedzieć?

    Ks. dr Bogusław Wolański: Warto sięgnąć po bullę papieską, bo jubileusz ma charakter nadany przez papieża. Jesteśmy częścią całego Kościoła i wsłuchujemy się w to, co mówi ojciec święty. Wczytując się w słowa zapisane w tym dokumencie, będziemy w stanie zrozumieć myśl, którą przekazał, chociażby dając za przykład drzwi miłosierdzia w kościołach jubileuszowych. Oczywiście, nie będziemy budowali jakichś bram, ale będą to drzwi kościoła wyznaczonego przez biskupa miejsca. Poprzez nawiedzenie takiego kościoła wierni będą mogli uzyskać odpust.

    Miłosierdzie kojarzy nam się z przebaczeniem wielkich grzechów. Czytanie dokumentów może nas zbliżać do jego poznania?

    Mam ponad 41 lat życia i 15 lat kapłaństwa, a dopiero wczoraj odkryłem, że miłosierdzie Boże to nie tylko miłość ponad miarę, ale i przywracanie ludzkiej godności człowiekowi. Jestem bowiem na etapie czytania encykliki Jana Pawła II „Dives in misericordia”. Drugi jej rozdział jest analizą przypowieści o synu marnotrawnym. Papież pokreślił tam bardzo mocno, że miłosierdzie polega na tym, że Bóg nie tyle przywraca człowiekowi coś, co utracił, np. łaskę Bożą, ale przede wszystkim godność ludzką. Syn marnotrawny wiele stracił, zasłużył na niewiele, ale ojciec dał mu z miłości wszystko. Bóg podnosi nas z upadku. W miłosierdziu Boga jest tak głęboka miłość, że Bóg nie może patrzeć na upadek człowieka. Wielu ludzi obecnie, ot chociażby przez dopalacze, traci swoją ludzką godność. Schodzi do poziomu zachowania zwierząt. Poprzez rok ci ludzie, dzięki świadectwu apostołów miłosierdzia, będą mogli odzyskać nadzieję.

    Jak obchody Roku Miłosierdzia będą wyglądały w naszej diecezji?

    Pierwszym punktem będzie inauguracja. Odbędzie się ona 8 grudnia. Dokona się nie tylko w katedrze, ale też równocześnie w kościołach wyznaczonych przez biskupa. Zamysł jest taki, by takich świątyń było 9, jak m.in. Legnica, Zgorzelec, Jelenia Góra, Bolesławiec, Krzeszów. Będą to miejsca pielgrzymek wiernych. Myślę, że włączymy się też jako diecezja do narodowej pielgrzymki Polaków do Rzymu. Odbędzie się ona najprawdopodobniej w październiku 2016 r. Połączy się ona również z 1050. rocznicą chrztu Polski.

    Czy odpusty w diecezji będą odpustami zupełnymi?

    Dużo zależy od tego, jakie uprawnienia papież nada biskupom. Podczas jubileuszu 2000-lecia chrześcijaństwa były to odpusty zupełne.

    Papież wspomina w bulli o misjach ludowych. One odbędą się we wszystkich parafiach naszej diecezji?

    Oczywiście, że w tych miejscach, gdzie takie były w ostatnich latach, trudno oczekiwać, że zostaną teraz powtórzone. Lepiej wskazywać na to, że ojciec święty, proponując misje, patrzy dalekowzrocznie. Chodzi o umocnienie nas i rozesłanie przez nas orędzia do ludzi, którzy noszą w sobie przekonanie, że Bóg im nie wybaczy grzechów. Sam papież o tym mówi, że trzeba w ludziach przełamać strach przed tym, że ich grzechy nie zostaną odpuszczone. Ojciec święty zakłada, że Rok Miłosierdzia ma stać się okazją do ukazania oblicza miłosiernego Ojca, że liczba osób chcących się wyspowiadać z takich grzechów będzie się zwiększała. Dlatego będą kapłani z możliwością odpuszczania grzechów zarezerwowanych dla Stolicy Apostolskiej, którzy będą służyć w diecezjach.

    Tylko 30 proc. osób chodzi w naszej diecezji na Mszę co niedzielę. Jak mówić o „skandalu Bożego Miłosierdzia” do osób, które do kościoła nie zaglądają od lat?

    To fakt, ale zawsze jest sens gromadzenia ludzi, którzy pod wpływem słowa rodzą się do bycia apostołem. A to, co papież pisze o apostołach, ma wielkie znaczenie. Misjonarzem jest każdy ochrzczony, a szczególnie bierzmowany. To jest bowiem sakrament apostolstwa! Robienie wydarzeń ewangelizacyjnych nie spełni nigdy takiej funkcji jak świadectwo wiary sąsiada. Wystarczy być uczciwym, nastawionym na drugiego człowieka, radosnym nawet w trudnościach. Dajmy od siebie tyle, ile możemy, a resztę zostawmy Duchowi Świętemu. My poprzez różne formy zaproponowane przez papieża i biskupa miejsca mamy stawać się obrazem miłosiernego Boga w świecie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół