• facebook
  • rss
  • Jak nie wypaść z roli

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 30/2015

    dodane 23.07.2015 00:00

    Bezpieczeństwo. Po raz pierwszy od 10 lat w diecezji legnickiej spadła liczba wypadków w rolnictwie. Ta tendencja może się utrzymać nawet po żniwach.

    Od stycznia do maja ubiegłego roku do placówek terenowych Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS) w Legnicy, Polkowicach, Jeleniej Górze, Lubaniu i Bolesławcu wpłynęło 306 zgłoszeń wypadkowych. W analogicznym okresie tego roku było ich 267, czyli o 13 proc. mniej m.in. zmiażdżonych kończyn, złamań, urazów głowy. Wiadomości są tym lepsze, że od stycznia do maja nie zanotowano ani jednego wypadku śmiertelnego.

    W legnickiej placówce KRUS w ciągu ostatnich 10 lat było tych dramatycznych zdarzeń kilkanaście, wszystkie uznane za wypadki przy wykonywaniu pracy rolniczej. Od dwóch lat nie zdarzył się ani jeden, zarówno na terenie legnickim, jak i jeleniogórskim oraz polkowickim. Paweł Szuberski, st. insp. ds. prewencji w KRUS Jelenia Góra, uważa, że największa w tym zasługa samych rolników, którzy coraz częściej pracują ze świadomością zagrożeń, a także – co nie jest bez znaczenia – na coraz lepszym sprzęcie. – To głównie od nich i maszyn, na których pracują, zależy, czy wypadków będzie więcej, czy mniej – uważa P. Szuberski. Nawet zakrojone na największą skalę akcje prewencyjne nie mogłyby być skuteczne, gdyby nie współpraca samych zainteresowanych. Zbigniew Kądziołka, rolnik z Krotoszyc pod Legnicą, prowadzi jedno z najbezpieczniejszych gospodarstw na Dolnym Śląsku. Jego maszyny są zawsze sprawne i bezpieczne, ale nie dlatego, że stać go na naprawy. – Osłona wałów i mechanizmów ruchomych to często koszt kawałka blachy, a ratuje ludzkie życie – mówi.

    Porządek nic nie kosztuje

    KRUS w Jeleniej Górze ma w opiece rolników prowadzących gospodarstwa w powiatach: jeleniogórskim, lubańskim, kamiennogórskim i bolesławieckim. Placówka w Legnicy obejmuje gminy z powiatów: legnickiego, złotoryjskiego, bolesławieckiego i jaworskiego. Placówka terenowa w Polkowicach ma pod sobą ubezpieczonych z powiatów: polkowickiego, lubińskiego i głogowskiego. W sumie to ponad 5 tys. gospodarstw rolnych. Prawie połowa z nich to gospodarstwa o powierzchni powyżej 50 ha. Ze statystyk placówki legnickiej wynika, że niezmiennie od kilku lat najczęstszą przyczyną zgłaszanych wypadków jest niewłaściwa organizacja pracy przy pracach polowych i w gospodarstwie. – Przeważającą część stanowił zły stan nawierzchni podwórzy i ciągów komunikacyjnych, nieprawidłowy sposób wchodzenia do maszyn rolniczych i schodzenia z nich oraz niestosowanie drabin przy pracach na wysokości – wymienia Elżbieta Kiełbasa, pracownik działu prewencji. Edward Stysiał z Lubiatowa k. Złotoryi gospodaruje na 150 ha. Uważa, że jego gospodarstwo nie należy do najzamożniejszych, ale priorytetem jest tu porządek. – To nic nie kosztuje, a znaczy wiele – mówi. Drugim elementem, na który zwraca uwagę, jest przygotowanie do obsługi sprzętu. – Tylko ten, który się zna, może obsługiwać maszynę. Dlatego nie zgadzam się z opinią, że bezpieczeństwo to koszty. Można mieć stary sprzęt, ale doskonale przygotowany. A do tego porządek w obejściu – dodaje. Do rzadziej występujących, choć również skutkujących poważnymi wypadkami zdarzeń dochodzi właśnie ze względu na niewłaściwy stan maszyn i obiektów budowlanych. – Chodzi głównie o wady konstrukcyjne maszyn, najczęściej niewłaściwe osłony i zabezpieczenia lub ich brak – wyjaśnia E. Kiełbasa.

    Zrób sobie wroga

    Poszczególne placówki KRUS od samego początku działania kasy robią wszystko, aby wypadków było jak najmniej. I tak samo jak o zwykłą empatię chodzi im o bilans wypłacanych odszkodowań. Dlatego działania prewencyjne trwają cały rok i obejmują nie tylko rolników, ale także ich rodziny. – Chodzi nie tylko o pogadanki na temat bezpieczeństwa i pozostawienie niezliczonej ilości ulotek. Na miejscu odbywają się m.in. pokazy właściwego obchodzenia się z urządzeniami, np. piłą tarczową, czy pokazy odzieży roboczej – wylicza Paweł Szuberski. Pokazy i szkolenia odbywają się najczęściej w ośrodkach rolniczych i świetlicach wiejskich. Coraz częściej jednak pracownicy prewencji docierają do rolników w miejscach wypoczynku. Przykładem są np. kilkugodzinne szkolenia organizowane w Centrum Rehabilitacji Rolników w Szklarskiej Porębie. Pogadanki dla dzieci kończą się natomiast konkursami wiedzy o bezpieczeństwie z atrakcyjnymi nagrodami. – Każdej aktywności człowieka towarzyszy ryzyko, w tym ryzyko wypadku. Chodzi jednak o to, aby praca była wykonywana przy pełnej świadomości zagrożeń, które podczas niej mogą występować – podkreśla Elżbieta Kiełbasa. – Z perspektywy kilku lat można stwierdzić, że największym zagrożeniem dla rolnika jest on sam – dodaje. O rolnikach, którzy wożą swoje wnuki na błotniku traktora bez kabiny, opowiada Zbigniew Kądziołka. – Jak im zwracam uwagę, to staję się jego wrogiem. On i tak będzie to robił. Do pierwszego wypadku – mówi z rezygnacją.

    Za późno na zmiany?

    Warunki pracy w rolnictwie należą do jednych z najtrudniejszych pomimo rozwoju mechanizacji, chemizacji i nowoczesnej agrotechniki. Prace w gospodarstwach prowadzone są często przy niesprzyjającej pogodzie, z użyciem przestarzałego i mało wydajnego sprzętu rolniczego. Niska dochodowość produkcji rolnej większości gospodarstw oraz tegoroczne problemy ze sprzedażą płodów rolnych nie sprzyjają poprawie poziomu bezpieczeństwa, bo rolnik zwyczajnie nie ma za co modernizować maszyn. Jak pokazują statystyki wypadkowe w KRUS Legnica, największą grupę rolników, którzy ulegają wypadkom, stanowią osoby po 50. roku życia. – Są to rolnicy, którzy wykonują swoją pracę od wielu lat, niczego nie zmieniając, co uzasadniają tym, że są za starzy na zmianę stylu życia, a kwestię dbania o obejście pozostawiają dzieciom, które kiedyś przejmą po nich gospodarstwo – mówi E. Kiełbasa. To z kolei, jej zdaniem, skutkuje wieloma wypadkami przy pracy rolniczej, chorobami oraz schorzeniami związanymi z taką pracą. – Najtrudniejszą i najboleśniejszą sprawą są wypadki, którym ulegają dzieci pomagające w pracy lub przebywające w pobliżu pracujących rodziców – uważa. Niestety, KRUS nie prowadzi statystyk dotyczących wypadków dzieci. Być może ich publikacja miałaby decydujący wpływ na poprawę ich bezpieczeństwa.

    Śmiertelne żniwo

    Jak zgodnie podkreślają inspektorzy odpowiedzialni za prewencję w oddziałach KRUS, najbardziej niebezpiecznym okresem w trakcie roku są żniwa. Nagromadzenie w jednym miejscu – w jednym niemal czasie – maszyn i ludzi, towarzyszący temu pośpiech i niejednokrotnie zły stan techniczny sprzętu stwarzają dogodne warunki do wystąpienia wypadku. Na szczycie listy potencjalnych zagrożeń żniwnych statystyki KRUS stawiają używanie kombajnów bez osłon na przekładniach pasowych i urządzeniach tnących oraz brak osłon na wałach przekazu mocy. Takie zaniedbanie doprowadziło do śmierci w dwóch gospodarstwach na terenie powiatu głogowskiego w 2006 r. i 2012 r. – W jednym przypadku młody chłopak został wciągnięty za sweter w niezabezpieczoną przekładnię kombajnu. Postępowanie wykazało, że prawdopodobnie chciał naprawić go w trakcie pracy – opowiada Alicja Fic, inspektor ds. prewencji w KRUS Polkowice. Ale nawet niepracujący kombajn może być przyczyną dramatu. W ubiegłym roku na terenie objętym przez placówkę KRUS w Legnicy rolnik spadł z kombajnu podczas przygotowywania maszyny do żniw. – Lekarz orzekł u niego 98-procentowy uszczerbek na zdrowiu – przypomina sobie E. Kiełbasa. Innymi częstymi przypadkami ryzykowania życia podczas żniw jest wadliwe sprzęganie ciągników z przyczepami, a także udział dzieci przy obsłudze ciągników. Działania

    i odpowiedzi

    Po raz pierwszy od 10 lat na terenie diecezji legnickiej spadła liczba wypadków w rolnictwie. Na ten sukces trzeba było jednak czekać wiele lat. Czy ta relatywnie niedawno powstała sytuacja ma szansę zamienić się w długotrwały cykl? Paweł Szuberski z jeleniogórskiego KRUS uważa, że wszystko będzie zależało od samych rolników. – My, z punktu widzenia prewencji, robimy wszystko, aby ta sytuacja zamieniła się w stałą. Jeśli druga strona, czyli rolnicy, odpowiedzą na nasze działania swoją odpowiedzialnością, to wypadków w rolnictwie będzie coraz mniej – uważa. Podobnego zdania jest pracownica legnickiego KRUS. – Upowszechnianie wiedzy o zagrożeniach wypadkowych przez naszych pracowników jest jednym z podstawowych sposobów zapobiegania wypadkom przy pracy rolniczej – mówi. – Ale sama znajomość przepisów BHP nie zastąpi rozsądku, wyobraźni i odpowiedzialności człowieka. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół