• facebook
  • rss
  • Marzenia o powrocie

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 30/2015

    dodane 23.07.2015 00:00

    O pielgrzymowaniu dla sportu, o liczebnej przewadze pań nad panami i ateistach spotkanych na drodze z Anną Janczukowicz, autorką badań na temat pielgrzymów do Santiago de Compostela, rozmawia Roman Tomczak.

    Roman Tomczak: Dlaczego pisząc pracę o stereotypie pielgrzyma w Polsce, wzięła Pani za cel badań pątników do Santiago de Compostela, a nie na przykład Częstochowy?

    Anna Janczukowicz: Pielgrzym w Polsce automatycznie kojarzy się z wędrowcami na Jasną Górę. Nawet jeśli ktoś nigdy na takiej pielgrzymce nie był, musiał o niej chociaż słyszeć. Pielgrzymowanie w tłumie to typowo polski zwyczaj, nieznany nigdzie indziej. Idzie się grupą, ze śpiewem na ustach, chorągiewkami i świętymi obrazami w dłoniach. Zupełnie inaczej jest od stuleci w drodze do Santiago de Compostela. Myślę, że przede wszystkim najtrudniej nam zaakceptować to, że Camino jest drogą dla wszystkich.

    W jakim sensie?

    W tym, że motywy pielgrzymowania do grobu św. Jakuba Starszego wcale nie muszą być religijne. Owszem, jak wynika z przeprowadzonych przeze mnie badań, wiele osób wybrało się na Camino w przełomowych dla siebie momentach życia, żeby coś przemyśleć, za coś podziękować. Ale byli w śród nich i tacy, którzy szli, żeby schudnąć, poprawić kondycję fizyczną czy świętować przykładowo 50. urodziny. Poza tym przyjęło się mówić, że pielgrzym na Camino wychodzi najczęściej sam. Uważam, że jest to wędrówka o wiele bardziej wymagająca niż grupowa, ale też pozwalająca lepiej odkryć swoją prawdziwą osobowość.

    Tych różnic jest pewnie więcej. Jaka zrobiła na Pani największe wrażenie?

    Niewielu z nas wie, że na Camino można pić alkohol! Ba! – można nawet odnieść wrażenie, że jest się do tego zachęcanym niemal na każdym kroku. Szczególnie w porze obiadu z każdej strony kuszą menu, których obowiązkowymi składnikami są wino i woda.

    Na formę badań wybrała Pani ankietę. Dlaczego?

    Początkowo miał to być wywiad pogłębiony. Ale zbyt późno natrafiłam na życzliwe osoby z profilu społecznego „Camino de la Vida” i zabrakło już na to czasu. Wtedy padło na ankietę. Tylko w ciągu jednego tygodnia odpowiedziało na nią ponad stu respondentów. Ankiety przychodziły jeszcze długo po zamknięciu badań. Wiele wzbogaconych było o własne przemyślenia i wnioski, które jeszcze poszerzyły moją wiedzę o takim wędrowaniu. Ogromna liczba ankiet przyszła od mieszkańców Dolnego Śląska, a więc i diecezji legnickiej, gdzie przecież jakubowe odcinki powstawały najwcześniej. W tym roku obchodzimy też 10-lecie Dolnośląskiej Drogi św. Jakuba. Dlatego w moim badaniu udział wzięli wyłącznie Polacy, pielgrzymi, którzy choć raz pokonali pieszo Szlak św. Jakuba. Były to osoby w różnym wieku, różnym statusie zawodowym, obojga płci, wybrane przypadkowo.

    I co się okazało? Że najwięcej pielgrzymuje na przykład mężczyzn katolików?

    Zdziwiłby się pan, bo statystycznie na Camino wędruje więcej Polek niż Polaków. Mężczyzn jest 44 proc., a kobiet 56 procent. Najczęściej mają od 20 do 34 lat i są aktywne zawodowo. Co do wiary, to zdecydowana większość ankietowanych (89,5 proc.) jako wyznawaną przez siebie religię wskazało chrześcijaństwo. Nie było wśród nich muzułmanów, byli za to agnostycy i niewierzący. Trzy czwarte pielgrzymów zadeklarowało, że cel ich pielgrzymowania jest wyłącznie religijny i tu stereotyp się potwierdził. Nie sprawdziło się natomiast powszechne przekonanie, że do Santiago de Compostela idzie się samotnie. Najczęściej idą kilkuosobowe grupy. Zresztą, nawet jeśli ktoś wyruszył sam, to po drodze najczęściej dołączał do innych i wraz z nimi zmierzał do celu.

    Mówi się, że nikt nie wraca z tej drogi taki sam...

    To fakt! Okazuje się, że u wielu ankietowanych dotychczasowy system wartości odwraca się do góry nogami właśnie podczas pielgrzymki. Na dalszy plan odchodzą pogoń za pieniądzem, kariera. Droga pozwala pielgrzymom przemyśleć swoje życie. Te intensywne doznania, których doświadczają podczas wędrowania, przekładają się po powrocie na zmianę w życiu prywatnym. No i okazało się, że Camino uzależnia. (śmiech) Kto raz poszedł, zawsze będzie myślał o powrocie na Camino. Choć najczęściej z czasem zapał ten mija, a pielgrzymi wracają do codziennych obowiązków, to marzyć o powrocie na Camino nigdy nie przestają.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół