• facebook
  • rss
  • Nie czekać do odpustu

    Janusz Skowroński

    |

    Gość Legnicki 25/2015

    dodane 18.06.2015 00:00

    – Poczułem dotknięcie w sercu i jakby punktowe przebicie włócznią przez plecy i klatkę piersiową – opowiada jeden z uczestników podróży do Eibingen.

    Członkowie Stowarzyszenia „Zamek Czocha” wybrali się w podróż śladami Bodo Ebhardta (1865–1945), niemieckiego architekta, konserwatora i historyka sztuki, twórcy przebudowy wielu zamków nad Renem i w Alzacji. Dwa z nich leżą w naszej diecezji – to Czocha w pobliżu Leśnej i Grodziec pod Złotoryją. Podróżnicy odwiedzili zamek Marksburg w Braubach nad Renem, gdzie Ebhardt mieszkał i intensywnie pracował pod koniec życia.

    Tam został pochowany. Uczestnicy wyjazdu złożyli kwiaty i zapalili znicz na cmentarzu, gdzie spoczywają także żona, syn i synowa Ebhardta. Pięciogodzinna podróż zakończyła się w Rüdesheim, miasteczku, nad którym góruje benedyktyńskie opactwo związane ze św. Hildegardą z Bingen. Leży wśród licznych winnic, uprawianych od stuleci przez benedyktynki. Siostry zajmują się też produkcją i sprzedażą win reńskich oraz burgundzkich, które można spróbować i kupić w przyklasztornej winotece. Zaproszeni przez s. Hiltrudę goście z Polski wzięli udział w nieszporach w opactwie, oddając się modlitwie i śpiewom sławiącym Boga i znaną świętą. – Hildegarda zafascynowała mnie kilka lat temu, kiedy przeczytałam ulotkę o niej – opowiada Ewa Karska ze Złotoryi. – Później zapisałam się do legnickiego Studium Kultury Życia według św. Hildegardy, prowadzonego przez Alfredę Walkowską. Nie musiałam czekać do wrześniowego odpustu. Jadąc śladami Ebhardta, mogłam szybciej dotrzeć do świętej – mówi. Po nieszporach grupa odwiedziła kościół w Eibingen, gdzie na głównym ołtarzu znajdują się relikwie św. Hildegardy. Janusz Karski doznał w tym miejscu niezwykłego uczucia. – Kiedy uklęknąłem przed relikwiarzem i pochyliłem głowę, łzy same zaczęły mi płynąć – opowiada. – Wyraźnie czułem przelewające się przeze mnie ciepło i niewysłowioną Bożą miłość. Chciałem, by to trwało jak najdłużej – opowiada. Także dla Ewy Karskiej i jej rodziny pobyt w tym miejscu był głębokim przeżyciem. Bo św. Hildegarda, kobieta, która swoimi dokonaniami przerosła epokę, pociąga do Boga. I – jak podkreśla pani Ewa – nawet na wycieczkach, które mają inne cele, należy korzystać z modlitewnego skarbca Kościoła, bo nigdy nie wiadomo, co spotka nas na szlaku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół