• facebook
  • rss
  • Uratowana z cmentarza

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 21/2015

    dodane 21.05.2015 00:00

    Okazuje się, że tradycja odmawiania Litanii Loretańskiej jest dla wielu wyznacznikiem tożsamości i pamięcią o tym, skąd pochodzą.

    Po wystartowaniu naszej akcji tworzenia galerii zdjęć przedstawiających miejsca w diecezji legnickiej, gdzie podtrzymywany jest piękny zwyczaj odmawiania Litanii Loretańskiej w maju, otrzymaliśmy list od naszego czytelnika.

    Stanisław Kocyła napisał o miejscowości Karłowiec, parafii pw. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Mirsku w dekanacie Gryfów Śląski. „Nabożeństwo majowe w Karłowcu trwa nieprzerwanie od 1946 r., w tym właśnie roku przybyli tu osadnicy z wschodnich kresów Polski i postawili pierwszy krzyż. Obecny krzyż jest już czwartym, zamontowanym w 2014 r. Najstarszą osobą uczestniczącą w nabożeństwie jest Pani Krystyna Ogiejko, która przybyła do Karłowca w 1946 r.”.

    Blisko szosy

    Podobne wątki historyczne usłyszeliśmy w opowieści o modlitwie w Rakowie, miejscowości należącej administracyjnie do parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Chocianowcu. Każdego dnia zbiera się tam kilka osób, a miejscem spotkania jest krzyż znajdujący się na terenie należącym do rodziny. Krzyż nie zawsze musi stać w miejscu publicznym, by służył za miejsce zbiórki i modlitwy Litanią Loretańską. – Krzyż postawiliśmy na 25. rocznicę święceń kapłańskich mojego brata. Został wówczas uroczyście poświęcony. Po kilku latach otworzyła się tutaj firma i samochody ciężarowe wiele razy w ciągu dnia o włos mijały krzyż. Dlatego przenieśliśmy go na drugą stronę wjazdu – opowiada Anna Zielona. Stary krzyż na nowym punkcie stał się miejscem modlitwy majówkowej. – Ale, panie, my się modliliśmy litanią bez przerwy od 1946 roku! U nas wszyscy się modlili. Cała wieś – mówi Stefania Zielona. – Bo, wiadomo, to zależy, z którego regionu przyjechali tu nowi mieszkańcy na Dolny Śląsk. My jesteśmy spod Lwowa, z Komarna. U nas był ten zwyczaj. W niektórych wsiach dookoła naszej nie ma praktyki takiej modlitwy w rodzinach – dodaje Zofia Czekajło.

    Cała wieś się zrzucała

    Parafia pw. Podwyższenia Krzyża Świętego i św. Jadwigi Śląskiej w Legnickim Polu jest bardzo rozległa. Należy do niej kilka wsi, m.in. Raczkowa, Lubień i Ogonowice. W tych ostatnich do kościoła parafialnego jest około 7 km. Dlatego we wszystkich stają piękne kamienne krzyże, które są miejscem modlitwy. – Ludzie pozazdrościli tym z Lubienia i też chcieli mieć taki sam – ze śmiechem wspomina Jadwiga Grzejdziak, sołtys Ogonowic. A prawda jest taka, że w centrum wsi stał drewniany krzyż postawiony przez pierwszych osadników w 1946 r. – Ludzie mieli piękny zwyczaj przyczepiania do niego kwiatków. Najczęściej za pomocą gwoździ. Można więc sobie wyobrazić, jak wyglądało to drewno po wielu latach przystrajania. Do tego zbutwiało, jego ramiona ratowano, przybijając od tyłu jakąś deskę. Trzeba było go wymienić – mówi Franciszka Stochniałek. Wybrano miejsce po nieużywanym i w sumie już nawet niebezpiecznym dla dzieci basenie przeciwpożarowym. Mieszkańcy wyrównali teren, postawili krzyż, zasadzili rośliny i ogrodzili poletko. – Cała wieś się zrzucała na tę inwestycję – chwali ludzi pani sołtys. Przy krzyżu można dzisiaj zobaczyć figurkę Matki Bożej. – Przyjechała znajoma i powiedziała, że na cmentarzu w Niedaszowie leży figurka Matki Bożej. Pojechałyśmy zobaczyć i zabrałyśmy ją stamtąd, żeby nie niszczała. Trzeba było naprawić ubytki i pomalować ją. Na to też zrzuciła się cała wieś. No i teraz mamy swoją Matkę Bożą. Jakoś łatwiej odmawiać nam Litanię Loretańską... – mówi Jadwiga Grzejdziak.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół