• facebook
  • rss
  • Kapliczkowy zawrót głowy

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 20/2015

    dodane 14.05.2015 00:00

    Gdy pyta się ludzi o tę kaplicę, odpowiedź jest jedna: a tam, obok fotoradaru.

    I fakt. Przy drodze w jednym miejscu stoją kaplica i fotoradar. Ten drugi dlatego, że droga jest bardzo uczęszczana, a kilka kilometrów w miarę szerokiej i prostej jezdni kusi do naciśnięcia na pedał gazu. Zwalniający kierowcy nieraz trąbieniem pozdrawiają modlących się w kaplicy.

    – Rzeczywiście, ruch jest spory, ale jak się człowiek pogrąży w modlitwie, to nie zwraca na to uwagi – mówi Karina Animucka.

    Zwyczaj modlitwy w tym miejscu ma dopiero 12 lat. Dokładnie 1 maja 2003 r. po raz pierwszy mieszkańcy tej części Olszyny tu się zebrali. Plany przewidują bowiem budowę w tym miejscu murowanej kaplicy, jako że kościół parafialny jest niby w tej samej miejscowości, ale jednak odległy o dobre kilka kilometrów.

    – Na początku był tu tylko krzyż. Z czasem postawiono ołtarz. Od 2005 r. też jest z nami figurka Matki Bożej. W Wielkim Poście odprawiamy tutaj nabożeństwo Drogi Krzyżowej, w maju odmawiamy Litanię Loretańską, a w październiku modlimy się Różańcem. Regularnie księża odprawiają tutaj Msze święte. Zazwyczaj przychodzi tu od 30 do 50 osób – opowiada Cecylia Sobkowicz.

    W gronie modlących się było sporo dzieci, nie tylko komunijnych. – Przychodzą z dużą ochotą. Taka majówka w plenerze zapada w pamięć. Po latach z chęcią opowiadają o spotkaniach z Maryją tutaj, przy kaplicy – mówi Karina Animucka.

    Niezła ta Dobra

    Kto jechał kiedykolwiek pociągiem z Bolesławca do Zgorzelca, na pewno mijał miejscowość Dobra, a w niej kamienny krzyż stojący tuż przy przejeździe kolejowym. Jeśli do tego podróż odbywała się w maju i to po południu, przez okna pociągu pewnie można było dostrzec liczną grupę tamtejszych mieszkańców modlących się Litanią Loretańską.

    Tradycja ta w miejscowości należącej do parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa ma ponad 60 lat. – Ja przeprowadziłam się tutaj w 1950 roku. Jeszcze wtedy nie było tu ani krzyża, ani tego zwyczaju. Nasza wieś należała wówczas do parafii ks. Władysława Rączki w Bolesławcu. Kościół jest dobre kilka kilometrów od naszej wsi. Ale cóż, szóstka dzieci przed nami, ja z mężem za nimi i na piechotę do kościoła! – opowiada nam 93-letnia Zofia Mrozik, prowadząca modlitwy w Dobrej.

    Zaraz po sprowadzeniu się pani Zofii do Dobrej powstał we wsi pomysł, żeby postawić krzyż. A skoro był krzyż, to można zbierać się tam na majówki. I tak zwyczaj ten trwa do dzisiaj. Sam drewniany krzyż wymagał w pewnym momencie naprawy. Wymieniono go więc na kamienny. – Na płotki i na nowy krzyż składała się cała wieś. Teraz wszyscy dbamy o niego – mówi Maria Sudoł, mieszkanka Dobrej od urodzenia. Miejsce, gdzie stoi krzyż, jest na tyle dobrze usytuowane, że podczas procesji Bożego Ciała właśnie w tym miejscu stawiany jest jeden z ołtarzy.

    Matka od wikarego

    Chojnowska parafia pw. Niepokalanego Poczęcia NMP obejmuje swoim zasięgiem m.in. wioski Konradów i Piotrowice. W tej pierwszej znajduje się kościół filialny pw. św. Michała Archanioła. W drugiej żadnej świątyni nie ma. Jest za to przepiękna kapliczka wkomponowana w wysoką skarpę niedaleko miejscowego pałacu. Na szczycie znajduje się figurka Matki Bożej. – Wcześniej mieliśmy inną. Tę kilka lat temu ofiarował nam ówczesny wikary, ks. Dominik – tłumaczy Maria Psiuch. Od lat to ona nie tylko dogląda i upiększa to miejsce, ale tak naprawdę to siłą jej rąk ono powstało.

    Miejsce było poniekąd już przygotowane, bo stąd miejscowi wybierali piach na budowy. Ale trzeba było przygotować samą kapliczkę. Ludzie zaczęli znosić kamyki z pól. Powstały z nich stopnie (wyszło ich 12) aż pod samą kapliczkę, która też jest z kamieni, a ma kształt groty. – Miałam stelaż po wieńcu dożynkowym w tym kształcie, obmurowałam go i tak powstała piękna grota dla Matki Bożej – mówi kobieta.

    O piotrowickiej kapliczce mieszkańcy okolicznych miejscowości doskonale wiedzą. – Byliśmy tutaj dwa dni temu, teraz wróciliśmy. Chodzimy na nabożeństwa majowe do kościoła, ale jak jest okazja pomodlić się na słońcu, na powietrzu, to próbujemy z tego skorzystać. Mieliśmy kiedyś altanę w ogrodzie i ludzie przychodzili do nas na modlitwę. To było coś cudownego. A modlitwa wszędzie się liczy, prawda? – opowiadają zgodnie małżonkowie Ludwika i Mieczysław Sucheccy z Chojnowa.

    Eucharystia i pielgrzymka

    Kilka pań mężnie śpiewa poszczególne wezwania Litanii Loretańskiej. Mężnie, bo tuż obok nich suną sznurem TIR-y i liczne samochody osobowe. W końcu to droga krajowa nr 94, jedna z bardziej uczęszczanych w kraju. Miejscem modlitwy jest bowiem niewielki placyk przed krzyżem stojącym w Michowie. – Krzyż postawili tu jeszcze Niemcy. Drewniany był i zbutwiał, więc już my, Polacy, postawiliśmy metalowy. Chodzimy tu od kilku może kilkunastu lat. Dlaczego zaczęliśmy? A jakoś tak jedna kobieta przyszła do drugiej, zaczęły rozmawiać, że ładnie by było tak się modlić i tak jakoś zaczęłyśmy – opowiada pani Irena z Michowa.

    Pomysł chwycił i codziennie stawia się w tym miejscu od kilku do kilkunastu osób. Ale rekord frekwencji został pobity w zeszłym roku, gdy na zaproszenie modlących się, na koniec maja, pojawili się tu miejscowi księża. Została wówczas przy krzyżu odprawiona Eucharystia. W tym roku ma być podobnie. – To będzie w czwartek 28 maja. Rozpoczniemy nabożeństwem majowym w naszym kościele parafialnym pw. Świętych Piotra i Pawła w Chojnowie. Następnie przejdziemy pielgrzymką do Michowa i tam zostanie odprawiona Eucharystia przy krzyżu. Zapraszamy wszystkich chętnych do kościoła na 17.00 – mówi ks. Jarosław Górecki, wikariusz chojnowskiej parafii.


    Zapraszamy Czytelników do współtworzenia na naszej stronie: legnica.gosc.pl wyjątkowej galerii zdjęć z nabożeństw majowych. Prosimy wysyłać zdjęcia na: legnica@gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół