• facebook
  • rss
  • Chwytliwe dźwięki na poprawę humoru

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 14/2015

    dodane 01.04.2015 00:00

    Sami nazywają siebie big-bandem. Grają głównie muzykę rozrywkową. Większość muzyków jedynego w Niemczech prywatnego gimnazjum cysterskiego w ogóle się nie modli, choć zespołowi szefuje mnich w habicie.

    Do Zgorzelca przyjechał z kilkudniową wizytą zespół muzyczny złożony z uczniów cysterskiego gimnazjum w Marienstatt. Do Polski zespół zaprosiło Europejskie Centrum Edukacyjno-Kulturalne Meetingpoint Music Messiaen, które od lat prowadzi polsko-niemieckie projekty edukacyjne. Opiekuje się także terenem po byłym Stalagu VIIIA niedaleko Zgorzelca.

    To właśnie tam, w nowo wybudowanej siedzibie stowarzyszenia, odbył się wieczorny koncert cysterskiego big-bandu z Marienstatt. Zespół złożony jest z 48 osób – umuzykalnionych chłopców i dziewcząt. Gośćmi zgorzelczan byli już cztery lata temu. Wtedy także dali koncert dla kilkuset uczniów miejscowych szkół. Po wizycie w Polsce pojadą na Węgry. – Choć to mój pierwszy muzyczny wyjazd, mam nadzieję, że będą następne, bo muzyka od dzieciństwa jest moją pasją – mówi saksofonistka Atina z 11 klasy cysterskiego gimnazjum. – Dlaczego wybrałem cysterską szkołę? Bo była najbliżej mojego miejsca zamieszkania. Inaczej musiałbym codziennie dojeżdżać 20 km – mówi Matthias z 12 klasy, trębacz. Inni mówią podobnie o motywach wyboru cysterskiej szkoły. Cysterskość, tradycja Kościoła, chrześcijańska symbolika czy katolickie wartości to elementy, których próżno szukać w tej klasztornej grupie. „Muzyka łączy” – można przeczytać w ulotce reklamującej zespół. „To jest główny cel młodych muzyków, którzy przy jej pomocy chcą nieść radość i przede wszystkim poprawić nam humor”. Ojciec Jakob Schwinde, zakonnik, który trzyma pieczę nad zespołem (także śpiewa i gra na flecie), przyznaje, że trudno mówić o kościelnym charakterze muzykującej grupy. – W naszej przyklasztornej szkole uczy się około ośmiuset młodych ludzi. Przyjmujemy wszystkich, bez względu na światopogląd czy wyznanie. Mamy u siebie katolików, protestantów, ale także muzułmanów czy ateistów. Nie wymagamy od nich praktykowania religii. Modlitwa w naszej szkole jest rzadkością, choć zdarzają się czasami nawet Msze święte – podkreśla. Wyjaśnia, że ich cysterska wspólnota patrzy na Kościół w spo- sób otwarty, zdecydowanie wychodząc naprzeciwko wymogom współczesności. – Nie możemy zamykać się na innych. Bardziej zależy nam na ekumenicznym spojrzeniu na kształcenie – mówi mnich. W repertuarze muzyków są głównie przeboje muzyki rozrywkowej. Klasztor cysterski w Marienstatt ma ponadosiemsetletnią historię. Już w średniowieczu kształcił młodzież, jednak prawdziwy renesans szkolnictwa cysterskiego przypadł tam na XIX w., kiedy państwo wprowadziło obowiązek chodzenia do szkoły. Gimnazjum, dokąd uczęszczają muzycy, którzy zagrali w Zgorzelcu, założono w 1912 roku. Kiedyś wychowywało przyszłych cystersów. Dziś nawet o. Schwinde nie wierzy, aby mogło się to powtórzyć. – Nie mamy takich ambicji – przyznaje. – Naszym celem jest bardziej przygotowanie uczniów do życia we współczesnym świecie – informuje zakonnik. Obecnie w Marienstatt posługuje 12 cystersów. Ta liczba to zaledwie cień przeszłych lat, kiedy klasztor pełen był modlących się mężczyzn w czarno-białych habitach. O. Jakob nie przypomina sobie także żadnego z polskich zakonów cysterskich, z którym jego klasztor miałby obecnie jakieś bliższe kontakty. – Są takie, ale w Austrii – mówi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół