• facebook
  • rss
  • Szarlotka kajmakowa komuś pomogła

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 03/2015

    dodane 15.01.2015 00:00

    Nie trzeba być wierzącym, by pomagać innym. Wystarczy odrobina dobrej woli i stajemy się lepszymi ludźmi. W naszej diecezji kilkuset młodych regularnie zajmuje się dobroczynnością. Nie słyszeli państwo o tym? I właśnie to jest ich sukcesem.

    Caritas to bezinteresowna, ale wymagająca forma niesienia miłosierdzia. Marta Wszołek, uczennica III klasy gimnazjum szkoły muzycznej uważa nawet, że chwilami nawet bardzo wymagająca. – W Szkolnym Kole Caritas jestem od pierwszej klasy. To całe zaangażowanie zajmuje mi sporo czasu. Spotykamy się z naszą katechetką Ewą Wójcik, przygotowujemy bardzo dokładnie każde działanie, musimy je oczywiście przeprowadzić, no i rozliczyć się z tego, co zrobiliśmy. To zajmuje naprawdę dużo czasu – mówi Marta.

    Takich działających szkolnych kół na terenie naszej diecezji jest kilkadziesiąt. Ich członkowie wierzą, że przez swoją działalność przyczyniają się do budowy lepszego świata, poprawy kontaktów międzyludzkich. A to m.in. umacniania młodych w autentycznym przeżywaniu wiary. Jak wyglądają te dzieła miłosierdzia? To zbiórki darów, wysyłanie kartek do chorych osób, odwiedzanie Domów Samotnych Matek.

    Członkowie SKC wspierają też działania dobroczynne w miejscowych parafiach, np. akcję Szlachetna Paczka. – Kiedyś wszyscy piekliśmy ciasta. Parafianie mogli otrzymać kawałek za dobrowolny datek. Ja sama upiekłam szarlotkę kajmakową z orzechami. Miałam wrażenie, że była wyjątkowo smaczna. Pieniądze trafiły na wsparcie dożywiania uczniów z naszej szkoły, którzy sami nie mają pieniędzy na wykupienie posiłków – wspomina Marta Wszołek. Działanie szkolnych kół Caritas wzmacnia młodym kręgosłup moralny – tak uważa Dawid Czaja, który sam od czasu do czasu zakłada koszulkę z napisem „Caritas”. – Wiem, że wielu moich rówieśników nigdy by tego nie zrobiło. Ale ja się nie wstydzę. Kiedy pomagam innym, czuję radość i zadowolenie – zarzeka się chłopak.

    Dawid jest też harcerzem. Wspomina, że niejednokrotnie udało mu się komuś pomóc. – Podziękowanie dodaje sił – mówi. Katechetka z legnickiego ekonoma Jolanta Kwaśny od kilkunastu lat obserwuje, jak pomoc okazywana słabszym kształtuje jej uczniów. – Widzę, jak takie pomaganie innym, słabszym i potrzebującym, otwiera młodych na miłosierdzie wobec innych osób. Te dzieci czują to! Czują, że pomaganie daje radość. Nie muszę ich specjalnie do tego namawiać. To w nich drzemie – mówi Jolanta Kwaśny, katechetka z legnickiego „Ekonoma”.

    Uczniowie tej szkoły od kilku lat chodzą na oddział pediatryczny Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy. Spędzają czas z chorymi dziećmi, bawią się z nimi, czytają im bajki. – Nie ma zmiłuj. Jeżeli ktoś zaczyna nawalać w nauce od razu dostaje szlaban na chodzenie do szpitala. Taki jest warunek. Przecież kształtujemy całego człowieka, nie tylko jego wrażliwość – uważa Jolanta Kwaśny. Pozytywne zmiany w swojej osobie widzą też sami główni zainteresowani. – Kiedyś wstydziłam się pomagać. Pewne bariery we mnie zniknęły. Myślę, że nie trzeba być wierzącym, by pomagać innym. Odrobina chęci i stajemy się lepszymi ludźmi. Ja widzę te zmiany na moim przykładzie. Czuję je na co dzień – mówi Marta Wszołek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół