• facebook
  • rss
  • Słaby rubel, mniej Rosjan

    dodane 18.12.2014 00:00

    Nawet cztery razy mniej obywateli Rosji i Ukrainy przyjedzie w tym roku w Karkonosze niż w rekordowym 2012 roku. Powód? Dramatyczny spadek wartości hrywny i rubla w stosunku do euro.

    Wtym roku Polskę odwiedziło 1,6 mln Rosjan. Jak mówi Ewa Bąk z Departamentu Turystyki w Ministerstwie Turystyki i Sportu, najwięcej było jednodniowych wyjazdów po zakupy, głównie z Obwodu Kaliningradzkiego. – Trudno powiedzieć, ilu dokładnie Rosjan trafia do ośrodków wypoczynkowych w Karkonoszach. Nikt nie prowadzi takich statystyk, ale jak wynika z naszych badań, liczba ta musi spadać, bo zmniejsza się ilość osób rosyjskojęzycznych przekraczających granicę – mówi urzędniczka resortu.

    Oferty są, klientów brak

    W pierwszym półroczu tego roku liczba Ukraińców i Białorusinów podróżujących do Polski zmniejszyła się o 45 proc., a Rosjan wzrosła o 28 procent. Ale te dane to paradoksalnie dowód na coraz gorszą sytuację w turystyce ze Wschodu. – Rosyjskie biura podróży narzekają, że coraz mniej klientów chce spędzić święta i Nowy Rok w Polsce. Ten 28-procentowy wzrost to rosnące zapotrzebowanie Rosjan na zakupy w Polsce – uważa Ewa Bąk. Wśród propozycji biur podróży w Moskwie i Kaliningradzie bez trudu można znaleźć oferty wyjazdów świątecznych np. do Karpacza. Ale popyt na nie od ponad roku spada. – Do tej pory sprzedaliśmy o dwie trzecie mniej wycieczek niż w ubiegłych latach. Klientów indywidualnych, którzy wybrali tygodniowy pobyt w Karpaczu na święta i Nowy Rok, znalazło się raptem dwudziestu kilku – informuje Julia Majer z biura podróży „Drugije Miesto” w Kaliningradzie. Powodem takiej sytuacji nie jest niechęć Rosjan do polskich kurortów, ale brak pieniędzy. – Rosjanie liczą każdą kopiejkę, bo wartość rubla spada, a za wycieczki płacą w dolarach albo euro – dodaje Julia Majer. Za tygodniowy pobyt w hotelu „Gołębiewski” w Karpaczu klient tego biura podróży musi zapłacić ok. 450 dolarów za osobę. To sporo, nawet dla średniozamożnych Rosjan. A to oni zaliczani są do jednych z najbardziej pożądanych hotelowych gości. – Rosjanie mają opinię bardzo spokojnych i kulturalnych turystów. Prawie co dziesiąty nasz klient to Rosjanin – mówi Patrycja Gardziej z „Gołębiewskiego”. Ale w tym roku może być ich mniej. – Od chwili uruchomienia naszego hotelu przed trzema laty obserwujemy stały odpływ klientów rosyjskojęzycznych. Najważniejszy powód to zła sytuacja ekonomiczna w Rosji i spadek kursu rubla – tłumaczy Patrycja Gardziej, która w „Gołębiewskim” odpowiada za grupy rosyjskojęzyczne. Gościom zza wschodniej granicy mniej za to przeszkadza, permanentny w ostatnich sezonach, brak śniegu. – Jadą wtedy na wycieczki do czeskiej Pragi, Berlina, Poczdamu czy na zamek Książ. Nigdy nie narzekają na pogodę – zauważa Patrycja Gardziej. Hotelowe statystyki pokazują, że 70–80 proc. Rosjan wraca do Karpacza po pierwszej wizycie. Głównie to rodziny z małymi dziećmi. W ubiegłym roku Karpacz i Szklarską Porębę odwiedziło prawie 10 tys. Rosjan. Dla miejscowych restauratorów, właścicieli wyciągów narciarskich, miejsc noclegowych czy wypożyczalni sprzętu sportowego byli znakomitym klientem. – Rosjanie są mało wybredni, zawsze uśmiechnięci i bardzo hojni – mówi Teresa, właścicielka małej restauracji niedaleko wyciągu na Szrenicę. – Nigdy nie mieliśmy z nimi żadnych kłopotów, jak to bywa z innymi obcokrajowcami, którzy są głośni i mają wielkie roszczenia. Są grupą, która ma poważny wkład w to, że ubiegłego sezonu nie skończyliśmy na minusie – zaznacza restauratorka. Tegoroczny sezon narciarski w Szklarskiej Porębie i Karpaczu, oficjalnie rozpoczęty 6 grudnia, przywitały stoki naśnieżane sztucznie. Jeśli sytuacja pogodowa będzie podobna do tej sprzed roku, kiedy odwilże nie pozwalały nawet na sztuczny śnieg, sytuacji nie uratują już Rosjanie, bo w obu miastach będzie ich mniej niż w ubiegłych latach. Siergiej Artiemienko z Kaliningradu w Karpaczu spędzi święta i Nowy Rok. Choć mu się tutaj podoba, za rok już raczej tu nie wróci. – Na razie stać mnie było, żeby przyjechać z rodziną. Ale jeśli będziemy musieli płacić coraz drożej przez spadek rubla, to lepiej zostać w domu – mówi. Już teraz za dolara Rosjanie płacą ok. 55 rubli, podczas gdy na początku roku kosztował tylko 30 rubli.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół