• facebook
  • rss
  • Patriotycznie, wesoło, rodzinnie

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 47/2014

    dodane 20.11.2014 00:00

    Choć po 11 listopada 1918 roku nasz region Polską się nie stał, Dolny Śląsk może być przykładem tego, jak można uczcić dzień odzyskania państwowości.

    W miastach dużych i małych, w wioskach i na osiedlach, wszędzie tam, gdzie były dachy, okna i balkony, widać było biało-czerwone flagi. We wszystkich świątyniach katolickich odbyły się Msze św. za ojczyznę. Kwiaty i wieńce pojawiły się pod pomnikami i miejscami pamięci. O rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości pamiętali nie tylko duchowni, samorządowcy i przedstawiciele organizacji pozarządowych. Pamiętali przede wszystkim zwykli mieszkańcy.

    Jak? Natalia Marcinków z Lubina od trzech lat sama robi biało-czerwone kotyliony, które później rozdaje znajomym na swoim osiedlu i nieznajomym na Pikniku Patriotycznym na lubińskich błoniach. – O, widzi pan? Tamten żołnierz ma, tamta rodzina, ci państwo – pokazywała z dumą na kolejnych uczestników pikniku. Wśród „odznaczonych” był także Marian Bernat, kapitan rezerwy, który większość swojego życia spędził na poligonach pod Żaganiem. – Za komuny nie było tego święta. Ale ci z nas patriotycznie wychowani zawsze o tym pamiętali – zapewnia. W Lubinie święto miało charakter wybitnie wojskowy – nowoczesna i zabytkowa broń pancerna przyjechała tu aż ze Świętoszowa. W Legnicy na rynku można było zobaczyć tłumy mieszkańców wspólnie śpiewających pieśni patriotyczne. To inicjatywa przedstawicieli Centrum Seniora, które działa przy Legnickim Centrum Kultury. Aby ten śpiew ułatwić, seniorzy rozdawali śpiewniki. Legniczan wspierały chór Madrygał i Zespół Pieśni i Tańca „Legnica”. W legnickiej katedrze wskazówkami, jak wychować młode pokolenie Polaków, aby pamiętało o Bogu, ojczyźnie i rodzinie, podzielił się z wiernymi bp Zbigniew Kiernikowski. – Dopiero kiedy młody człowiek doświadczy miłości przekraczającej jego samego, daje siebie za drugiego. Jeśli nie, pozostanie dużym dzieciakiem, który zawsze coś musi zdobywać. Chrystus niczego nie chciał zdobyć. Był w pełnym tego słowa znaczeniu sługą, synem. Tylko w ten sposób możemy utrzymywać i przekazywać to dziedzictwo, jak mawiał św. Jan Paweł II, któremu na imię Polska – przekonywał w katedrze ordynariusz legnicki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół