• facebook
  • rss
  • Wyborcy wolą znanych

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 47/2014

    dodane 20.11.2014 00:00

    W Lubinie z miażdżącą przewagą wygrał Robert Raczyński, a w Bolesławcu o włos Piotr Roman – obaj bezpartyjni. W wielu innych miastach prezydenckich diecezji szykuje się druga tura.

    Mimo wielkiej akcji propagandowej bezpartyjnych komitetów wyborczych, partie nadal są najpoważniejszą siłą w samorządach diecezji legnickiej. Przykład Lubina i Bolesławca tylko potwierdza tę regułę. W Legnicy lewicowemu Tadeuszowi Krzakowskiemu zabrakło kilku procent do zwycięstwa.

    PiS kontra PO

    – Jeżeli po zliczeniu wszystkich głosów okaże się, że konieczne będzie przeprowadzenie drugiej tury, to najbliższe dwa tygodnie spędzę na ciężkiej pracy na rzecz miasta i mieszkańców – deklarował w noc wyborczą ubiegający się o reelekcję prezydent Legnicy. Pierwsze liczenia głosów dawały mu 46-procentowe poparcie. Wczesnym rankiem okazało się, że druga tura w Legnicy jest pewna, a Krzakowski otrzymał 43 proc. głosów. Na drugim miejscu byli Jarosław Rabczenko z PO (ok. 27 proc.), a na trzecim Wacław Szetelnicki z PiS (22 proc.). W wyborach do legnickiej rady miejskiej sukces odniosło PiS, które uzyskało 23 proc. głosów. Na PO głosowało 20 proc. legniczan. Komitet Tadeusza Krzakowskiego zyskał poparcie 20 proc. głosujących. Porozumienie dla Legnicy uzyskało 11 proc., a przy kandydatach z SLD krzyżyk postawiło 10 proc. głosujących. Z pierwszych zliczeń głosów wynikało, że poza radą znajdą się Bezpartyjni Samorządowcy oraz Kongres Nowej Prawicy.

    Radość i niepewność

    Marcin Zawiła, dotychczasowy prezydent Jeleniej Góry, także będzie musiał powalczyć o reelekcję 30 listopada. W drugiej turze o głosy będzie walczył z Markiem Obrębalskim z PO. Wieczór wyborczy był tu wyjątkowo emocjonujący. W momencie ogłaszania sondażowych wyników do sejmiku wojewódzkiego, radość w sztabie PO zastąpiło nerwowe oczekiwanie – PiS prowadziło w nich przez Platformą. Marek Obrębalski uspokajał, że wyniki sondażowe mogą się jeszcze zmienić. – W Jeleniej Górze i na Dolnym Śląsku jest zupełnie inny układ sił politycznych. PiS w Jeleniej Górze ma zdecydowanie mniejszą moc niż we wschodniej Polsce. U nas wyniki będą inne i PO z Obywatelskim Dolnym Śląskiem wygrają – zapewniał. Nie miał racji. Bo w poniedziałek 17 listopada – gdy zliczano kolejne głosy z komisji obwodowych –przewaga Prawa i Sprawiedliwości tylko się umacniała. – Jeżeli sukces PiS-u okaże się prawdą, to nie jest to powód do radości. Dla naszego państwa to nie byłoby dobre, jedną próbkę już mieliśmy – mówił w niedzielę Marcin Zawiła.

    Nerwowa noc

    Noc z niedzieli na poniedziałek była pełna niepokoju także dla obecnego prezydenta Bolesławca. Według najwcześniejszych szacunków Piotr Roman mógł liczyć na niemal połowę ważnych głosów. Do północy ważyło się, czy jest to 49 czy 52 procent. Rano okazało się jednak, że Roman zdobył wymaganą przewagę (52,03 proc.) i w mieście nie dojdzie do drugiej tury wyborów. Kontrkandydaci urzędującego prezydenta uzyskali: Maciej Małkowski – 30,45 proc., Piotr Żak – 9,56 proc., Szymon Pogoda – 6,68 proc., i Przemysław Moszczyński – 1,28 proc. Sukces prezydenta Bolesławca będzie prawdopodobnie także wsparty sukcesem jego komitetu wyborczego. W sondażu przeprowadzonym w niedzielny wieczór wynikało, że kandydaci KWW Piotra Romana zwyciężyli w 13 z 21 okręgów wyborczych.

    Cierpliwość nagrodzona

    Najdłużej na wyniki wyborów samorządowych czekał Lubin. Choć już w nocy wiadomo było, że urzędujący prezydent Robert Raczyński zebrał ponad 73 procent ważnie oddanych głosów, o wynikach jego kontrkandydatów i pretendentów do rady miejskiej informacji nie było aż do przedpołudnia. Ostatecznie okazało się, że Raczyński zmiażdżył konkurencję, pozostawiając drugiemu Piotrowi Cybulskiemu i trzeciemu Markowi Wojnarowskiemu tylko nieco ponad 9 proc. głosów. W Polkowicach reelekcję uzyskał Wiesław Wabik (50,35 proc.), dotychczasowy burmistrz, startujący z Porozumienia dla Mieszkańców Polkowic. PdMP uzyskało także 19 z 21 mandatów w radzie miasta.

    Zaplombowane listy

    Nie obyło się bez incydentów. Najpoważniejsze miały miejsce w Złotoryi i Bogatyni, gdzie pojawiły się osoby usiłujące kupić głosy. W Złotoryi proponowano za to 10 zł, w Bogatyni nawet 200. Obaj mężczyźni handlujący głosami zostali zatrzymani. Policja, która postawiła im już zarzuty, nie chce zdradzać, o jakie sztaby wyborcze chodziło. W Lubinie w niedzielny poranek jeździł samochód rozwożący pieczywo, ale oplakatowany materiałami wyborczymi jednego z komitetów. Kierowcy grozi 5 tys. zł grzywny. W Działoszynie komisja zatrzymała w lokalu wyborczym dwie osoby robiące sobie zdjęcia w kabinie do głosowania. Kiedy okazało się, że nie złamano prawa, obie osoby zwolniono. W Wądrożu Wielkim i Małuszowie pojawiły się błędne listy do głosowania. – W części broszur te same listy były wydrukowane dwa razy – poinformował komisarz wyborczy w Legnicy. Sporządzono protokół i zaplombowano felerne listy. Największa frekwencja była w powiecie legnickim – 45,41 proc. Najniższa w lubińskim – 37,22 proc.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół