• facebook
  • rss
  • Wdzięczność na tabliczce 


    Jędrzej Rams 


    |

    Gość Legnicki 43/2014

    dodane 23.10.2014 00:00

    Jedną z ostatnich decyzji Rada Miasta Lubania nadała jednej z ulic imię ks. Ignacego Kukli.

    Oficjalne nadanie nazwy oraz odsłonięcie tabliczki odbędzie 11 listopada po Mszy świętej w kościele pw. Narodzenia NMP w Lubaniu-Uniegoszczy, która rozpocznie się o godz. 14. Nie trzeba jednak obawiać się o koszty uchwały nadającej imię ulicy. To droga dojazdowa do cmentarza w Lubaniu-Uniegoszczy, na razie nie stoi przy niej żaden budynek, więc nie trzeba będzie zmieniać żadnych danych w dokumentach.

    Uchwała Rady Miasta jest jednak historyczna, bo wieńczy prawie dziesięcioletnie starania Bukowińczyków oraz ich potomków skupionych wokół stowarzyszenia Miłośników Parafii Katolickiej w Uniegoszczy, a także fundacji Echo Bukowiny. 
– Ten kapłan uratował życie bardzo wielu Bukowińczykom. A że Uniegoszcz jest „bukowińska”, to jej kawałek chcemy oddać pamięci tego wielkiego kapłana – tłumaczy ks. Marek Kurzawa, proboszcz miejscowej parafii pw. Narodzenia NMP. Może dziwić, ale w biografii ks. Ignacego Kukli nie znajdziemy praktycznie żadnego związku z Lubaniem. Święcenia prezbiteratu przyjął we Lwowie ponad 100 lat temu, w 1910 roku. W okresie międzywojennym pracował w kilku parafiach na Kresach Wschodnich, a wybuch II wojny światowej zastał go w Storożyńcu na polsko-rumuńskim pograniczu, gdzie proboszczował od 1929 roku. Szczególnie w pierwszym okresie okupacji sowieckiej był wielokrotnie szykanowany przez NKWD. 


    Mojżesz


    Był organizatorem wyjazdów Bukowińczyków do Polski w 1945 i 1946 roku. Wielu Polaków nie chciało wyjeżdżać. I wówczas informacje i zaangażowanie ks. Ignacego przekonały ich do przyjazdu na Ziemie Odzyskane, m.in. do Lubania. Jan Bujak, Bukowińczyk, tak wspomina ks. Ignacego z tego okresu zamętu. – Dobrze wywiązywał się ze swoich obowiązków duszpasterskich wobec parafian stróżenieckich, którzy najpewniej od niego po raz pierwszy otrzymali poufną wiadomość o możliwości wyjazdu do Polski – mówił Januszowi Skowrońskiemu w książce „Tajemnice Lubania”. 
Kapłan wrócił do Polski jednym z ostatnich transportów. Zatrzymał się u swoich sióstr w Tarnowskich Górach. Zmarł 16 maja 1946 roku w wyniku szybko postępującej choroby nowotworowej. Ks. Ignacego Kuklę pochowano na cmentarzu Górczyńskim w Poznaniu. 
Jan Guła na sesji Rady Miasta przekonywał radnych do głosowania za nadaniem imienia ulicy ks. Ignacego. – On mnie chrzcił w 1942 roku, więc siłą rzeczy nie mogłem go pamiętać. Pamięta go moja siostra, która miała dziewięć lat, gdy ks. Ignacy umierał. Pamiętali go też moi rodzice, rodzina, znajomi. Wiele się o nim mówiło w naszym bukowińskim środowisku już tutaj, na Dolnym Śląsku. Mogę nawet powiedzieć, że tak jak Izraelici zostali wyprowadzeni z Egiptu przez Mojżesza, tak Bukowińczycy zostali wyprowadzeni z tamtych terenów przez ks. Ignacego. On nam uświadomił, czym grozi pozostanie w tamtym miejscu. Czekało nas wynarodowienie – mówi Jan Guła, prezes fundacji Echo Bukowiny.
Wiele tych wspomnianych relacji można znaleźć w publikacji „Bukowina ocalona od zapomnienia”, która została wydana w zeszłym roku. Ulica „Księdza Ignacego Kukli – Bukowińczyka” będzie pierwszą materialną pamiątką w Lubaniu, przypominającą o zamieszkiwaniu w tym mieście dużej grupy Polaków z przedwojennego polsko-rumuńskiego pogranicza. Były już co prawda duże spotkania czy festiwale kultury z tamtego regionu, są książki i fundacje, ale ulica będzie dowodem na „bukowińskość” na Górnych Łużycach. 


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół