• facebook
  • rss
  • Dłonie bolały od oklasków

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 39/2014

    dodane 25.09.2014 00:00

    Zawodniczki z Wrocławia i Bielska-Białej w konfrontacji z Niemkami i Czeszkami udowodniły, że potrafią wzbudzać nie mniejsze emocje niż ich koledzy – mistrzowie świata.

    Pod siatką nieustannie wrzało, trybuny były pełne, poziom sportowy bardzo wysoki – to wszystko można było zobaczyć przez trzy dni trwania w Karpaczu trójnarodowego turnieju w siatkówce kobiet. Zawody rozgrywano akurat wtedy, kiedy nasza męska reprezentacja najpierw walczyła o wejście do finału z Niemcami, a później w niezapomnianym stylu pokonała w finale utytułowaną Brazylię. Poziom zainteresowania tym sportem nie był tak wielki chyba od 30 lat.

    Potwierdza to Radosław Więcek, organizator turnieju i jego pomysłodawca. – Dobrze, że terminy spotkań rozgrywanych w Karpaczu wypadały tak, że kończyły się tuż przed kolejnymi meczami mistrzostw świata. Wtedy nie moglibyśmy mówić o pełnych trybunach, bo wszyscy siedzieliby przed telewizorami albo telebimami – mówi Więcek. Najpierw do rywalizacji w Karpaczu stanęły Niemki z SSC Schweriner i Polki z Tauron MKS Dąbrowa Górnicza. Po nich na parkiecie pojawiły się zawodniczki Atom Trefl Sopot i czeskiego VK Agel Prostĕjov.

    Drugiego dnia turnieju walczyły ze sobą dwie polskie drużyny – Tauron MKS Dąbrowa Górnicza i Atom Trefl Sopot. Po nich Czeszki zagrały mecz z Niemkami. Ostatniego dnia turnieju sopocianki podejmowały Czeszki, a w meczu z Niemkami polską żeńską siatkówkę reprezentowały zawodniczki Impelu Wrocław.

    Wyniki spotkań nie były tu najważniejsze, bo – jak wyjaśnia Radosław Więcek – drużyny traktowały ten turniej jako przygotowanie do najważniejszych meczów w lidze. – Dla polskich drużyn to ostatni sprawdzian przed Orlen Ligą oraz Ligą Europejską. Dlatego widać było, że zawodnicy i trenerzy bardzo poważnie potraktowali te zawody – uważa Więcek. Turniej chwalili zarówno zawodnicy, jak i trenerzy zagranicznych drużyn. – Uważam, że organizacja jest na najwyższym poziomie – mówił po meczu Miroslav Čada, trener czeskiej drużyny z Prostĕjova. – Na pewno wrócimy tutaj za rok – zapewniał szkoleniowiec obecnych mistrzyń Czech. Zadowolona była także publiczność. – Kibicowaliśmy na całego, przez trzy dni. Gardła sobie zdarliśmy, ręce bolą od oklasków – mówi Zofia Sypniewska z Jeleniej Góry. – Komu kibicowaliśmy? Najlepszym! – śmieje się Mariusz Kicaj, który za swoim Impelem przyjechał do Karpacza z Wrocławia.

    Turniej w Karpaczu zorganizowano dopiero po raz drugi. Radosław Więcek, uważa jednak, że zawody mają już swoją rangę. – Gdyby nie to, nie odwiedziłyby nas mistrzynie Niemiec i Czech i nie zapowiedziały kolejnych wizyt w przyszłym roku – mówi. Organizatorzy, zawodnicy oraz kibice byli zgodni, że takiego turniej brakowało w Karpaczu. – Nie mamy w mieście klubu siatkarskiego, więc ten turniej jest znakomitym pomysłem na zarażenie tym sportem młodzieży, której na trybunach jest bardzo dużo – mówi Artur Janio z Karpacza, kibic siatkówki. Turniej wypadł znakomicie zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Jest szansa, że siatkówka nie tylko żeńska może stać się w przyszłości wizytówką miasta pod Śnieżką, równorzędną z narciarstwem czy turystyką górską.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół