Nowy numer 16/2018 Archiwum

Strefa zamiast zmywaka

Bolesławiec na szeroką skalę zachęca do osiedlenia się w mieście. W zamian oferuje pracę i mieszkania. Jak na razie zainteresowanie jest średnie.

Przeprowadź się do Bolesławca – zachęcają hasła z radia, billboardów, a nawet w ogólnopolskiej telewizji publicznej. Władze miasta, znanego z poszukiwanej na całym świecie ceramiki bolesławieckiej, chcą w ten sposób zasilić lokalny rynek pracy, który – z uwagi na zapełniającą się sukcesywnie strefę ekonomiczną – ciągle potrzebuje pracowników.

– Staramy się pokazać wszystkie atuty tego miejsca. Począwszy od ułatwień komunikacyjnych, poprzez standard życia, a skończywszy na udogodnieniach mieszkaniowych – mówi Piotr Roman, prezydent Bolesławca. Miasto już teraz przoduje w rankingach najniższych kosztów utrzymania spośród wszystkich dolnośląskich miast. Trzyosobowa rodzina wydaje tu na lokalne opłaty i usługi około 700 zł miesięcznie. We Wrocławiu, który okazał się najdroższym do życia miastem w regionie, trzeba zapłacić średnio o 400 zł więcej.

Prezydent Piotr Roman od przykładu Wrocławia woli porównania nieco odleglejsze. – Z Bolesławca do lotniska w Berlinie jest bliżej niż do WarPszawy – mówi. Zwraca także uwagę na łatwiejszą niż gdzie indziej w regionie możliwość znalezienia pracy przy zachowaniu dotychczasowego miejsca zamieszkania. – Można mieszkać w Legnicy, Bolkowie czy nawet w Görlitz i pracować w zakładach na terenie Bolesławca. Mamy już taką komunikację, że to żaden problem – zachęca. Co kryje się za tą wielką akcją promocyjną? Agnieszka Gergont z bolesławieckiego magistratu wyjaśnia, że władze miasta nie chcą biernie przyglądać się masowej emigracji Polaków. Stąd pomysł samorządu, by zainteresować Bolesławcem młodych ludzi. – Dlaczego mają szukać pracy na zmywaku w Anglii, skoro firmy w strefie oferują osobom z odpowiednimi kwalifikacjami dobre warunki pracy – mówi.

Kto znalazłby pracę na terenie Bolesławca, mógłby liczyć na znaczne ułatwienia w zdobyciu mieszkania. Lokalne Towarzystwo Budownictwa Społecznego oferuje lokale za 30 proc. ich wartości. Resztę pokrywa TBS, a nowy właściciel spłaca swoją część w dogodnych ratach, wliczonych w czynsz. Po pięciu latach może wykupić mieszkanie na własność. Agnieszka Gergont mówi, że nie można na razie mówić o jakimś spektakularnym sukcesie prowadzonej od kilku miesięcy akcji, ale pierwsze efekty już są widoczne. – Obserwujemy spore zainteresowanie takim pomysłem. Przekłada się to nie tylko na ilość e-maili i telefonów w tej sprawie, ale także na wzrost meldunków – zapewnia Agnieszka Gergont.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma