• facebook
  • rss
  • Idzie o nawrócenie

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 33/2014

    dodane 14.08.2014 00:15

    Świadectwo w drodze. XXII Piesza Pielgrzymka Legnicka to już historia. Ale jedna z tych piękniejszych.

    W tegorocznej wędrówce do Czarnej Madonny wzięło udział ponad tysiąc osób. Pątnicy podzieleni byli na 9 grup, z czego 2 były prowadzone kolejno przez salezjanów oraz franciszkanów. Każdy z pielgrzymów niósł przynajmniej jedną intencję. Siergiej Wereżewski modlił się o pokój. Pochodzi z Iwano-Frankiwska na Ukrainie. Szedł do Częstochowy w grupie nr 10. – Pracowałem sezonowo w Bolesławcu przez półtora miesiąca. Pewnego dnia zobaczyłem przy kościele plakat zapraszający na Pieszą Pielgrzymkę Legnicką – opowiada. – Proszę, żeby nie było walk, rozlewu krwi – wyznaje. Wśród pielgrzymów byli też Niemcy, a nawet obywatele Kanady. Było też jeszcze więcej niż w ubiegłym roku rodzin z małymi dziećmi. Na szczęście pogoda pozwalała im bez problemu pchać wózki nawet na polnych drogach. Najliczniejszą rodziną okazali się Moczydlakowie z Bolesławca, którzy wędrowali aż w 11-osobowym składzie. – W pielgrzymowaniu zawsze chodzi o nawrócenie – mówił ks. Mariusz Majewski, główny przewodnik XXII Pieszej Pielgrzymki Legnickiej. – Nie w tym rzecz, ile się przejdzie, lecz jak się na szlaku człowiek nawróci – podkreślał. Ważnym punktem na drodze pielgrzymkowego nawrócenia były Rzędziany, gdzie kilkudziesięciu pątników złożyło deklaracje Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. – W tym roku przystąpiłem po raz drugi. Tak jak za pierwszym razem, było to na pielgrzymce – wyjaśnia Maciej Król z Jeleniej Góry. Innym pięknym świadectwem była całonocna adoracja Najświętszego Sakramentu zorganizowana w miejscu ostatniego noclegu przed Jasną Górą. – Pielgrzymi od kilku lat sami proszą o możliwość takiej modlitwy. Kościół ani przez chwilę nie był pusty – zapewnia ks. Mariusz Majewski. Jak to często na polskich drogach bywa, również na pielgrzymce były sytuacje mrożące krew w żyłach. Należała do nich ta, kiedy członkowie służb, wjeżdżając do jednej z wsi, w której miał być postój, zobaczyli rozbity samochód. Wyciągnęli z niego dwójkę małych dzieci, a chwilę później auto stanęło w płomieniach. – Myślę, że kierowca nie byłby w stanie sam wydostać obu dziewczynek – mówi Angelika Morawska, porządkowa pielgrzymki biorąca udział w akcji. – Nie było tam zbyt wielu ludzi. Zbiegli się, gdy już wszystko bardzo mocno się paliło. Dobrze, że byliśmy w tym miejscu w tym czasie – opowiada.

    W tym roku mocny akcent postawiono także na uczczenie 70. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Cały 1 sierpnia był poświęcony właśnie temu wydarzeniu. Pątnicy otrzymali specjalne biało-czerwone opaski na ramię. – Jest to gest, który pokazuje, że pamiętamy o tamtych ludziach – tłumaczyła Ania Płaza z grupy nr 1. Pamiętano też o innych jubileuszach. Obchodzono uroczyście 50. rocznicę święceń prezbiteratu ks. Stanisława Orzechowskiego czy 25. pierwszego wyjścia grupy z Jeleniej Góry do Częstochowy. Uduchowioną i patriotyczną pielgrzymkę na ostatnich kilometrach przed Jasną Górą odwiedził bp Zbigniew Kiernikowski, ordynariusz diecezji legnickiej. Hierarcha przyjechał do pątników na ich ostatni postój w Kawodrzy. Spotkał się ze wszystkimi grupami, w każdej powiedział minikonferencję o roli Maryi w zbawczej misji Jezusa. Pątnicy osiągnęli jasnogórskie wały przed południem 7 sierpnia. Oficjalnie XXII Piesza Pielgrzymka Legnicka zakończyła się Mszą św. o godz. 13, której przewodniczył biskup legnicki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół