• facebook
  • rss
  • Pogańskie zwyczaje w chrześcijańskim Lubaniu


    Janusz Skowroński,
Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 24/2014

    dodane 12.06.2014 00:00

    „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”
– pod takim tytułem lubańscy muzealnicy przedstawili efekt swoich najnowszych badań historyczno-
-archeologicznych. 


    Łużycki Lubań, a zwłaszcza jego Stare Miasto, ciągle zaskakuje swoimi archeologicznymi odkryciami. Rytuałem, który już od późnego średniowiecza przybrał tu formę niemal powszechną, było składanie przez mieszczan tzw. ofiar zakładzinowych. Chodzi o zakopywanie pod fundamentami domów garnków ofiarnych.

    – Gdy rozpoczynano budowę budynku, ofiarę składano w jego narożnikach – wyjaśnia Grzegorz Jaworski, archeolog z Muzeum Regionalnego w Lubaniu. – Jednak w samym mieście spotykamy je w pomieszczeniach piwnicznych, w ich dolnych warstwach – dodaje. 
Odnalezione naczynia gliniane są doskonale zachowane. Zawierają ślady substancji organicznych (być może miodu lub wina) oraz pokarmu. O ile do tej pory na pograniczu śląsko-łużyckim natrafiano w miastach na pojedyncze takie znaleziska, o tyle w Lubaniu występują one niemal masowo. W centrum Starego Miasta znaleziono je w prawie 20 miejscach.

    
Teraz, kiedy trwają tu prace budowlane, odkrycie goni odkrycie. Naczynia mają kształt garnuszków z pokrywkami i – co ciekawe – uchwytem do dołu. Na pokrywkę kładziono jeden lub kilka małych kamieni. Naczynia noszą ślady zaczernień lub osmoleń. W dnach wielu naczyń wydrążony jest tzw. otwór duszny. Kilkadziesiąt odkryć daje podstawę do przypuszczeń, że rytuał znany był jeszcze na początku XVIII wieku. 
Badania archeologiczne w Lubaniu wykazały, że ofiary składano nie tylko podczas budowy domu. W obrębie jednej z piwnic są liczne przypadki różniące się chronologicznie, co pozwala przypuszczać, że składano je w trakcie użytkowania budynku.

    W takie datowanie znalezisk nie może uwierzyć ks. dr Stanisław Kusik z Bolesławca, wykładowca na wrocławskim Papieskim Wydziale Teologicznym oraz członek metropolitalnej komisji ds. najnowszej historii Polski. – Takie praktyki na przestrzeni wieków XV–XVIII musiałyby się odbywać pod bokiem prężnie działających na tym terenie zakonów sióstr benedyktynek i magdalenek. A wpływ Kościoła na życie ludzi był w tym czasie ogromny. Kiedy benedyktynki miały swój klasztor w Lubomierzu, to w całej okolicy nikt nie przechodził na ewangelicyzm. Zrozumiałbym, gdyby znaleziska datowano na XI/XII wiek, ale nie na XVIII – tłumaczy. Dodaje także, że stosujący pogańskie praktyki w XVII czy XVIII wieku musieli brać pod uwagę wielkie ryzyko, że za swoje czyny będą srodze ukarani. – Dlatego te ustalenia archeologów trzeba jeszcze raz zweryfikować – uważa kapłan. Jednak Grzegorz Jaworski, archeolog badający znaleziska z Lubania, uważa, że ich stosunkowo niedawne pochodzenie da się wytłumaczyć. – Ludzie do dziś składają pogańskie ofiary. Budują dom i zakładają wiechę albo kładą pod próg domu pieniążek. To są zwyczaje o rodowodzie przedchrześcijańskim – mówi. – Nie oznacza to, broń Boże, że mieszkańcy Lubania odwrócili się w tym czasie od chrześcijaństwa. To była raczej forma ludowej tradycji na własny, domowy użytek.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół