• facebook
  • rss
  • Życie Bogiem przeplatane

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 24/2014

    dodane 12.06.2014 00:00

    W życiu najstarszego kapłana diecezji legnickiej jak w soczewce skupiły się
losy Kościoła na polskim Dolnym Śląsku.

    Dokładnie 13 czerwca 1954 roku o godzinie 7 rano, we wrocławskiej katedrze rozpoczęła się Msza święta, podczas której diakon Tadeusz Jordanek przyjął święcenia prezbieratu. Już za tydzień w kościele pw. Zwiastowania NMP w Mirsku, gdzie jubilat pracował przez prawie 30 lat, odbędzie się Msza święta w jego intencji. Aż trudno uwierzyć, że życie jubilata jest skrótem historii XX wieku.

    
Tadeusz Jordanek urodził się w Kętach pod Krakowem w 1924 roku. W szkole podstawowej był już pewny, że chce być księdzem. Celem, który obrał sobie młody kęcianin, było zgromadzenie misjonarzy oblatów. – Chciałem wstąpić do ich niższego seminarium duchownego. Okazało się że nie ma miejsc. Musiałem czekać na kolejny rok. Dlatego powtórzyłem ostatnią klasę szkoły podstawowej – wspomina kapłan.
Za drugim podejściem miejsce w seminarium już się znalazło. W archiwum jubilata znajduje się dokument zapraszający kandydata na ucznia na otwarcie roku szkolnego... 1 września 1939 roku! Tego dnia rozpoczęła się II wojna światowa. Zamiast do seminarium młody kęcianin trafił do pracy przymusowej w miejscowości o dźwięcznej nazwie Chemnitz.

    Wówczas było to w głębi III Rzeszy. Dziś możemy tam dojechać z Legnicy w dwie godziny. Koniec wojny zmusił kęcianina do tułaczki, podczas której zetknął się z przegranymi Niemcami, a także więźniami obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. 
Młody Tadeusz Jordanek wiedział, że wstąpienie do niższego seminarium już nie wchodzi w grę. Pozostawało tylko to wyższe. Ale tam trzeba było mieć maturę. Wrócił więc do Kęt. Wieczorami brał korepetycje, uczył się, działał w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży Męskiej. Gdy udało mu się zdać upragnioną maturę, złożył papiery do Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu.

    Jest rok 1948. Klerycy oprócz nauki biorą udział w odgruzowywaniu Wrocławia. Komuniści, jak mogą, blokują działanie Kościoła. Panuje inwigilacja. Kleryk Jordanek jest straszony więzieniem przez pracowników bezpieki. Wrocław nie ma biskupa ordynariusza. Święceń udzielają zaproszeni biskupi z głębi kraju. Naszego bohatera wyświęca w 1954 r. bp Michał Klepacz z Łodzi, wówczas przewodniczący Episkopatu Polski, bo kard. Stefan Wyszyński był trzymany przez komunistyczne władze w areszcie w Stoczku Warmińskim, a wrocławski biskup nominat Bolesław Kominek nie mógł jeszcze w tym czasie objąć urzędu. 
Życie kapłańskie zaczyna ks. Jordanek od pracy w Głuszycy pod Wałbrzychem oraz podwrocławskiej Oleśnicy. Był to okres liturgii tzw. przedsoborowej.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół