• facebook
  • rss
  • Zapisz i nie przychodź

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 18/2014

    dodane 01.05.2014 00:00

    Nauczyciele z podleśniańskich Stankowic namawiają do nietypowego i ciągle mało popularnego sposobu nauki – w domu.

    Od kilku lat systematycznie wzrasta w Polsce zainteresowanie nauczaniem dzieci w domu. Taki system kształcenia – według badań amerykańskich naukowców – jest bardzo wydajny i o wiele tańszy dla wszystkich. Jednym z warunków podjęcia takiego sposobu kształcenia jest zapisanie dziecka do którejś ze szkół, gdzie dziecko będzie zdawać egzaminy sprawdzające i która wyda na koniec świadectwo. W szkole podstawowej w Stankowicach pod Leśną właśnie ruszyły zapisy na nowy rok szkolny dla chętnych do kształcenia w domu. Jest to ważna informacja, bo zapisy muszą zakończyć się do końca maja. Czasu jest więc niewiele. Do tego czasu należy też otrzymać opinię z poradni psychologiczno-pedagogicznej.

    To nie Norwegia

    Szkołą w Stankowicach od kilku miesięcy kieruje stowarzyszenie NIWA. Stało się tak w wyniku walki mieszkańców Stankowic z włodarzami gminy Leśna o niezamykanie placówki. Gdy władze gminy postanowiły zamknąć szkołę, mieszkańcy założyli stowarzyszenie, które ją przejęło. – Po pierwsze – skoro istniała, to dlaczego ma nagle zniknąć? Po drugie, ocaliliśmy kilka miejsc pracy. A było o co walczyć, ponieważ wiemy, że wychodzące stąd dzieci nie mają problemów z nauką w innych szkołach. Jest tu dobry poziom i dobra atmosfera – tłumaczy powody walki o placówkę Krzysztof Rozenbajger, prezes stowarzyszenia. Był to więc bunt, ale bunt owocny. W niego wpisuje się poniekąd propozycja prowadzenia rodziców i dzieci pobierających naukę w domu. – Od początku marzyliśmy o tym, żeby to było miejsce nie tylko nauki od poniedziałku do piątku, ale także miejsca przebywania dzieci w czasie ferii czy organizowania różnego rodzaju szkoleń i kursów dla mieszkańców okolicy. Myślimy też o różnych nietypowych pomysłach warsztatów czy kształcenia – opowiadają członkowie stowarzyszenia. Tak też zrodziła się koncepcja wyciągnięcia pomocnej dłoni do rodziców chcących wychowywać dzieci poza systemem powszechnej edukacji. Rozwiązanie takie zyskuje coraz więcej zwolenników. Nie jest jeszcze tak powszechne jak np. w Australii czy Norwegii, ale zapaleńcy uważają, że to tylko kwestia czasu. Do niedawna dziecko musiało być zapisane do szkoły w swoim rejonie. Teraz już taki przepis nie obowiązuje. Można zapisywać dziecko nawet w innym regionie Polski. W naszej diecezji nie ma na razie podobnej placówki, która tak mocno stawia na kształcenie pozaszkolne. – Oferujemy szkolenia dla rodziców, wsparcie psychologiczne, wręcz „pomoc na telefon” – opowiada Danuta Woźniczko, dyrektorka szkoły.

    Szczypta chętnych

    Rynek do zagospodarowania jest malutki. Albo spory. Zależy czy jest się optymistą czy pesymistą. Bo z tego, co pokazują dane dolnośląskiego kuratorium oświaty, liczba rodziców poszukujących alternatywy dla publicznej edukacji jest znikoma. – Według naszych danych jest to zaledwie 39 uczniów, m.in. w Jeleniej Górze – 12, we Wrocławiu – 6 i w Dzierżoniowie – 3. Jeżeli zestawimy to z 400 tys. uczniów w naszym województwie okaże się, że są to niewielkie liczby – mówi Janina Jakubowska z Kuratorium Oświaty we Wrocławiu. Są jednak chętni do takiej edukacji. Krzysztof Rozenbajger wierzy też w pracę u podstaw. – Trzeba zacząć i pracować. Z czasem ludzie przekonają się, że jest to dobra forma wychowania. Zwłaszcza gdy będzie stały punkt w pobliżu, gdzie będzie można poszukać informacji i później pomocy – przekonuje. Jednym z rodziców, którzy zastanawiają się nad takim kształceniem swoich dzieci, jest Robert Marx. – Nasz syn w przyszłym roku będzie musiał pójść do szkoły. On jest z grudnia. Widzimy różnicę między nim, a dziećmi urodzonymi na początku roku kalendarzowego. Dlatego myślimy o takiej edukacji. Byliśmy na spotkaniu edukatorów domowych i wiemy, że rodzice boją się reakcji nauczycieli w szkołach rejonowych. Taka szkoła specjalizująca się w edukacji domowej może być dobrym pomysłem – mówi Robert Marx. Na razie Krzysztof Rozenbajger zachęca do poczytania informacji i ewentualnego kontaktu ze stowarzyszeniem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół