• facebook
  • rss
  • W hełmach i kaskach

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 18/2014

    dodane 01.05.2014 00:00

    Tej niedzieli świętują podopieczni św. Floriana, opiekuna zawodów związanych z ogniem.

    Strażacy, hutnicy, kominiarze – to tylko niektóre profesje, których przedstawiciele codziennie stykają się z ogniem i wysoką temperaturą. W diecezji legnickiej jest kilkadziesiąt zawodowych i ochotniczych jednostek straży pożarnej, trzy huty miedzi i szereg stowarzyszeń kominiarskich. Codziennie kilka tysięcy ludzi wychodzi do pracy, aby – w towarzystwie ognia, dymu i wysokich temperatur – służyć bliźnim.

    Ksiądz Andrzej Tracz, diecezjalny kapelan strażaków, mówi, że strażacy to osoby z powołaniem, czym upodabniają się trochę do kapłanów. – To nigdy nie jest człowiek z przypadku. Zawód strażaka wymaga poświęcenia, odwagi i bycia „na straży” przez cały czas. Dlatego tak potrzebna jest tu opieka świętego patrona, do którego strażacy często i chętnie się odwołują – tłumaczy ks. Tracz.

    Dziś strażacy to wszechstronnie wyszkoleni i dobrze wyposażeni pracownicy resortu spraw wewnętrznych. Nie tylko gaszą pożary, ale udzielają pomocy poszkodowanym w wypadkach drogowych, katastrofach budowlanych, powodziach itp.

    Dzień św. Floriana to także święto hutników. Pierwszą hutę na naszym terenie zbudowano w 1953 r. w Legnicy. Kolejne powstały w Głogowie (1971, 1978) i Cedyni (1979). Jak zapewniają hutnicy, ich praca także różni się dziś od tej sprzed 30 lat. – Współczesne hale hutnicze to w większości sterowane komputerami stanowiska pracy, a miedziowi hutnicy pracują w kilku miejscach na świecie. Ale nasz zawód to nadal ciężka praca, którą porównać można chyba tylko z wysiłkiem górnika – uważa Maciej Pieniak z Huty Głogów.

    Kominiarze, na widok których ciągle łapiemy się za guzik, także mają za sobą branżową rewolucję. Pojawiły się np. kamery kominowe i inne nowinki służące w ich pracy. Ale jak mówi Ignacy Lehner, kominiarz z 40-letnim stażem, przeciętni kominiarze rzadko z nich korzystają. – Są dla nich za drogie i wybierają kontrolę zwykłą kulą – mówi. Nie zmienił się za to mundur i cylinder, który mistrz kominiarski musi mieć na sobie. Zobaczymy pewnie niejeden taki tej niedzieli podczas uroczystych Mszy św. we wspomnienie św. Floriana. Będą im towarzyszyć strażackie i hutnicze uniformy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół