• facebook
  • rss
  • "Romeros" opuścili Polskę

    Jędrzej Rams

    dodane 10.02.2014 13:42

    Pielgrzymi idący na kanonizację Jana Pawła II przekroczyli granicę w Zgorzelcu.

    Pięcioro śmiałków na piechotę zmierza do Rzymu, na kanonizację Jana Pawła II oraz Jana XXIII. Są to: Krystyna Zabrodzka z Lubania, Edward Czerna z Bolesławca, Jolanta i Zbigniew Janczak z Miłosławia i Andrzej Kofluk z Wrocławia. Od wieków pątnicy zmierzający do Rzymu nazywani są "romeros", w przeciwieństwie do pątników idących do Santiago de Compostela (peregrino) czy Jerozolimy (palmero).

    Do przejścia mają 1500 km. Trasa wiedzie m.in. przez czeską Pragę i Alpy. Polacy idą dziękując Bogu za dar świętych papieży. Realizują też pomysł przejścia fragmentu drogi św. Jakuba w ramach projektu pokonania 9664 km, dokładnie tylu ile dni liczył pontyfikat Papieża Polaka. Przypominają też o haśle ostatniego Adwentu „uBoga Droga”, które odnosiło się do św. Franciszka z Asyżu. W końcu część trasy we Włoszech będzie wiodła Via Francigena, czyli przez Asyż.

    Andrzej Kofluk wyruszył z rodzinnego Wrocławia, Jolanta i Zbigniew z Wielkopolski, Edward i Krystyna z Gryfowa Śląska. Grupę stworzyli w Lubaniu i właśnie przekroczyli polsko-niemiecką granicę na Nysie Łużyckiej.

    Małżeństwo z Miłosławia nie pierwszy raz wybrało się w tak długą drogę. Pokonali już m.in. całą tzw. trasę francuską w Hiszpanii, aż do grobu św. Jakuba.

    Przywołany przed chwilą Andrzej Kofluk również nie pierwszy raz idzie camino przez Europę. W 2010 roku z kolegą przeszedł z Wrocławia do Santiago de Compostela. Był też pieszo na beatyfikacji Jana Pawła II. Tak tłumaczy intencję najnowszej pielgrzymki:

    Dodaje też, że jest coś magicznego na szlakach jakubowych. Co prawda planuje się dojście o określonym czasie, jednak to Bóg prowadzi.

    Emil Mendyk ze stowarzyszenia Przyjaciół Dróg św. Jakuba w Polsce mówi, że taka wędrówka jest świetną okazją, by pokazać, że pielgrzymowanie camino jest ciągle żywe.

    Dodaje też, że odczuwa się różnicę w pielgrzymowaniu między szlakami w zachodniej Europie a tymi w Polsce.

    To szczególne, polskie zainteresowanie odczuli Jolanta i Zbigniew Janczakowie. Chociaż, jak się sami przyznają, zainteresowanie ze strony mediów nieco ich zaskoczyło:

    Każdy pielgrzym korzysta w drodze tylko z tego, co niesie ze sobą w plecaku. Ten waży ok. 10 kg. Jest to więc niewiele. Jako rodzaj wsparcia pątnicy zabrali ze sobą listy-glejty m.in. od abp. Józefa Kowalczyka i abp. Józefa Kupnego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół