• facebook
  • rss
  • Polska wersja bomberos

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 02/2014

    dodane 09.01.2014 00:00

    Szlaki są. Ale same trasy to nie wszystko. Brakuje bazy noclegowej, promocji, a nawet osób, które na co dzień będą o nie dbały.

    W Gorzycy niedaleko Lubina strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej przyjęli bardzo nietypową uchwałę. Mowa jest w niej o zaopiekowaniu się fragmentem Szlaku św. Jakuba. Wybrano kilkunastokilometrowy odcinek pomiędzy Lubinem a granicą powiatu lubińskiego, który przebiega przez ich miejscowość. Jest to cząstka tzw. Miedzianej Drogi św. Jakuba, która rozpoczyna się w Ścinawie, dobiega do Chocianowa, gdzie łączy się z Dolnośląskim Szlakiem św. Jakuba. Pomysł gorzyckich strażaków jest bardzo nowatorski i, co trzeba podkreślić, wręcz rewolucyjny.

    Skarb nieodkryty

    Polskie szlaki jakubowe mają kilka tysięcy kilometrów. Grupa pasjonatów skupionych głównie wokół stowarzyszenia Przyjaciół Dróg św. Jakuba odtwarza je mozolnie od ponad 10 lat. – Na dzisiaj można spokojnie powiedzieć, że wszystkie historyczne odcinki są już odnalezione i wyznaczone. Teraz jest etap tworzenia kilku fragmentów – mówił niedawno Emil Mendyk, prezes stowarzyszenia. Dlatego dzisiaj możemy spokojnie przejść od polsko-ukraińskiej granicy aż do Santiago de Compostela w Hiszpanii. Same tylko dolnośląskie odcinki liczą kilkaset kilometrów. Ale wytyczenie i huczne otwarcie to nie wszystko, co można zrobić dla pielgrzymowania tymi drogami. Wzorem może być Hiszpania, w której Camino de Santiago jest uznane za skarb narodowy. Jest on tam świetnie rozreklamowany, doskonale oznakowany, a samorządy i państwo dbają o jego stan. Mankamentem polskich szlaków jest brak osób, które chciałyby od czasu do czasu przejść wybraną drogą i sprawdzić oznakowanie.

    OSP na szlak

    Uchwała gorzyckich strażaków może to zmienić. – Nie słyszałem, żeby w Polsce jakakolwiek inna grupa OSP podjęła podobne wyzwanie – mówi Marian Hawrysz, prezes gorzyckiej straży pożarnej. – Najbardziej uderza mnie brak świadomości wśród mieszkańców na temat Camino. Mam nadzieję, że wciąganie do opieki nad szlakami strażaków pomoże to zmienić – dodaje. Na spotkaniu pojawili się też przedstawiciele strażaków z Czerńca, którzy planują podjąć podobną uchwałę dotyczącą północnej części powiatu lubińskiego.

    Noc w remizie

    Wzorem opieki nad szlakami i pątnikami są oczywiście Hiszpania oraz Portugalia. Tamtejszymi drogami wędruje rocznie kilkaset tysięcy osób. Nocleg przy szlaku nie jest tam żadnym problemem. Schroniska dla pielgrzymów prowadzą nie tylko samorządy, ale także stowarzyszenia, nawet zagraniczne. – Sam nocowałem w obiekcie stowarzyszenia z Londynu. Są tam też dwa schroniska pod opieką polskich grup – opowiada ks. Marek Kurzawa z Lubania. Polskie warunki niestety są z goła odmienne. W naszym województwie jest tak naprawdę jedno schronisko dla caminowiczów – w Henrykowie Lubańskim. W Lubaniu sprawa remontu jednego z budynków z pomocą samorządu ciągnie się od kilku lat. Szkoda, bo wielu pielgrzymów tak wytycza swoją trasę, aby na nocleg trafić do Lubania. A tutaj muszą ratować się ofertą miejscowych hoteli. – W Portugalii na Camino Portugués pielgrzymów idących do Santiago de Compostela przyjmują strażacy ochotnicy – bomberos. Można przenocować w ich remizach albo budynkach należących do strażaków. Warunki są lepsze bądź gorsze, jednak pątnikowi potrzeba niewiele. A najważniejsze jest to, że opłata jest dobrowolna – opowiada ks. Marek Kurzawa, który przeszedł Camino Portugués. Marian Hawrysz nie ukrywa, że jego marzeniem jest stworzenie podobnego obiektu w Gorzycy. – Na tę chwilę nasza remiza do tego się absolutnie nie nadaje. Ale mamy pomysł, gdzie może stanąć nowa remiza. Taka przystosowana do przyjmowania pątników – mówi prezes OSP.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół