Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Czekając na Gościa

Aby dobrze poznać to miejsce, trzeba zaangażować wzrok, słuch i węch. Dopiero wtedy na własnej skórze można odczuć autentyczną,
adwentową niecierpliwość oczekiwania.

Jak pachnie Jarmark Bożonarodzeniowy w Görlitz? Pachnie sianem, przyprawami w grzanym winie i słodką czekoladą. Jak brzmi? Jednostajnym, miłym gwarem kupieckiego miasta, naszpikowanym – jak bożonarodzeniowe ciasto rodzynkami – gejzerami śmiechu i nostalgicznymi kolędami. Brzmi także po polsku. Z roku na rok coraz bardziej po polsku. 
Jak wygląda takie miasto? Tak jak już nigdy przez cały rok wyglądać nie będzie. Tylko w grudniu blask świec na stolikach, światło latarni na murach i ogień pod paleniskami przesłania przezroczysta mgła mroźnego wieczoru.

Każdy kram, bez względu na ofertę, przypomina tu o Bożym Narodzeniu. A kramy to drewniane, siermiężne, ale urocze budy. Każdy, wypisz wymalu, jak betlejemska szopka. 
Tradycja jarmarków bożonarodzeniowych ma rodowód w mieszczańskich Niemczech, ale chętnie ten pomysł podchwyciły także polskie miasta, m. in. Poznań, Wrocław czy Gdańsk. Görlitz ma sytuację uprzywilejowaną – to po połowie niemieckie i polskie miasto. Jeśli nie pod względem geograficznym i narodowościowym, to przynajmniej pod względem kulturalnym, społecznym i towarzyskim. Dlatego tu nie potrzeba jarmarku po drugiej stronie Nysy. Bo ten na gorlickim rynku to także nasz bożonarodzeniowy jarmark. Miejsce, gdzie ewangelicy i katolicy, Polacy i Niemcy, starzy i młodzi – czekają na Gościa, który już za kilka dni przyjdzie na świat.


« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy