• facebook
  • rss
  • Pasjonaci rozruszali wieś

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 49/2013

    dodane 05.12.2013 00:00

    Społeczeństwo. To nieprawda, że działania określanie przymiotnikiem „społeczne”, odeszły do lamusa. Udowodniły to Ludowe Zespoły Sportowe. Dwa wiejskie kluby z diecezji legnickiej zajęły miejsca w pierwszej trójce konkursu, ogłoszonego przez ministera sportu.

    To był szok! – Jolanta Choczaj uśmiecha się na wspomnienie chwili, kiedy dowiedziała się, że jej „Gwarek” Wilków zajął trzecie miejsce w ministerialnym konkursie „Orlik dla wszystkich”. Jeszcze większe zaskoczenie było w podlubińskim Czerńcu. Tamtejszy Ludowy Uczniowski Klub Sportowy „Ziemia Lubińska” zakończył rywalizację na drugim miejscu. – Dwa zespoły z Dolnego Śląska na pudle! To może dodać skrzydeł – skomentował Mieczysław Lodziński, wiceprzewodniczący Gminnego Zrzeszenia LZS w Lubinie i szef klubu LZS-owskiej „Iskry” Księginice. Sukces „Ziemi Lubińskiej” cieszy tym bardziej, że Ludowe Zespoły Sportowe z gminy Lubin od pięciu lat walczyły o podium w konkursach ministra sportu. Udało się dopiero w tym roku. Uroczyste podsumowanie konkursu odbyło się w Sali Centrum Polskiego Komitetu Olimpijskiego w Warszawie.

    Działo się w czerwcu...

    W konkursowej rywalizacji wybierane były najlepsze inicjatywy upowszechniające aktywność sportową wśród dzieci, młodzieży oraz osób starszych na orlikach. Zasady konkursu wymagały, aby służyły zbliżeniu i solidarności międzypokoleniowej oraz promowaniu sportu w rodzinach ze środowisk wiejskich. Zgłoszono 32 projekty z całej Polski – średnio dwa na województwo. Inicjatywa z gminy Lubin, przygotowana przez LUKS „Ziemia Lubińska”, nosiła nazwę „Razem zdrowo i sportowo”. Odbyła się w połowie czerwca na boiskach w Siedlcach i Księginicach w gminie Lubin. Ten rodzinny festyn przygotowywano sześć miesięcy. – To mnóstwo pracy. Trzeba się nachodzić po urzędach, nadreptać za papierkami zanim to wszystko ujrzy światło dzienne – mówi Mieczysław Lodzński, społecznik z urodzenia. Może dlatego takie trudności go nie zrażają. To właśnie jego wszyscy wskazują jako głownego „sprawcę” sukcesu w ministerialnym konkursie. On sam nie zaprzecza, że w części przyczynił się do tego drugiego miejsca. – Przyłożyłem się. Kosztowało to – jak zwykle – mnóstwo czasu i zabiegów. Bo w społecznikostwie tak to już jest: człowiek właściwie do tego dopłaca – paliwo, czas zabrany rodzinie, ciągłe załatwianie najpotrzebniejszych rzeczy. Dobrze, że w gminie to wszystko rozumieją. Bez pomocy samorządowców nie byłoby tego drugiego miejsca – uważa Lodziński. Społeczniczką jest także Jolanta Choczaj. Ale zgłoszenie „Gwarka” Wilków do konkursu przypisuje swojemu mężowi. – Czasami mam wrażenie, że on nie śpi po nocach, tylko wymyśla, gdzie moglibyśmy się zaangażować, w czym wziąć udział – śmieje się. – No a potem ja się zabieram do roboty i razem z gronem wspaniałych ludzi realizujemy te marzenia – mówi. Te marzenia skłoniły ich pięć lat temu do zaangażowania się w konkurs „Karol”, dedykowany Janowi Pawłowi II. – Apetyty mieliśmy wtedy wielkie, a skończyło się na 12 miejscu. Dlatego teraz zupełnie nie liczyliśmy na taki sukces – przyznaje.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół