• facebook
  • rss
  • Nic nie grozi „Iwanom”?


    Jędrzej Rams 


    |

    Gość Legnicki 43/2013

    dodane 24.10.2013 00:00

    Środowiska prawicowe zorganizowały kolejną konferencję pod pomnikiem „Wdzięczności Armii Radzieckiej”. 
Wszystko jednak wskazuje na to, że monument jeszcze długo pozostanie tam, gdzie jest.

    Andrzej Lorenc, mieszkaniec Legnicy, złożył w ratuszu wniosek, aby pomysł usunięcia pomnika „Wdzięczności Armii Radzieckiej” dołączyć do projektów głosowanych w ramach Legnickiego Budżetu Obywatelskiego. Lorenc chce, aby na miejsce usuniętego powstał inny – ku czci i pamięci „najsłynniejszego legniczanina”, czyli Henryka II Pobożnego.

    Niestety, wniosek odpadł w przedbiegach. Obie strony, urzędnicza i wnioskodawcza, mają swoje argumenty. 
Ryszard Białek, wiceprezydent miasta, oświadczył, że przedstawiony przez Lorenca kosztorys jest nierealny, a czas usunięcia pomnika i postawienia na jego miejscu innego zajmie więcej niż jeden rok budżetowy. Legnicki Budżet Obywatelski może promować tylko takie projekty, które mogą zostać zrealizowane w 2014 roku. Zdaniem wnioskodawcy koszty są dobrze oszacowane, bo przygotowywała je jedna z firm specjalizujących się w tego typu operacjach. Lorenc utrzymuje, że można jednocześnie usuwać pomnik i prowadzić postępowania konkursowe w sprawie budowy drugiego. Jego zdaniem cały projekt zajmie nie więcej niż 5–6 miesięcy. Strony przerzucają się argumentami, a pomnik jak stał, tak stoi. 


    Ten stan rzeczy może zmienić najnowszy pomysł legnickich środowisk prawicowych. Zakłada on, że do prokuratora trafi pismo z informacją o promowaniu w Legnicy symboli totalitarnych. Takim symbolem ma być pomnik „Wdzięczności…”, zaś osobą, która pragnie jego pozostawienia, a tym samym promocji komunizmu, jest sam prezydent miasta Tadeusz Krzakowski. 
Arkadiusz Rodak, rzecznik prezydenta, wyśmiewa jednak taki scenariusz. Zwraca uwagę, że to nie prezydent stawiał pomnik. Pomysłodawcy jego usunięcia powołują się na uchwałę Rady Miasta Legnicy z 2009 roku, która nakazywała usunięcie „Iwanów” z centrum miasta. Prezydent zaskarżył wówczas uchwałę do wojewody, a ten ją… uchylił. Według wojewody tylko prezydent może usunąć pomnik, a rada nie może mu tego nakazać. Krzakowski powołuje się także na badania opinii społecznej sprzed kilku lat, według których aż 80 proc. respondentów nie miało nic przeciwko pozostawieniu pomnika tam, gdzie stoi obecnie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół