• facebook
  • rss
  • Naucz się czytać piątą ewangelię

    dodane 25.07.2013 00:00

    O smaku grejpfrutów w upale, urlopie z pomysłem oraz o zdobywaniu wiedzy przez turystów z ks. dr. hab. Janem Klinkowskim rozmawia Jędrzej Rams.

    Jędrzej Rams: Dlaczego warto podróżować do Ziemi Świętej oraz krajów, gdzie rodziło się chrześcijaństwo?

    Ks. Jan Klinkowski: Kiedyś Ernest Renan ukuł takie określenie, że Ziemia Święta jest „piątą ewangelią”. W tym określeniu jest wiele prawdy. Wydarzenia biblijne przemawiają do nas z nową siłą, kiedy zatrzymujemy się w miejscach, gdzie stąpali patriarchowie, prorocy, później Jezus i Jego uczniowie. Kiedy dotyka się miejsca ukrzyżowania, to dreszcz przechodzi przez ciało. Kiedy uczestniczy się we Mszy świętej o świcie na szczycie Synaju, to tak, jakby do nas odnosiły się słowa: „Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą”.

    Ludzie szukają takich doświadczeń na urlopie?

    Tak. Wśród turystów pojawiają się coraz częściej także ci, którzy od wyjazdu oczekują czegoś więcej niż tylko dobrego hotelu, plaży czy basenu. Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom, w 2010 r. założyliśmy na Papieskim Wydziale Teologicznym Podyplomowe Studia Turystyki Biblijnej. Naszym hasłem stało się zawołanie: „Świat jest księgą, a człowiek, który nie podróżuje, czyta tylko jedną stronę”.

    Czemu te studia mają służyć, w czym pomagać?

    Najczęściej wydarzenia biblijne kojarzą się tylko z Izraelem, a zapomina się, że wiele pięknych miejsc związanych z Biblią znajduje się w Jordanii, Libanie, Syrii, Egipcie, Turcji, Grecji i innych krajach. Nawet podróż do Izraela wygląda inaczej, gdy wcześniej zostanie przygotowana przez medytację nad miejscami, które zamierzamy zobaczyć.

    Czego konkretnie uczą się studenci?

    Dużo czasu poświęcamy poznaniu historii krajów biblijnych. Jest ona fascynująca, oczywiście jeśli się ją uzupełnia wieloma ciekawostkami.

    Jakieś przykłady?

    Często bardzo mało wiemy o religijności krajów, do których wyjeżdżamy. Dopiero kiedy usiądziemy z ludźmi przy stole i zaczynamy rozmawiać o ich sposobie wyrażania wiary, widzimy, jak wiele nas łączy! Nagle dostrzegamy wspólne korzenie biblijne tradycji przechowanych przez chrześcijan, wyznawców judaizmu i islamu.

    A jacy są studenci?

    Środowisko jest bardzo zróżnicowane. Znajdują się wśród nich miłośnicy Ziemi Świętej, ludzie kochający podróże, ci, którzy już byli w krajach biblijnych, i ci, którzy pragną się tam wybrać. Są również zawodowi przewodnicy, pragnący poszerzyć swoją wiedzę o kolejny kraj, by móc być później bardziej przygotowanym do prezentacji danego obszaru.

    Co może zaskoczyć podczas podróży do Ziemi Świętej?

    Sporo czasu na zajęciach poświęcamy geografii krajów biblijnych, bo zaskoczeniem dla turystów bywają chłodne dni w czasie podróży np. do świętego miejsca Lalibela w Etiopii. Tymczasem gdyby wiedzieli, że będą podróżować na wysokości około 3000 m n. p. m., w ich ekwipunku znalazłyby się ciepłe kurtki. A tak przygotowani na gorącą Afrykę, chodzą w kilku koszulkach z krótkim rękawem. Trzeba wziąć też pod uwagę, że pora deszczowa w różnych częściach Etiopii jest w nieco innym terminie, by w czasie pielgrzymki nie być zaskoczonym.

    Czy ma Ksiądz jakieś szczególne wspomnienia ze swoich wypraw?

    Nie zapomnę nigdy mojego pierwszego świtu w Jerozolimie, kiedy miasto budziło się do życia i gdzieś w tle mieszał się śpiew muezina z gwarem przy otwieranych kramach. Zachęcam podróżujących do korzystania z potraw lokalnej kuchni! Jaki rewelacyjny jest smak soku wyciskanego ze świeżych grejpfrutów, gdy żar leje się z nieba, a temperatura przekracza 40 stopni. Jak inaczej smakuje jeszcze ciepły chleb wyjmowany z pieca gdzieś pod rozgwieżdżonym niebem na pustyni!

    Niektórzy turyści boją się lokalnej kuchni. Podobno jest ciężkostrawna?

    To prawda. Wyjazd do kraju o odmiennych zwyczajach kulinarnych może wywołać problemy żołądkowe, ale jest kilka sprawdzonych sposobów, ażeby urlop nie stał się udręką z tego powodu. Oczywiście pierwszą rzeczą jest dbałość o korzystanie z czystej wody, ale musimy pamiętać, że nawet zmiana temperatury, czy zbyt długie przebywanie w niewygodnej pozycji w autokarze może wywołać niespodziewane reakcje organizmu. Na zajęciach ze studentami udzielam wielu praktycznych rad i muszę przyznać, że w czasie jednej z ostatnich wypraw przez cały Egipt nikt nie chorował! A przypominam sobie mój pierwszy wyjazd, kiedy na wyspie Kitchenera miałem swoje najdłuższe w życiu sto metrów do toalety. Zdążyłem! Byłem wówczas najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, ale nikomu nie życzę udziału w tych zawodach!

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół