Nowy numer 16/2018 Archiwum

Burza w dolinie Bobru

Kilkaset podtopionych domów, ogłoszone stany alarmowe w kilku miejscowościach nad Nysą Łużycką, setki tysięcy złotych strat, ludzkie dramaty. Oto bilans gwałtownych ulew, które dwa tygodnie temu przeszły nad diecezją legnicką.

Padające przez wiele dni deszcze spowodowały powodzie w południowo-zachodnich Czechach, niemieckiej Saksonii oraz na Dolnym Śląsku. W Polsce najgorzej było w trójkącie, którego centrum była Bogatynia. W powiecie kamiennogórskim wezbrany kilkudniowymi nawałnicami Bóbr gwałtownie przybrał i z impetem wlewał się do przybrzeżnych domów.

Tak było w Kamiennej Górze, Ciechanowicach i Marciszowie. Fala idąca spokojnym zazwyczaj Bobrem dotarła także do kilku innych miejscowości w powiecie lwóweckim. Woda w kilku miejscach przelewała się przez drogę wojewódzką, ale na szczęście jej nie uszkodziła. 3 czerwca alarm przeciwpowodziowy ogłoszono w Zgorzelcu. Na brzegach szalejącej Nysy Łużyckiej pojawiły się patrole i worki z piaskiem. Woda huczała pod mostem Staromiejskim, niemal dotykając go od spodu.

Bogatynia i przepływająca przez nią Miedzianka pamiętają jeszcze tragedię z sierpnia 2010 r. Teraz mieszkańcy bali się powtórki, bo Miedzianka to jedyna rzeka na terenie diecezji zasilana przez dopływy z Czech. Kiedy po kilku dniach woda w rzekach zaczęła opadać, ludzie jeszcze długo nie wierzyli w zapewnienia sy- noptyków i urzędników od zarządzania kryzysowego, że powódź im nie grozi. – Boję się najgorszego, że jeszcze raz będziemy zaczynali od początku – mówiła pani Wanda, mieszkanka Bogatyni. Liczone pobieżnie straty oszacowano na kilkaset tysięcy złotych. Urzędnicy uspokajają, że na pierwsze potrzeby pieniądze będą wypłacane poszkodowanym w ciągu kilku tygodni, jednak obowiązują pewne procedury.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma