• facebook
  • rss
  • Kochamy papieża

    Jędrzej Rams/Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 15/2013

    dodane 11.04.2013 00:00

    Najczęściej odprawiano w kościołach Msze św. w intencji Kanonizacji polskiego papieża. Były także miejsca, gdzie spotykano się spontanicznie. Ale czy to nie za mało, jak na obietnice składane osiem lat temu?

    Kiedy świat dowiedział się o śmierci Jana Pawła II, Polacy zareagowali uczuciowo, ale i mądrze. Akty pojednania pomiędzy zwaśnionymi grupami czy to kibiców, czy polityków ogarnęły kraj. Pojawiły się obietnice, że nigdy nie zapomnimy o dziele, jakie swoim życiem zbudował polski papież.

    Było pięknie. Minęło 8 lat i zdaje się, że ten zapał i tamte obietnice straciły na ostrości. Niegdysiejsze świece w oknach, programy telewizyjne i radiowe poświęcone tej postaci oraz szkolne akademie i tłumy pod pomnikami błogosławionego papieża zastąpiły okolicznościowe Msze św. przy skromnej frekwencji albo umieszczone gdzieś z boku tytuły w gazetach i na portalach internetowych. To mało, stanowczo za mało. W tym kontekście chlubnym przykładem może być podlubińska Gorzyca, gdzie systematycznie od ośmiu lat płonie Ognisko Papieskie.

    Znak przywiązania i pamięci o ziemskiej posłudze papieża Polaka. Ogień na wielkim stosie drewna rozpala się za każdym razem punktualnie o 21.37. Świadkami tego wzruszającego widowiska, świadkami, których nigdy nie brakuje, są zarówno osoby starsze, jak i młodzież. Przedstawiciele samorządów czy organizacji społecznych, jak i zwykli ludzie, u których pomimo upływu czasu nie zaciera się pamięć. Ba, ona nawet rozkwita, dając asumpt do zarażania nią młodszych pokoleń. Tak samo było np. pod pomnikiem Jana Pawła II w Legnicy, gdzie spotkało się około 50 osób. – Nie, nie znaleźliśmy się tutaj przypadkowo. Zawsze staramy się być tam, gdzie dzieją się ważne rzeczy dla katolików – powiedziała Małgorzata Jarosz, która pod pomnik przyszła ze swoim 12-letnim synem Dominikiem. – Nie zastanawialiśmy się, czy inni też tutaj przyjdą. Gdy czuję potrzebę pomodlenia się, to po prostu idę i to robię. A ta rocznica do tego skłaniała – uważa. Jak sama zaznaczyła, ta niewielka uroczystość ma również charakter wychowawczy. – Chcę zaszczepiać synowi wiarę, którą sama noszę w sercu. Takie spotkania dają siłę do bycia katolikiem i radość z tego. Dominik jest młody i niewiele pamięta z chwil, gdy umierał Jan Paweł II. Ale takie modlitwy i wspominanie jego odejścia na pewno dobrze wpływają na to młode pokolenie – mówi Małgorzata Jarosz. W Gorzycy, którą nawet na mapie trudno jest znaleźć, co roku przybywa osób chcących uczestniczyć w wieczorze pamięci Jana Pawła II. Wystarczą chęci i konsekwencja, aby organizatorzy – w tym przypadku Oddział „Zagłębie Miedziowe” PTTK i miejscowa Ochotnicza Straż Pożarna – nie musieli się wstydzić tak typowej dla nas „niepamięci”. W programie tych spotkań zawsze znajdzie się czas na refleksję w postaci odczytanej „nieodrobionej katechezy”, na zapalenie zniczy, na „Barkę”.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół